http://www.arenanarciarska.pl/
Wywołany do tablicy i targany niepewnością co do trafności wyboru miejsca na kolejne spotkanie KN w dniu wczorajszym tj 01.01.2010 wybrałem się, wraz z rodziną do Jaworek, by sprawdzić to co przeczytałem na stronie ośrodka i w mailach od właścicieli ośrodka z rzeczywistością.
A oto i moja relacja:
Droga do Jaworek zgodnie z sugestią Pana Lucjana z korespondencji mailowej następująca: Kraków - Lubień - Mszana - Zabrzeż - Krościenko - Szczawnica - Jaworki. Odległość 123 km ode mnie z domu pod wyciąg. Droga dobra, mały ruch, choć miejscami kręta. Z trafieniem na miejsce żadnego problemu, byle by w Szczawnicy jechać cały czas główną drogą przed siebie, to napewno traficie na tablice kierujące na miejsce, jak i pod sam wyciąg, bez problemu. Ostatnie 300-400 metrów to jednak droga jedynie utwardzona więc zalecam ostrożność. Na miejscu w pierwszej chwili zdziwienie - nie ma w zasadzie parkingu, poza małą zatoczką - ale wystarczy przejechać kawałek dalej i przez drewniany mostek (ale nie ten pierwszy który widzimy na zdjęciu z bramą wejściową) zajedziemy wprost pod stok. Tu kolejna uwaga: było +3 i niestety sporo błota na parkingu i dojściu do wyciągu. Ale moje zdziwienie ogromne, niby aut trochę jest, ale ludzi na wyciągu nie widać, to samo kolejek do niego również (za cały czas pobytu od 11:30 do 17:30 tylko raz było więcej ludzi ale o tym w uwagach końcowych)
Po ulokowaniu się na parkingu, ubraniu buciorów itp dziarsko do kasy, tam miła niespodzianka, zwłaszcza dla Daczko_innego, bilety godzinowe!!! tzn 2 i 4 godzinowe, ten ostatni za 40 zł w sezonie!!! Bilety na punkty nieopłacalne, bo jeden wyjazd krzesełkiem to aż 5 zł, dla narciarzy nieopłacalny wcale, chyba że dla całkowicie początkujacych.
Więc wsiadamy i w górę:
I tu ważna informacja, kanapa jest dwuosobowa, ale wąska, nie ma maty ruchomej przy wsiadaniu i pierwszym razem we dwoje ciężko jest trafić w krzesło. Ale bez obaw obsługa reaguje błyskawicznie i w razie kłopotów zwalnia lub zatrzymuje kanapę. Na krzesełku jedynie dzieci i osoby o niskim wzroście są w stanie postawić narty na podpórce by dać im chwile odpocząć - mnie (182cm wzrostu) nie było dane tego zasmakować bo poprostu mam za długi odcinek nogi, narta-kolano i nie mieszczę się między podpórką a pałąkiem
Już wjeżdzając widać, że stok składa się z trzech części:
1) pierwsza część u samej góry łagodna dość płaska, ale nie tak by trzeba było kijami się odbijać, poprostu bardzo łagodnie i to na dość długim odcinku
W tej cześci stoku znajdują się również 2 orczyki ( w czasie mojego pobytu działał tylko jeden, z racji braku śniegu) i restauracja z placem zabaw dla dzieci!!!
2) druga część to pierwsze przełamanie dużo mocniej nachylona część stoku niż pierwsza, ale spokojna i szeroka
3) trzecia część, to już stromo, wmiarę szeroko, ale z dziwnym zakończeniem stoku: na wprost restauracja, na prawo parking, a my, by poraz kolejny zjechać musimy skręcić mocno w lewo i wąskim podjazdem pod dolną stację krzesełek.
A teraz najważniejsza część opisu, czyli subiektywne odczucia reportera
Niestety aura i klimat wyjątkowo w tym roku nie wspomaga włascicieli wyciągów na południu kraju. Cały dzień temperatura na poziomie +3 ; +4 stopnie, mocno zamglona okolica, więc nie można było podziwiać pięknych gór dookoła. Warunki narciarskie naprawdę dobre. Biorąc pod uwagę brak opadów, dodatnią temperaturę i patrząc w bok wyciągu, należy się właścicielowi pochwała za walkę o utrzymanie stoku. Śniegu na szczęście było pod dostatkiem by pojeździć, jedyne co, to na ostatnim odcinku stoku już koło 14-stej zaczął wyzierać spod śniegu lód i zaczęły powstawać muldy, co osobom początkującym i uczącym się zaczęło z czasem sprawiać więcej problemów przy zjazdach.
Uwagi in minus, które muszą być, by zachować jako taki obiektywizm subiektywnych odczuć
- błoto na parkingu i dojściu do wyciągu, co tylko częściowo tłumaczy odwilż, napewno przydałoby się lepiej utwardzić teren przeznaczony na parking
- i najważniejsza uwaga negatywna: z wyciągu korzystają również nienarciarze!!! Tak, tak to nie pomyłka, piesze wycieczki wyjeżdżają wyciągiem do góry i zjeżdzają nim (to pół biedy), ale też o zgrozo trafiają się piechórzy wędrujący całkiem spokojnie i nonszalancko w poprzek stoku i wzdłóz niego. A co najgorsze, obsługa wyciągu praktycznie każdorazowo, gdy piechór wsiada lub zsiada, zatrzymuje wyciąg!!! Jest to po 2-3 razach niezwykle irytujące, tym bardziej, gdy kupuje się bilet czasowy, a wyciąg wcale nie kursuje ze swoją nominalną przepustowośćią!!! Drodzy Państwo - właściciele ośrodka - ja naprawdę rozumie, że te osoby w znaczący sposób zwiększają wasze dochody (5zł od osoby za jeden wjazd to sporo), ale zimą to raczej narciarze powinni być grupą uprzywilejowaną, a nie piechórzy. Przecież osoby bez nart, tak jak i narciarze, powinni wsiadać i zsiadać w normalnym ruchu kolejki (całkowicie rozumię troskę obsługi o dzieci i wtedy zwalnianie wyciągu, ale nie odrazu całkowite zatrzymanie). Przez całe 4 godziny jazdy praktycznie za każdym razem wyciąg zwalniał i zatrzymywał się by zabrać na dole i górze pieszych - dla mnie to niedopuszczalne i nieuczciwe wobec korzystających ze stoku narciarzy i snowdoardzistów mających karnety czasowe (miałem nawet okazję stać raz w kolejce spowodowanej przez wsiadanie 12-sto osobowej grupy pieszych - przy wsiadaniu i zsiadaniu przez nich wyciąg stawał dla każdego krzesełka!!!). Inna rzecz, że ta sama obsługa nadwrażliwa przy wsiadaniu i wysiadaniu pieszych, nie zwraca wcale uwagi, co robią oni już po zejściu z krzesła - trafiła się nawet jedna pani z pudelkiem spacerująca z nim po stoku jak po Krupówkach, przy całkowicie biernej akceptacji jej poczynań przez licznie jeżdżących na stoku instruktorów. Tu również jedna uwaga dla pewnego pana instruktora (naszczęście był to jednorazowo zaobserwowany przypadek): drogi panie, gdy chce pan pokazać całemu światu jak doskonale panuje pan nad nartami i rewelacyjnie jedzie carwingowo, to prosze robić to tak by nie wjeżdżał pan na pełnej prędkości w najstromszym i oblodzonym odcinku stoku, między pańskim kolegą, a jego podopiecznym (dzieckiem), którego ten uczył. Prosze wybaczyć moje słowa, ale to poprostu głupota i całkowita nieodpowiedzialność.
Podsumowując:
Miejsce i ośrodek ogromnie spodobały się tak mi jak i mojej rodzinie (żona i córka choć poczatkujące z nich narciarki zadowolone i nie przerażał ich końcowy odcinek stoku). Miejsce urocze, przyjazne dla użytkowników, wogóle brak kolejek do wyciągu, miejsca na stoku sporo, każdy kto chce poćwiczyć na niemal całej długości łagodnej części stoku ma orczyk i bezstresowo sobie na nim pojeździ. Rewelacyjna wg mnie relacja ceny do oferty. Co ciekawe takiej możliwości konfiguracji biletów nie widziałem w ofercie żadnego ośrodka - np bilet rodzinny (2 osoby dorosłe+dziecko 170zł na cały dzień! a bilet na 4 godziny dla takiej trójki to 110 zł).
Obsługa wyciągu bardzo uważna i troskliwa jeśli chodzi o bezpieczeństwo dzieci przy wsiadaniu i wysiadaniu. Tak na górze stoku, jak i na dole można coś zjeśc i napić się, są również ławki na zewnątrz dla palących
Ja gorąco polecam!!!
Użytkownik kiedar edytował ten post 02 styczeń 2010 - 15:08












