Użytkownik Osetia dnia 25.11.2009, 21:29 napisał
Pozdrawiam, Ola
Generalnie w „oddychającej”
Dawno, dawno temu kupiłem jakąś Reimę i zakochałem się w niej od pierwszego „razu”
Miłość jest chyba odwzajemniona gdyż praktycznie jesteśmy ciągle razem. (może być tylko lekko rozczarowana gdyż rozstaję się z nią na noc)
Ale jedna to zbyt mało. Jestem leń i pranie bielizny w” warunkach stokowych” co wieczór nie za bardzo mi pasowało ( choć przeprana wieczorem rano zawsze była sucha), tak więc wkrótce kupiłem drugą i trzecią. Bielizna rewelacja, choć z dostępem jest kłopot, gdyż generalnie są to ubranka dla……dzieci. Od pewnego już czasu niestety największy rozmiar jest zbyt mały i kolejny zakup leży w szafie. Należało więc poszukać czegoś innego i tu kolejne zakupy, mniej lub więcej udane. Za podpowiedzią Mirka kupiłem Craft-a, fajna koszulka rozpinana pod szyją, zakładana gdy inni uczestnicy zabawy podejrzliwie patrzą na „tę samą trzy dniową Reimę” . Największym rozczarowaniem był jednak cienki golf firmy Loffler , zmechacił i rozciągnął się już po jednym 6 dniowym wyjeździe, wyglądał jak onuca, więc zakończył swój krótki żywot w koszu .Inną mniej udaną inwestycją była koszulka wykonana z Rhowylu. Koszulka może i wygląda ok., ale ma jedną zasadniczą ukrytą wadę, lub „zaletę”. Ludzie zaczynają uciekać od ciebie już w porze obiadowej, śmierdzi okrutnie więc zdecydowanie „na narty” nie polecam.
Dla leni najlepszym rozwiązaniem jest więc jedna koszulka na jeden dzień i tak też praktykuję.
Kalesonki, też z Reimy, mam dwie sztuki i jest to wystarczająca ilość. Zakładane sporadycznie, przy bardzo niskich temperaturach tak powiedzmy od -15 . Polecam krótkie takie 3/4, tylko za kolano. Dłuższe potrafią „uciskać” piszczel i przeszkadzać w jeździe.
Tak wyrychtowany , tylko w koszulce ( i kurtce oczywiście) udaję się na stok i jest to zwykle wystarczające. Przy temperaturach poniżej -5 zakładam polar „100-kę”.Przy bardzo niskich zakładam „200-setke”.
Zdecydowanie odradzam zwykłą bawełnę lub flanelę, w czasie jazdy można „przeżyć” ale już na wyciągu powoduje „szczękanie” zębami a i widok Kogoś jeżdżącego z soplem lodu na plecach nie jest zbyt miły.












