Skocz do zawartości



Upadek nie przypadek


47 odpowiedzi w tym temacie

#1 Osetia

    "Królowa Trolka"

  • Administrator
  • 1971 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:SO
  • Narty:Heady biało-czerwone i Volki z paniusią
  • Imię :Trolka
  • Ulubiony stok:odkryty i nieodkryty, ale pokryty białą warstwą tego na eś
Reputacja: 161
+

Napisano 12 listopad 2009 - 11:52

Witam,
po obejrzeniu filmów filinatora, zdałam sobie sprawę, że umiejętność upadania jest ważna, ale w niektórych sytuacjach z tej wiedzy i tak nic nie wynika...

Ja jestem uczona stara szkołą jazdy na nartach i zaczynałam od uczenia się bezpiecznego upadania, czyli zawsze do stoku... Nie wiem, czy dalej od tego się zaczyna, czy też nie...

Myślę natomiast, że nawet pomimo mojej wiedzy i umiejętności, w skarjanych przypadkach po prostu lecę lub polecę na łeb, zrobiłam/zrobię kilka widowiskowych fikołków i zawsze będę mieć nadzieję, że w końcu zatrzymam się bezpiecznie dla siebie i innych i w jednym kawałku!

Wiem, że naturalną reakcją organizmu w czasie wszelkiego rodzaju wypadków/upadków jest to, że mięśnie napinają się samoistnie i chronią szkielet. Czy jednak zapis w mózgu "do stoku" plus sygnał z mózgu "napinamy" są wszystkim na co mnie stać, co mogę zrobić dla siebie i innych? Dla innych to jeszcze mogę się drzeć, żeby zdążyli uciec, ale czy coś jest coś co jeszcze mogę zrobić?

Macie jakieś doświadczenia/wiedzę upadkową?


Dziękuję i pozdrawiam, Ola

Użytkownik Osetia edytował ten post 12 listopad 2009 - 11:53


#2 filinator

  • Użytkownik
  • 418 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja: 7
+

Napisano 12 listopad 2009 - 14:44

Goście z filmów to zawodocy,nie jeden upadek mają na koncie,z tym że przy tych szybkościach jedni wychodzą tylko poobijani a inni mają pecha.....
Co do samego upadania,to jest kilka takich regół,które pomogą zminimalizować skutki,ale nigdy ich nie zniwelują.
Zawsze lepiej wcześniej niż później,czyli jak już nas poniosło to nie powinno się upadku odwlekać,tylko świadomie położyć się na stoku.
Lepiej dostokowo,niż odstokowo-krótsza droga do gleby.
Jak już masz kije,zaciśnij mocno palce na rączkach,w ten sposób unikniesz złamania nadgarstka,a wypuszczone kije nie uszkodzą cię dodatkowo.
Bez kijów upadaj na pięści,podpieranie się otwartymi rękami w czasie upadku to znają najlepiej snowboardziści i ich ortopedzi.

#3 siejest

  • Użytkownik
  • 142 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Austria - Bruck an der Grossglocknerstrasse przy Zell am See i Kaprun
Reputacja: 2
+

Napisano 12 listopad 2009 - 18:00

Zgadza się, w aucie też najpierw wysprzęglamy przy stracie kontroli nad nim. Skoro już lecimy, ... no to trudny temat ale dobrze jest wpoić sobie to wcześniej. To nasz mózg kieruje wtedy naszymi zachowaniami no ale przecież i on potrzebuje jakiś doświadczeń, magistrem nikt z instynktów wrodzonych jeszcze nie został.
Pozdrawiam
Pozdrawiam, Wasz korespondent forum kochamnarty.pl na miejscu.
Zell am See, Kaprun Bruck an der Grossglocknerstrasse. Kitzsteinhorn, Schmittenhohe, Maiskogel.

#4 JarekS

    bezczelny dyletant

  • Użytkownik
  • 901 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Police (Zachodniopomorskie)
  • Narty:Fischer RC4 Race SC
Reputacja: 54
+

Napisano 12 listopad 2009 - 19:14

Wyświetl postUżytkownik Osetia dnia 12.11.2009, 11:52 napisał

Wiem, że naturalną reakcją organizmu w czasie wszelkiego rodzaju wypadków/upadków jest to, że mięśnie napinają się samoistnie i chronią szkielet. Czy jednak zapis w mózgu "do stoku" plus sygnał z mózgu "napinamy" są wszystkim na co mnie stać, co mogę zrobić dla siebie i innych?

Nie są - zwłaszcza że ten sygnał wcale dobry nie jest. Mnie uczyli na odwrót: luźno, jak największa powierzchnia styku. Tylko głowę chować (w sensie - broda do klatki piersiowej). Pozwalało przeżyć upadek na parkiet z wysokości mniej więcej 1,5 m nawet bez siniaków.
Na stoku optowałbym jednak za zwijaniem się w kłębek.
pozdrawiam
Jarek

#5 Guest_pytek 23_*

  • -->
  • GUESTS

Napisano 12 listopad 2009 - 19:34

Cytat

Na stoku optowałbym jednak za zwijaniem się w kłębek.

Zwiniecie w klebek to nie najlepsze rozwiazanie.Powinno sie raczej(szczegolnie przy jezdzie poza trasa)starac sie prostowac cialo w celu unikniecia "rolowania " w dol.

#6 Osetia

    "Królowa Trolka"

  • Administrator
  • 1971 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:SO
  • Narty:Heady biało-czerwone i Volki z paniusią
  • Imię :Trolka
  • Ulubiony stok:odkryty i nieodkryty, ale pokryty białą warstwą tego na eś
Reputacja: 161
+

Napisano 13 listopad 2009 - 06:51

sprawa wygląda tak :D - co oznacza, że jeszcze nie upadałam, a już kręci mi się w głowie, bo nic nie rozumiem... :zab:

1. Napinać ciało/ nie napinać? z tego, co wiem, napinanie jest samoistne, poza ośrodkiem woli. Układ mięśniowy spośród swoich wielu funkcji ma jedną, dość zasadniczą chronić układ mięśniowy, nawet jeżeli nie napnę, bo nie chcę, to napnę, bo moja szara strefa :D , tak im - mięśniom nakaże. Jarek zatem jak się nie napinać skoro napinać się powinno?

2. Zwijać się w kłębek czy nie? Logicznym jest się zwinąć, bo chronimy kręgosłup i czachę, nie wiem czy coś jeszcze, ale faktycznie to jak pozycja wyjściowa do fikołków....

Filip dziękuję, za informację o kijach! Tego nie wiedziałam, a faktycznie mogą zrobić ogromna krzywdą - o tym wiedziałam....


Pozdrawiam, Ola


P.S. i jeszcze siejest o wysprzęglaniu..... :russian: Pomocy!!!!!!!!

#7 JarekS

    bezczelny dyletant

  • Użytkownik
  • 901 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Police (Zachodniopomorskie)
  • Narty:Fischer RC4 Race SC
Reputacja: 54
+

Napisano 13 listopad 2009 - 10:18

Wyświetl postUżytkownik Osetia dnia 13.11.2009, 6:51 napisał

sprawa wygląda tak :D - co oznacza, że jeszcze nie upadałam, a już kręci mi się w głowie, bo nic nie rozumiem... :zab:

1. Napinać ciało/ nie napinać? z tego, co wiem, napinanie jest samoistne, poza ośrodkiem woli. Układ mięśniowy spośród swoich wielu funkcji ma jedną, dość zasadniczą chronić układ mięśniowy, nawet jeżeli nie napnę, bo nie chcę, to napnę, bo moja szara strefa :D , tak im - mięśniom nakaże.

Ze mnie żaden ekspert, ale na pewno widziałaś, jak upada małe dziecko. Bezwładnie leci, huk, jakby dom się walił - a maluchowi nic, chyba że buzią w twarde uderzy. Na mój gust świadczy to o tym, że napinanie to odruch wyrabiany później.

Cytat

Jarek zatem jak się nie napinać skoro napinać się powinno?

Ja się nie upieram. Sytuacja jest trochę inna. Mnie tego uczyli, ale chodziło o upadek na twarde podłoże, gdzie groźne jest jedno uderzenie. Na stoku - pomijając ekstremalne warunki - sam upadek na bardziej lub mniej ubity śnieg nie jest bardzo niebezpieczny, większe kuku można sobie zrobić np. dlatego, że ręka się wbiła, a reszta leci dalej, albo narta się nie wypięła i zadziałała jak dźwignia.

Cytat

2. Zwijać się w kłębek czy nie? Logicznym jest się zwinąć, bo chronimy kręgosłup i czachę, nie wiem czy coś jeszcze, ale faktycznie to jak pozycja wyjściowa do fikołków...

Kończyny chronimy. Dlatego wg mnie optymalnie jest najpierw się zwinąć, a rozwijać się po utracie impetu (jak już pogubiliśmy co trzeba), żeby się zatrzymać. Również z tego powodu jestem zwolennikiem trzymania kijków bez wkładania ręki w pętelkę.

Cytat

P.S. i jeszcze siejest o wysprzęglaniu..... :russian: Pomocy!!!!!!!!

No to jest przecież o luzowaniu opon... :)
pozdrawiam
Jarek

#8 Mitek

    zwykły narciarz

  • Użytkownik
  • 1910 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Warszawa
  • Narty:Różne
  • Imię :Mitek
Reputacja: 268
+

Napisano 13 listopad 2009 - 12:26

Cześć
Mam wrażenie, że troszkę zbyt teoretycznie to rozważasz Jarek.
W wypadku upaku na małej predkości mozna zrobic praktycznie wszystko i o tym juz napisał Filinator.
W wypadku upadków na więkswzej prędkości wzystko dziej sie za szybko by kontrolowac sam moment upadku. Mozna czsami kontrolować lot ale tez nie zawsze.
Moim zdaniem podstawa to dostosowanie prędkości do umiejętności. Wtedy kontrolujemy sytuację i upadki nie powinny się zdarzać często. Konieczna jest wyrobienie świadomości własnej prędkości aby kontrolować sytuację.
Opowieści o tym, że jak nie upadkasz to nie ronisz postepów to fajnie brzmiący slogan ale od pewnego momentu (prędkość) mozna sie po prostu skasować i żadnym teoretycznym przygotowaniem do upadku poza ogólną sprawnościa fizyczną a węc cechami nad którymi powinniśmy pracować cały roku sobie nie pomożesz.
Są sytuacje stnadardowe, znane kazdemu narciarzowi z tórym wyjście jest proste i powinna być odruchem - ajk np słynna wewnętrzna gdzie odbicie się od sniegu biodrem praktycznie zawsze ratuje sytuacje.
W wypadku zderzeń ztwardymi przedmiotami - drzewa, mur - amortyzacja rekami lub nogami (przy mniejszej prędkości) i/lub zwiekszenie makxymaklne powierzchni zderzenia.
W wypadku nieuniknionego zderzenia z innym użytkownikiem stoku - chronic siebie, stanąc maksymalnie mocno, starać się jezęli to możliwe zejśćz toru i próbowac odbić jadącego/ lecącego. dziełać z maksymalną mozliwą siła i skutecznościa.
Pozdrawiam

#9 siejest

  • Użytkownik
  • 142 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Austria - Bruck an der Grossglocknerstrasse przy Zell am See i Kaprun
Reputacja: 2
+

Napisano 13 listopad 2009 - 18:18

No właśnie, znowu wracam do "wysprzęglania" haha, to wszystko zależne jest od rodzaju wypadku, jadąc przecież wyraźnie w drzewo, nie rozluźnię się jeszcze. Wypadek może być zderzeniem, może być "w plecy", prędkości, umiejętności, warunki, stok, trasa Normalna" albo off piste. Każdy upadek poprzedzony jest zdarzeniem poprzedzającym regulującym rodzaj naszego się podczas takiego upadku zachowania.

Ten wątek trzeba więc podzielić na rodzaje upadku najpierw a dokładnie na jego przyczynę.
Pozdrawiam
Pozdrawiam, Wasz korespondent forum kochamnarty.pl na miejscu.
Zell am See, Kaprun Bruck an der Grossglocknerstrasse. Kitzsteinhorn, Schmittenhohe, Maiskogel.

#10 JarekS

    bezczelny dyletant

  • Użytkownik
  • 901 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Police (Zachodniopomorskie)
  • Narty:Fischer RC4 Race SC
Reputacja: 54
+

Napisano 13 listopad 2009 - 18:26

Wyświetl postUżytkownik Mitek dnia 13.11.2009, 12:26 napisał

Mam wrażenie, że troszkę zbyt teoretycznie to rozważasz Jarek.

I oby tak zostało :D

Cytat

W wypadku upaku na małej predkości mozna zrobic praktycznie wszystko i o tym juz napisał Filinator.

Ale tu też bym uważał, żeby nie lądować na ręce (broń Boże na wyprostowane), niezależnie od ściskania dłoni w pięść. Ręce do klaty, nogi ugiąć w kolanach i gruchnąć całym ciałem, najlepiej na bok.

Cytat

W wypadku nieuniknionego zderzenia z innym użytkownikiem stoku - chronic siebie, stanąc maksymalnie mocno, starać się jezęli to możliwe zejśćz toru i próbowac odbić jadącego/ lecącego. dziełać z maksymalną mozliwą siła i skutecznościa.

To nie jest dobry pomysł, jeśli ten jadący waży dwa razy więcej. Jeżeli nie ma jak uciec, radziłbym kucnąć (a nawet upaść, byle nie przed jego narty). Im wyżej jego środek ciężkości będzie nad nami, tym lepiej - ale tylko dla nas.
pozdrawiam
Jarek

#11 anka

  • Użytkownik
  • 19 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:Warszawa
Reputacja: 0
+

Napisano 23 listopad 2009 - 09:41

Miejmy nadzieję, że ten sezon będzie wyjątkowo ubogi w upadki :D chociaż samej mi się wierzyć nie chce, że tak będzie hehe

#12 skiman6

  • Użytkownik
  • 619 Postów:
  • Skąd:Wrocław
  • Imię :adam
Reputacja: 30
+

Napisano 23 listopad 2009 - 12:25

Wyświetl postUżytkownik Osetia dnia 12.11.2009, 12:52 napisał

Macie jakieś doświadczenia/wiedzę upadkową?


Dziękuję i pozdrawiam, Ola


Witam
...doświadczenie mam marne, bo w zasadzie nie upadam, a pojedyncze przypadki spowodowane są przeważnie kolizją, lub próbą jej uniknięcia...wszystkie za to są przypadkowe, niespodziane, trudno więc mówić o jakiejś specjalnie stosowanej sztuce upadania, przeważnie lecę na łeb w ułamku sekundy i nie mam czasu na wybór sposobu by upaść...zawsze jednak staram się ograniczyć skutki kolizji przez odchylenie, wbicie kija... są to jednak bardziej zachowania odruchowe, niż przemyślane...
...skutecznym sposobem przed podcięciem przez deskarza jest wbicie kija, kilka lat temu, chyba na stokach Kaltenbach, zareagowałem w ten sposób na walącego się na mnie gdzieś z boku deskarza niemieckiego, wbity kij został przecięty w połowie jak zapałka ale na tyle osłabił impet faszysty, że sprowadził go do parteru i podcięcie moich nart już nie było tak gwałtowne... do tej pory żałuję, że faszysta mi uciekł...
Pozdrawiam- adam
Dołączona grafika

#13 Osetia

    "Królowa Trolka"

  • Administrator
  • 1971 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:SO
  • Narty:Heady biało-czerwone i Volki z paniusią
  • Imię :Trolka
  • Ulubiony stok:odkryty i nieodkryty, ale pokryty białą warstwą tego na eś
Reputacja: 161
+

Napisano 23 listopad 2009 - 14:11

Wyświetl postUżytkownik skiman6 dnia 23.11.2009, 12:25 napisał

Wyświetl postUżytkownik Osetia dnia 12.11.2009, 12:52 napisał

Macie jakieś doświadczenia/wiedzę upadkową?


Dziękuję i pozdrawiam, Ola


Witam
...doświadczenie mam marne, bo w zasadzie nie upadam, a pojedyncze przypadki spowodowane są przeważnie kolizją, lub próbą jej uniknięcia...wszystkie za to są przypadkowe, niespodziane, trudno więc mówić o jakiejś specjalnie stosowanej sztuce upadania, przeważnie lecę na łeb w ułamku sekundy i nie mam czasu na wybór sposobu by upaść...zawsze jednak staram się ograniczyć skutki kolizji przez odchylenie, wbicie kija...


a widzisz o wbijaniu kija nie miałam pojęcia! Rozumiem, że jest to obrona przed najeźdźca? Czyli, tak jak pisałeś, najpierw on w kij, a dopiero potem we mnie? Czyli już słabiej...

Nie wiem, czy powinno to być w osobnym temacie, jeżeli tak, to proszę przenieść...
Trzymanie kijków podczas jazdy. Zawijać wokół dłoni czy nie? W temacie upadek nie przypadek mamy dwie wersje: zawijać i i nie zawijać. Sposób skimana na wbicie, raczej nie wyjdzie z owinięciem...

Ola

#14 Mitek

    zwykły narciarz

  • Użytkownik
  • 1910 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Warszawa
  • Narty:Różne
  • Imię :Mitek
Reputacja: 268
+

Napisano 23 listopad 2009 - 14:58

Cześć'
Jeżeli masz przy kijkach paski to nalezy je zakładac według reguły. Nie wiem co nazywasz zawijaniem ale nalezy włożyc rękę od dołu w pasek, wyrównać go i ułożyc tak aby gdy ścisaksz kijek przyciskać reką pasek do rekojeści. Długość paska powinna byc tak dobrana aby w momencie uchwycenia kijka pasek dodatkowo przyciągał delikatnie reke do rekojeści czyli bez luzów. Inny sposób chwytania kijków z paskami jest bez sensowny - lepiej po prostu te paski uciąc. Nic nie daja poza tym że sie majtaja i jeszcze zdradzają lamerke.:D
Problem pojawia sie w kwestii czy sztywny pasek bez systemu wypinającego jest bezpieczny? Od dawna proponowane są rózne systemy wypinające pasek aby uniknąc kontuzji nadgarstka czy ramienia w momencie gdy kijek ugrzęźnie. Wydaje się, ze na trasie nie ma to specjalnego znaczenia ale poza to chyba niezbedny patent.
Zdania w tej kwestii podzielone. Ja zawsze z paskami choc zdaje sobie sprawę że są sytuacje w których to przynosi szkodę a nie pożytek.
Pozdrawiam

#15 Pit

  • Administrator
  • 3431 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:ZPY
  • Narty:Dynastar Course 178
  • Imię :Piotr
  • Ulubiony stok:Szczyrk
Reputacja: 824
+

Napisano 23 listopad 2009 - 15:22

Jeśli chodzi o mnie w temacie uchwytów, to zawsze zakładam na łay i tyle. W niczym mi to nie przeszkadza, kijów nie gubię itd.
Choć jak słyszę- czasami nadgarstki można połamać.
Ewentualnym rozwiązaniem może być taki model kijka- wilk syty i owca syta :D

Załączone pliki


Z wiekiem spada zapotrzebowanie na zysk, a rośnie popyt na święty spokój...


#16 Osetia

    "Królowa Trolka"

  • Administrator
  • 1971 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:SO
  • Narty:Heady biało-czerwone i Volki z paniusią
  • Imię :Trolka
  • Ulubiony stok:odkryty i nieodkryty, ale pokryty białą warstwą tego na eś
Reputacja: 161
+

Napisano 23 listopad 2009 - 17:25

Wyświetl postUżytkownik Mitek dnia 23.11.2009, 14:58 napisał

Cześć'
Jeżeli masz przy kijkach paski to nalezy je zakładac według reguły. Nie wiem co nazywasz zawijaniem ale nalezy włożyc rękę od dołu w pasek, wyrównać go i ułożyc tak aby gdy ścisaksz kijek przyciskać reką pasek do rekojeści. Długość paska powinna byc tak dobrana aby w momencie uchwycenia kijka pasek dodatkowo przyciągał delikatnie reke do rekojeści czyli bez luzów. Inny sposób chwytania kijków z paskami jest bez sensowny - lepiej po prostu te paski uciąc. Nic nie daja poza tym że sie majtaja i jeszcze zdradzają lamerke.:russian:



Mitek moje zawijanie, to właśnie to, co opisałeś bardziej fachowo, ale niewiele bardziej :D Co prawda nie dociskam jakoś specjalnie, ale cenie sobie to "zawijanie", bo nie muszę kija szukać w razie jakby..., poza tym jest mi wygodniej, pewniej.
Myślę, że dość swobodne "zawinięcie" paska wokół nadgarstka daje możliwość szybszego zrzucenia kija w razie upadku, aniżeli przy mocnym ścisku...

Ola

#17 deczko inny

  • Użytkownik
  • 1117 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:czarna d...ziura
  • Narty:tanie
Reputacja: 803
+

Napisano 23 listopad 2009 - 21:37

W kijkach stosuję najlepszy znany mi bezpiecznik. Chwytam kijek w dłoń i tyle. Nigdy nie zgubiłem kijka w trakcie jazdy, bodaj dwa razy wracałem po niego kilka metrów gdy podczas odpychania utknął w śniegu. Powiedziałem o tym kilku osobom, spróbowały i nie zakładają pasków.
Ciekawe jest to, że w razie wywrotki mój bezpiecznik działa perfekcyjnie, przy drobnej wpadce, jakimś krótkim przetarciu śniegu boczną lub tylną częścią kadłubka kijek zawsze zostaje w ręce, przy poważniejszych dzwonach wypada jak z automatu.
Polecam i pozdrawiam.

#18 Bzyk

  • Użytkownik
  • 405 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:W-wa
  • Narty:Fischer RX Fire
  • Imię :Rysiek
Reputacja: 53
+

Napisano 23 listopad 2009 - 21:52

e tam, lamer jestes i tyle :D

Użytkownik Bzyk edytował ten post 23 listopad 2009 - 21:53


#19 deczko inny

  • Użytkownik
  • 1117 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:czarna d...ziura
  • Narty:tanie
Reputacja: 803
+

Napisano 23 listopad 2009 - 22:08

Wyświetl postUżytkownik Bzyk dnia 23.11.2009, 22:52 napisał

e tam, lamer jestes i tyle :zab:


:russian: Ja? :D

#20 Mitek

    zwykły narciarz

  • Użytkownik
  • 1910 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Warszawa
  • Narty:Różne
  • Imię :Mitek
Reputacja: 268
+

Napisano 24 listopad 2009 - 00:48

Cześć
Wyczynowcy lubia kijki bez pasków i taK jeżdżą. Wiadomo tam zgubienie kijka to i tak po zawodach i tak.
W narciarstwie amatorskim jednak fajnie jest miec kijki w okolicy. Oczywiście nie dotyczy to jazdy fun ani innych zabaw.
POzdro




Podobne tematy

Brak podobnych tematów



Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych