Użytkownik pytek 23 dnia 2.11.2009, 19:19 napisał
Użytkownik kiedar dnia 2.11.2009, 19:44 napisał
Użytkownik Osetia dnia 2.11.2009, 15:58 napisał
Miałam "przyjemność" wjeżdżać tez z Polakami i jakież było moje zdziwienie, kiedy wsiadając do gondoli po "dzień dobry" usłyszałam... ciszę. Ok!
Panowie ale Oseti chodziło o zwykłą odpowiedź na dzień doby!! I wg mnie każdy powinien odpowiedzieć a nie udawać że nie rozumie - ot wg mnie tak poprostu robią kulturalni ludzie.
Dzien dobry odpowiadam zawsze w zwyczaju mam rowniez dziekowac za wspolny podjazd.
Darku, dziękuję za pomoc w tłumaczeniu intencji, jednak czasami słowo pisane komplikuje pewne proste sprawy

, pisząc często cierpię na tzw. biegunkę myśli

i nie nadążam...
Panie Prezesie
przykład Ewuni, co to powinnam pamiętać lub już wizualizować, co będzie za rok, kiedy to... jest kolejnym przykładem zachowania Polaków. Dla jasności: nie oczekuję od wszystkich rozmów o ... pogodzie, trasach itp. jeżeli ktoś ma ochotę, proszę bardzo, no dla braku "dzień dobry" nie mam prawa łaski! Wiedziałam tak naprawdę, że jesteś fajny i mówisz i dziękujesz za wspólny przejazd
Użytkownik jabol dnia 2.11.2009, 19:40 napisał
Użytkownik kiedar dnia 2.11.2009, 19:44 napisał
wiązankę polsko-łacińską, okazało się że ów pan doskonale włada polskim językiem - ot typowy NIemiec z Katowic poprostu. I sądzę żę Osetii o coś takiego właśnie chodziło, a nie o rozmawianie o pogodzie w gondoli!
sugerujesz że Niemiec z Katowic jedynie wiązanki zrozumieć POTRAFI?
Jako typowy niemiec z Katowic zrozumiałem dopiero teraz dlaczego kilka lat temu w Austrii
a także w Livigno wstyd mi się zrobiło i faktycznie udawałem nieznajomość Polskiego Języka
Janusz, po co te nerwy! skoro nikt nic nie sugeruje. podajemy przykłady tego, na co "stać" Polaków tu w kraju jak i poza nim! Darek posłużył się stereotypem przy wyjaśnieniu pewnej sytuacji, z która miał miejsce, a których są krocie! Czytam Cię tu sporo i wiem, że za fajny i za mądry facet jesteś, żeby nie przestawić samochodu, gdyby Cie ktoś o to poprosił nawet po japońsku
Myślę, że Darkowi chodzi o tych, którzy ledwo granice przekroczą, a już tracą tożsamość! A Tobie jak "czytać" nie grozi...
dla przykładu...
kiedyś, jako już dorosła młoda dziewuszka, a było to bardzo niedawno

pracowałam jako pilot wycieczek zagranicznych. pewnego dnia koleżanka, która obsługiwała typowe przewozy Polska-Francja, rozchorowała się i padło na mnie zastępstwo, pomimo, iż francuski u mnie na bakier... Ale ok, pojechałam. zawiozłam grupę, zapakowałam powrotną. Moją uwagę skupiła młoda dziewczyna, która miała w ręku rozmówki polsko-francuskie i usilnie szukała miejsca blisko mnie. Po jakiejś chwili jazdy poprosiła mnie po angielsku, bo poinformowałam grupę o zastępstwie, o pomoc w czytaniu wyrażeń polskich. Chętnie się zgodziłam, poczytałam. Zapytałam ją, skąd kierunek na Polskę i do kogo jedzie. odpowiedział, że wraca do kraju! Wow! Zapytałam, od jak dawna mieszka we Francji, bo spodziewałam się, że od dzieciństwa. I jakie było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że była na stypendium... trzymiesięcznym...
Pozdrawiam, Ola