Użytkownik Mitek dnia 27.10.2009, 19:10 napisał
Tatrapoma juz tak ma że amortyzatory są zazwyczaj wybite do cna bo sie je rzadko serwisuje. Na Chopoku był kiedyś taki orczyk,że jak bylo malo sniegu to wisialo się w powietrzu albo dawało takie 5-10 metrowe susy. To była zabawa. Na dodatek trasa prowadzila trasą tegoz więc urozmaiceń co niemiara.
Alez na Chopoku dalej taki (ten sam?) orczyk jest - Z Brhliska w Deresski Kotol!
Wszystko co powyzej to prawda. Sam susalem, dyndalem nad sniegiem przez chwile itd :)
Oczywiscie takze obserwowalem liczne upadki tych, ktorzy zwatpili w szczerosc tabliczki na poczatku:
na ktorej cos bylo ze tylko dla doswiadczonych narciarzy, i zakaz dla snowboardzistow.
Ten orczyk niestety nie zawsze chodzi ale to atrakcja sama w sobie - rollercoaster niemal :)
Trasa przy nim w sumie mierna ale korzystalem zeby popatrzec na Zadnie Derese i Kotol.
W przyszlosci pradowpodobnie bede tam docieral z gory ..zlebami, taki mam plan ...ale to juz inna historia :)
Odnosnie meritum: wszystko co Mitek napisal moge tylko skromnie poprzec,
jako ten ktory juz sporo wyciagow widzial i zaczynal od "wyrwiraczki" - takiej doslownej :)
He he, kiedys dawno w Suchym Zlebie na Kalatowkach "dorabialem" sobie zwozac
zaczepy na dol, moglem jezdzic wtedy za darmo ...pacholeciem oczywiscie bedac :)
Dorzuce tylko, ze jak nie ma amortyzacji w orczykach to trzeba ja sobie zrobic:
w "miekkich" biodrach i ew. na rekach - przyjac to jak... np. bokser cios na linach :)
... znaczy w tym jednym wypadku "mietkim trzeba byc, nie twardym" ;)









