Użytkownik Pit dnia 13.10.2009, 10:45 napisał
Cytat
W rozgrywanym w gęstej mgle slalomie najszybszy był Austriak Karl Schranz. Wątpliwą decyzją jury Schranza zdyskwalifikowano za ominięcie bramki i złoty medal przypadł Jean-Claude'owi Killy. W ten sposób Francuz mógł powtórzyć wyczyn Toni Sailera, wygrał we wszystkich konkurencjach alpejskich.
Ogladalem ten przejazd. W TV

Olimpiada w Grenoble 1966. Wszyscy zyczylismy jak najgorzej JC Killy. Przed olimpiada zapowiadal, ze "interesuje mnie tylko zloto". Bufon. Zjazd wygral bezapelacyjnie, nawiasem mowic drugi byl tez Francuz Perillat (?). W gigancie jego zwyciestwo nie bylo juz tak oczywiste, ale jednak zwyciezyl. Az przyszedl dzien slalomu specjalnego, bo tak sie wtedy nazywal dzisiejszy "slalom". Panowalo mgla, organizatorzy opozniali rozpoczecie zawodow. W koncu zaczelo sie. Niestety mgla powiekszala sie, ale nie przerwano zawodow. Jakaz byla nasza radosc, gdy zobaczylismy, ze JC Killy jest 3-i. Pierwszy byl jakis Norweg, drugi Schranz. I tu zaczely sie dziwne i do dzis niejasne manipulacje organizatorow, ktore ostatecznie wypchnely Killy'ego do zlotego medalu. Pokazano jak Norweg w drugim przejezdzie ominal bramke. OK, ale zostal jeszcze K. Schranz. I co wykombinowali Francuzi? Drugi przejazd Schranz przejechal dwa razy. Dlaczego? W czasie pierwszego przejazdu w gestej mgle na trasie, mniej wiecej w jej polowie, pojawil sie jakis widz, a moze ktos z sedziow i o maly wlos nie doszlo do zderzenia. Z oczywistych powodow pozwolono mu wiec przejechac drugi raz drugi przejazd. W sumie, po podliczeniu czasow wygral zdecydowanie. Francuzi zaczeli rozpaczliwie szukac jakiegos pretekstu. I znalezli. Okazalo sie, ze w czasie owego pierwszego przerwananego przejazdu, ktory i tak w zaden sposob nie liczyl sie w liczeniu czasu, zanim doszlo do o malo co zderzenia z widzem, Schranz ominal bramke. Z powodu mgly oczywiscie. W normalnych warunkach nie mialoby to znaczenia, i tak ten przejazd uniewazniono, ale nie w czasie olimpiady, gdy Killey'emu, przedstawicielowi gospodarzy, do trzeciego zlota brakowalo tylko ciut, ciut. Dla mnie i dla wszystkich ogladajacych zwyciezca zostal Schranz. A Francuzi udowodnili, ze do celu mozna i warto zmierzac po trupach. W kazdym razie klasy ie pokazali.