Witam!
uwielbiam austriackie jedzenie! maniakalnie obżeram się tam kiełbasami (przywożę też do domu), ostatnio miałam okazję prawdziwym alpejskim serem, ale zawsze na stoku obżeram się do granic możliwości gaci kaiserchmarrn! w różnych wersjach!
To potrawa dla słodkich tyłków..., bo jest na słodko. U nich nawet jako deser... dla mnie danie główne!!!
Kaiserchmarrn to nic innego jak omlet cesarski! Wczoraj wykonałam domowo własnoręcznie!!! polecam! Rodzina zjadła i dziś rano wszyscy się odliczyli, zatem nie ma stresu!
Przepisów w sieci jest sporo, ja je zwyczajnie zmiksowałam i wyszło genialnie!
Moja wersja przepisowa!
4 jaja, szklanka mąki, szklanka mleka, 3 łyżeczki cukru, garść rodzynek/migdałów lub bez jeżeli ktoś nie lubi, szczypta soli, masło, olej, patelnia, miska, miska, talerz, ubijak do piany, mieszadło ręczne, cukier puder, cynamon.
Żółtka od białek oddzielić.
Żółtka, mąka, mleko, cukier, sól, odrobina cynamonu i ewentualnie rodzynki i/lub migdały do michy i ręcznie mieszamy. Ciasto ma być w miarę luźne, więc regulujemy luźność mlekiem lub mąką. Z białek ubijamy pianę.
Teraz trudne: trzeba oszacować ilość ciasta w stosunku do patelni... Podzielić ciasto na dwie michy, do jednej z nich dodać połowę sztywnej piany białkowej. Na patelnie łyżeczka masła i łyżeczka oleju. Na rozgrzaną, tłusta patelnię wlewamy połowę z pianą, jak omlet. Smazymy z jednej strony na złoty kolor. Po uzyskaniu koloru, przewracamy na druga stronę, nawet jak się coś jeszcze wyleje z góry, to luz. I smażymy z drugiej strony, do lekko złotego. Potem szarpiemy łopatką omlet na małe ok.2-3 cm kawałki i jeszcze minute na patelni.
Z patelni na talerz podają tez do tego coś na kształt konfitur owocowych: jabłka, śliwki...
I do drugiej części ciasta druga połowa piany i smażenie j.w.
Smacznego dla słodkich!
Ola