Skocz do zawartości


Zdjęcie

Nauka na obozie szkoleniowym? Średniozaawansowany-zaawansowany.


  • Nie możesz napisać tematu
  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
4 odpowiedzi w tym temacie

#1 Wojman

Wojman
  • Użytkownik
  • 1 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Narty:Volkl Racetiger GS, Racetiger SL
  • Imię :W

Napisano 09 luty 2019 - 21:32

Cześć,
 
Zarejestrowałem się dziś na Forum by poprosić Was o radę smile.png
 
Mam 36 lat, na nartach jeżdżę od 8 roku życia, miałem też kilkuletni epizod pod tytułem "tylko snowboard".
W różnych okresach życia uprawiałem narciarstwo albo intensywnie, albo bardzo sporadycznie - zdarzały się nawet paruletnie przerwy, czy to ze względu na problemy zdrowotne, czy ze względu na braki sprzętowe, czy też ze względu na inne aktywności.
Białe weekendy spędzam często w górach na zimowej wspinaczce lub drytoolingu, przez to narty odeszły na dalszy plan.
 
Ponieważ ostatnie 3 lata praktycznie nie jeździłem na nartach, a pod okiem instruktora nie jeździłem od dobrych kilkunastu lat, postanowiłem poszukać wyjazdu szkoleniowego w Alpy.
 
Alpy ... bo o dobre warunki i mniejsze kolejki łatwiej niż w Polsce.
Szkolenie ... bo chciałbym wyeliminować popełniane przeze mnie błędy, doszkolić się w stronie teoretycznej i praktycznej, nauczyć czegoś nowego i po prostu jeździć lepiej.
 
Jeżdżę szybko, na racingowych slalomach i gigantach, bez żadnych problemów na trasach czarnych gdy warunki są dobre.
Gdy warunki są słabe, ujawniają się braki w mojej technice i moja jazda wygląda znacznie gorzej - to właśnie chciałbym poprawić.
 
Nie szukam czegoś dla zupełnych żółtodziobów, mimo niedostatków w technice jestem raczej zaawansowanym narciarzem.
Na kursie będę oczywiście wykonywał pokornie każde, najbardziej banalne ćwiczenie, jeśli tylko instruktor uzna, że będzie to u mnie przydatne.
 
Przeszukałem sieć w poszukiwaniu takich wyjazdów i jest ich naprawdę sporo.
Problem polega na tym, że w opisach wszystko zawsze wygląda pięknie, a praktyka może pokazać, że wybierając kurs trafiłem na "narciarską hurtownię" (gdzie instruktor podchodzi do tematu na lekko, zarabia nie dzięki jakości usług, a dzięki ilości kursantów).
Z doświadczeń np. wspinaczkowych wiem, że z instruktorami i wyjazdami bywa różnie - jednym instruktorom się chce, innym nie do końca.
Najłatwiej zorientować się w temacie gdy było się już na kilku takich wyjazdach i ma się skalę porównawczą.
 
Doradzicie mi proszę na jakich szkołach i konkretnych nazwiskach warto się skupić?
Niekoniecznie "hurtownie narciarskie" dadzą szkolenie sensowne jakościowo, może ktoś z Was był na takim wyjeździe i może kogoś konkretnego polecić lub odradzić?
Można liczyć na takim szkoleniu na spostrzegawcze oko trenera i indywidualne podejście czy wg Was takie wyjazdy to raczej masówka i lepiej wydać pieniądze na parę godzin indywidualnego szkolenia u lokalnego instruktora podczas samodzielnego wypadu w Alpy?
 
Będę wdzięczny za Wasze opinie, z góry dziękuję za pomoc.
 
Najwygodniejszy dla mnie byłby wyjazd z Wrocławia, miesiąc wyjazdu to raczej luty, marzec lub kwiecień (jeśli w tym miesiącu warunki wciąż są akceptowalne - chyba tak późno w Alpach nie byłem).
 
Pozdrawiam!

  • 0

#2 skifan

skifan
  • Użytkownik
  • 511 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Narty:Kneissl RED STAR SC Salomon XDR 80Ti
  • Ulubiony stok:Szczyrk/Kornplatz

Napisano 09 luty 2019 - 21:48

 

Cześć,
 
Zarejestrowałem się dziś na Forum by poprosić Was o radę smile.png
 
Mam 36 lat, na nartach jeżdżę od 8 roku życia, miałem też kilkuletni epizod pod tytułem "tylko snowboard".
W różnych okresach życia uprawiałem narciarstwo albo intensywnie, albo bardzo sporadycznie - zdarzały się nawet paruletnie przerwy, czy to ze względu na problemy zdrowotne, czy ze względu na braki sprzętowe, czy też ze względu na inne aktywności.
Białe weekendy spędzam często w górach na zimowej wspinaczce lub drytoolingu, przez to narty odeszły na dalszy plan.
 
Ponieważ ostatnie 3 lata praktycznie nie jeździłem na nartach, a pod okiem instruktora nie jeździłem od dobrych kilkunastu lat, postanowiłem poszukać wyjazdu szkoleniowego w Alpy.
 
Alpy ... bo o dobre warunki i mniejsze kolejki łatwiej niż w Polsce.
Szkolenie ... bo chciałbym wyeliminować popełniane przeze mnie błędy, doszkolić się w stronie teoretycznej i praktycznej, nauczyć czegoś nowego i po prostu jeździć lepiej.
 
Jeżdżę szybko, na racingowych slalomach i gigantach, bez żadnych problemów na trasach czarnych gdy warunki są dobre.
Gdy warunki są słabe, ujawniają się braki w mojej technice i moja jazda wygląda znacznie gorzej - to właśnie chciałbym poprawić.
 
Nie szukam czegoś dla zupełnych żółtodziobów, mimo niedostatków w technice jestem raczej zaawansowanym narciarzem.
Na kursie będę oczywiście wykonywał pokornie każde, najbardziej banalne ćwiczenie, jeśli tylko instruktor uzna, że będzie to u mnie przydatne.
 
Przeszukałem sieć w poszukiwaniu takich wyjazdów i jest ich naprawdę sporo.
Problem polega na tym, że w opisach wszystko zawsze wygląda pięknie, a praktyka może pokazać, że wybierając kurs trafiłem na "narciarską hurtownię" (gdzie instruktor podchodzi do tematu na lekko, zarabia nie dzięki jakości usług, a dzięki ilości kursantów).
Z doświadczeń np. wspinaczkowych wiem, że z instruktorami i wyjazdami bywa różnie - jednym instruktorom się chce, innym nie do końca.
Najłatwiej zorientować się w temacie gdy było się już na kilku takich wyjazdach i ma się skalę porównawczą.
 
Doradzicie mi proszę na jakich szkołach i konkretnych nazwiskach warto się skupić?
Niekoniecznie "hurtownie narciarskie" dadzą szkolenie sensowne jakościowo, może ktoś z Was był na takim wyjeździe i może kogoś konkretnego polecić lub odradzić?
Można liczyć na takim szkoleniu na spostrzegawcze oko trenera i indywidualne podejście czy wg Was takie wyjazdy to raczej masówka i lepiej wydać pieniądze na parę godzin indywidualnego szkolenia u lokalnego instruktora podczas samodzielnego wypadu w Alpy?
 
Będę wdzięczny za Wasze opinie, z góry dziękuję za pomoc.
 
Najwygodniejszy dla mnie byłby wyjazd z Wrocławia, miesiąc wyjazdu to raczej luty, marzec lub kwiecień (jeśli w tym miesiącu warunki wciąż są akceptowalne - chyba tak późno w Alpach nie byłem).
 
Pozdrawiam!

 

Cześć.

Mam ten sam problem.Lat jeszcze raz tyle co Ty kilka wyjazdów szkoleniowych w grupie i ciągle widzę u siebie braki.

DOBRY instruktor chyba lepszy od wyjazdu grupowego.Grupowo jest tak że często zaniża się poziom uśredniając coś pomiędzy najlepszym i najsłabszym ogniwem.Ale to tylko moje refleksje.Stawiałbym na indywidualne szkolenie. :)


  • 0

#3 skifan

skifan
  • Użytkownik
  • 511 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Narty:Kneissl RED STAR SC Salomon XDR 80Ti
  • Ulubiony stok:Szczyrk/Kornplatz

Napisano 09 luty 2019 - 21:56

 

 

Cześć,
 
Zarejestrowałem się dziś na Forum by poprosić Was o radę smile.png
 
Mam 36 lat, na nartach jeżdżę od 8 roku życia, miałem też kilkuletni epizod pod tytułem "tylko snowboard".
W różnych okresach życia uprawiałem narciarstwo albo intensywnie, albo bardzo sporadycznie - zdarzały się nawet paruletnie przerwy, czy to ze względu na problemy zdrowotne, czy ze względu na braki sprzętowe, czy też ze względu na inne aktywności.
Białe weekendy spędzam często w górach na zimowej wspinaczce lub drytoolingu, przez to narty odeszły na dalszy plan.
 
Ponieważ ostatnie 3 lata praktycznie nie jeździłem na nartach, a pod okiem instruktora nie jeździłem od dobrych kilkunastu lat, postanowiłem poszukać wyjazdu szkoleniowego w Alpy.
 
Alpy ... bo o dobre warunki i mniejsze kolejki łatwiej niż w Polsce.
Szkolenie ... bo chciałbym wyeliminować popełniane przeze mnie błędy, doszkolić się w stronie teoretycznej i praktycznej, nauczyć czegoś nowego i po prostu jeździć lepiej.
 
Jeżdżę szybko, na racingowych slalomach i gigantach, bez żadnych problemów na trasach czarnych gdy warunki są dobre.
Gdy warunki są słabe, ujawniają się braki w mojej technice i moja jazda wygląda znacznie gorzej - to właśnie chciałbym poprawić.
 
Nie szukam czegoś dla zupełnych żółtodziobów, mimo niedostatków w technice jestem raczej zaawansowanym narciarzem.
Na kursie będę oczywiście wykonywał pokornie każde, najbardziej banalne ćwiczenie, jeśli tylko instruktor uzna, że będzie to u mnie przydatne.
 
Przeszukałem sieć w poszukiwaniu takich wyjazdów i jest ich naprawdę sporo.
Problem polega na tym, że w opisach wszystko zawsze wygląda pięknie, a praktyka może pokazać, że wybierając kurs trafiłem na "narciarską hurtownię" (gdzie instruktor podchodzi do tematu na lekko, zarabia nie dzięki jakości usług, a dzięki ilości kursantów).
Z doświadczeń np. wspinaczkowych wiem, że z instruktorami i wyjazdami bywa różnie - jednym instruktorom się chce, innym nie do końca.
Najłatwiej zorientować się w temacie gdy było się już na kilku takich wyjazdach i ma się skalę porównawczą.
 
Doradzicie mi proszę na jakich szkołach i konkretnych nazwiskach warto się skupić?
Niekoniecznie "hurtownie narciarskie" dadzą szkolenie sensowne jakościowo, może ktoś z Was był na takim wyjeździe i może kogoś konkretnego polecić lub odradzić?
Można liczyć na takim szkoleniu na spostrzegawcze oko trenera i indywidualne podejście czy wg Was takie wyjazdy to raczej masówka i lepiej wydać pieniądze na parę godzin indywidualnego szkolenia u lokalnego instruktora podczas samodzielnego wypadu w Alpy?
 
Będę wdzięczny za Wasze opinie, z góry dziękuję za pomoc.
 
Najwygodniejszy dla mnie byłby wyjazd z Wrocławia, miesiąc wyjazdu to raczej luty, marzec lub kwiecień (jeśli w tym miesiącu warunki wciąż są akceptowalne - chyba tak późno w Alpach nie byłem).
 
Pozdrawiam!

 

Cześć.

Mam ten sam problem.Lat jeszcze raz tyle co Ty kilka wyjazdów szkoleniowych w grupie i ciągle widzę u siebie braki.

DOBRY instruktor chyba lepszy od wyjazdu grupowego.Grupowo jest tak że często zaniża się poziom uśredniając coś pomiędzy najlepszym i najsłabszym ogniwem.Ale to tylko moje refleksje.Stawiałbym na indywidualne szkolenie. :)

 

P.S  Jeżeli MITEK nie przeoczy może ci coś podpowie.Czasem "dowali" ale nigdy bez wyrażnego powodu. Albo może go odszukaj na forum.

Pozdrawiam


  • 0

#4 nomo

nomo
  • Użytkownik
  • 147 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Bydgoszcz
  • Narty:K2
  • Imię :Zbyszek
  • Ulubiony stok:Zieleniec

Napisano 09 luty 2019 - 22:49


Jeżdżę szybko, na racingowych slalomach i gigantach, bez żadnych problemów na trasach czarnych gdy warunki są dobre.
Gdy warunki są słabe, ujawniają się braki w mojej technice i moja jazda wygląda znacznie gorzej - to właśnie chciałbym poprawić.

 

Ptak team takie organizuje. Jeździłem w tym roku z instruktorem z tej szkoły i na kanapie trochę pogadaliśmy o szkoleniach.

Jakbyś poszukał, to pewnie każda bardziej znana szkoła będzie miała coś takiego w ofercie. 


  • 0

#5 o_andrzej

o_andrzej
  • Użytkownik
  • 3109 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 10 luty 2019 - 08:45


Nie szukam czegoś dla zupełnych żółtodziobów, mimo niedostatków w technice jestem raczej zaawansowanym narciarzem.
Na kursie będę oczywiście wykonywał pokornie każde, najbardziej banalne ćwiczenie, jeśli tylko instruktor uzna, że będzie to u mnie przydatne.

 

Hmmm. Gdybym był tobą wszedłbym w kontakt z Morganem Petiniot i jego stażami doszkalającymi. https://acces.labora...ki-progression/ Francuz, ale mówi po angielsku i wiem, że uczestnikami jego staży są też anglojęzyczni.  Niestety dość drogo. Poznałem gościa, m.in. przez rozmowę na skype. Dał mi dostęp do płatnych video. Sporo się z nich nauczyłem, sporo upewniłem.

 

Już to pisałem, ale powtórzę. Podstawowy skręt, który Morgan wprowadza, przy założeniu średniego poziomu u uczestników, jest skręt z inicjacją noga wewnętrzną, dokładnie nogą, która zaraz stanie się wewnętrzną (w skręcie w lewo jest to noga lewa) . Odciążamy ją i ustawiamy pod kątem do przyszłego skrętu. Druga noga ma się tylko dopasować do sytuacji. Świetnie to opowiada i pokazuje (niestety jest to płatny odcinek). Jakież było moje zdziwienie, gdy zauważyłem, że ja tak jeżdżę od zawsze, nie zdając sobie z tego sprawę. Podobnie moja żona i wielu innych. Także niejaki Richard Berger. :) Doskonale to widać w zwolnieniu. 

 

Druga rzecz. Od lat nie byłem zadowolony z mojego skrętu carvingowego czy ciętego jak kto woli. W końcówce często ześlizgiwały mi się tyły i nie było to zamierzone. Wyjaśnienie znalazłem u Morgana. Za bardzo naciskam na przody języków. Owszem, mamy czuć nacisk na przody, ale bez przesady. Doskonale to pokazuje co się dzieje w skręcie, gdy ten nacisk jest zbyt mocny.

 

Trzecia sprawa. Tzw. A-frame. Czyli kolano nogi wewnętrznej w skręcie idzie za bardzo do wewnątrz. Trochę tak jak w kolanach koślawych. Wyjaśnienie znów znalazłem u Morgana. Zły canting butów, czyli pochylenie boczne. Złe w stosunku do mojej budowy (morfologii).

 

Nie chcę mu robić reklamy, nic z tego nie mam, ale facet jest naprawdę dobry. Po takim stażu będziesz gość. :)


  • 0




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych