Skocz do zawartości


Zdjęcie

Jak zmienialo sie moje narciarstwo,


  • Nie możesz napisać tematu
  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
12 odpowiedzi w tym temacie

#1 o_andrzej

o_andrzej
  • Użytkownik
  • 2954 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Kraków

Napisano 18 April 2016 - 13:41

Ostatni watek Marty o Solden i reakcje bioracych udzial w dyskusji, wywolaly u mnie refleksje dotyczaca mojego podejscia do szeroko rozumianego narciarstwa, a scisle do zmian i ewolucji, ktora przez te wszystkie lata jezdzenia na nartach przeszedlem. Jak wiecie, zaczalem bardzo wczesnie i bardzo zdecydowanie. Jako 14-latek, ledwie umiejacy zjechac z niewielkiej gorki, na marnym sprzecie, zostalem zabrany przez ojca na Kasprowy. Takie wrzucenie na gleboka wode. Przezylem. Potem bylo juz normalnie. Na nartach jezdzilem z entuzjazmem mlodego wilka. Jak najszybciej, jak najwiecej, zadnych przerw. Trasy jak najtrudniejsze. Glownie Kasprowy, bo takie w tamtych czasach koniec lat 60-tych i poczatek 70-tych byly mozliwosci. Na dwutygodniowe ferie jezdzilo sie do Szczyrku. I jezdzilo sie na calego. Na rozkoszowanie sie czyms innym niz zjezdzanie w dol, byl czas wieczorem. A i wtedy glownie rozmawialo sie o nartach, technikach jazdy, sprzecie. Swiadomie pojechalem na kurs pomocnika PZN, mniej na kurs instruktora. Po prostu kolezanka nie mogla pojechac i zaproponowala mi swoje miejsce. Prowadzilem potem kilka kursow tu i tam, uczestniczylem w kilku tzw. "rozjezdzaniach instruktorow" - czyli kursach doszkalajacych. Ale uczenie innych narciarstwa nigdy nie bylo moja potrzeba a tym bardziej pasja.

 

Po tym okresie intesywnego jezdzenia bez opamietania, przyszly czasy spokojniejsze. Dzieci, praca, brak czasu. Na narciarstwo nie zostawalo go duzo. Zreszta nalezalem do tych, ktorzy chca spedzac z rodzina i dziecmi jak najwiecej czasu. Nie wyobrazalem sobie bym mogl egoistycznie zostawic towarzystwo i pojechac samotnie. Jezdzilo sie wiec razem na te 10-14 dni w roku, do Bialki, Bukowiny, a potem przez kilka lat w Alpy w czasach, gdy mieszkalismy we Francji. Troche uczylem wlasne dzieci, od czasu do czasu zdarzylo mi sie gdzies zaszalec, ale glownie bylo to spokojne, rodzinne nartowanie.

 

Pozniej, w nowym XXI wieku, gdy dzieci byly juz duze, samodzielne, procz standardowych wyjazdow tygodniowych do Slowacji, lub pozniej - w Alpy, dosc czesto wyjezdzalem, sam lub z kolega, na jednodniowe wypady na polskie lub slowackie stoki. Sporo tego bylo. Zawsze jezdzilem dobrze technicznie, ale raczej spokojnie i malo agresywnie, choc czasem zdarzaly sie szalenstwa. Trasy raczej trudne, czerwono-czarne. Lubilem tez pojezdzic obok trasy, choc nigdy nie byl to freeride, jak bysmy to dzis powiedzieli. Malo przerw, duzo jezdzenia, choc proporcje nie byly juz tak jednoznaczene jak w latach mlodosci.

 

A dzis, gdy dobijam juz 66 roku zycia? Od dobrych kilku lat zaczynam dostrzegac w narciarstwie rzeczy i momenty, ktorych wczesniej nie docenialem, a nawet nie zauwazalem. Po pierwsze, jeszcze bardziej zaczalem podziwiac gory i ich otoczenie. Wczesniej tez bylem wrazliwy na ich piekno, ale teraz zdecydowanie bardziej. Do tego doszla ochota i potrzeba fotografowania i filmowania. Procz samych gor zaczalem interesowac sie miejscem, w ktorym nocuje, lokalnymi ciekawostkami, ludzmi, zwyczajami, nie mowiac o specjalach jedzeniowo-pitnych. Pamietam do dzis festyn w Bormio, gdzie raczono nas roznymi gatunkami tamtejszych likierow. Po drugie, doszlo do mnie, ze narciarstwo to swietny czas na poglebienie wiezow rodzinnych. Swieta Wielkanocne spedzone kilka lat temu w Kappl z dziecmi, ich wspolmazonkami i tesciami, moja siostra, msza celebrowana w lokalnym kosciolku (jaki porzadek w kolejce do komunii) to bylo swoiste apogeum owej nowo odkrytej i poglebionej rodzinnosci narciarskiej. Po trzecie, sposob jezdzenia. Wciaz nie obijam sie w jezdzie, nie lubie sie zwozic po stokach, wciaz lubie jezdzic krotkimi, dynamicznymi skretami, ale bardzo polubilem przerwy w waskim gronie, polaczone z niewielka konsumpcja alkoholu. Te przerwy, w czasie ktorych czujemy, ze jestesmy razem i jest na ze soba dobrze, sa dzis dla mnie wiecej warte niz samo zjezdzanie. Troche w tym przejawow starosci (choc kondycji nie brakuje), troche melancholii, ale tak wlasnie jest. Sam jestem ciekaw co jeszcze w narciarstwie odkryje lub docenie. O ile oczywiscie zdrowie pozwoli mi go dalej uprawiac. Mysle, ze bedzie to radosc z jezdzenia z wnukami i uczenia ich. :)


Użytkownik o_andrzej edytował ten post 18 April 2016 - 13:56

  • 8

#2 jan koval

jan koval
  • Użytkownik
  • 2403 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:p-n
  • Narty:volkl
  • Imię :kuba
  • Ulubiony stok:jackson hole, fernie, chugach

Napisano 23 April 2016 - 14:28

chyba i tak byles w uprzywilejowanej sytuacji - mojej rodziny nie bylo stac na wyjazdy, nawet jednodniowe.....

wiec Tata dla mnie i dla siostry usypywal gore z ......... trocin, a pozniej, jak nie dosypalo, nosilismy snieg na te "gore".....

Tata doslownie wystrugal narty dla Siostry i dla mnie z pojedynczego  kawalu drewna (chyba jesion o ile pamietam, bo  ma dobra "pamiec)")  - bardzo sprytna metoda - najpierw On przygotowal kawal drewna, przykroil do odpowiedniego profilu i wygladzil "heblem " . pozniej, przody  zostaly przytwierdzone do okraglego walka, zeby czubki  byly podgiete do gory. W tej pozycji drewno bylo przez jakies 3-4 tyg, codziennie polewane woda 2-3 razy dziennie ( to juz byla nasza robota)... po ok 4 tyg drewno trzymalo nabrana forme na zawsze ...... Zreszta kij hokejowy  Tata mi zrobil uzywajac tej samej metody - mialem najlepszy kij w miescie!...

pierwszy raz w gorach bylem chyba w  pierwszej klasie liceum - bo juz troche mozna bylo sobie na to pozwolic......

pare obozow szkoleniowych na studiach

pozniej, zwykle w Szklarskiej,  z pojedynczym krzeselkiem, Zona zwykle zabierala caly sprzet na krzeslo, a ja corke (na szczescie roznica lat to 8)  na barki i zasuwalem piechota na...hale szrenicka i tam na poczatku spedzalismy cale dnie.... powrot na dol do szklarskiej byl celebrowany - jak sie dalo, to  sunelismy na labski szczyt - byly dnie, gdzie spedzalismy je cale pod labskim, na  wyrwiraczce.......

 

Pierwszy wyjazd  w Alpy, do Valbella-Lenzerheide  "wygralem" - zostalem wytypowany przez ministerstwo zdrowia na wyjazd szkoleniowy  organizownay przez f-me Osteo , produkujaca zespolenia do kosci i protezy.

chyba to byl przelomowy punkt.................po powrocie, scianka w Szklarskiej zrobila sie malo wymaajaca.

nastepnym punktem to byl wyjazd do Stanow...

w pierwszym roku nie wiedzielismy, czy  tu zostaniemy czy nie, wiec zima pijechalismy do Denver (2,5 tys km, 24 h non-stop jazdy)

z powrotem tyle samo

chyba wlasnie tam (jezdzilismy w A Basin, Keystone, Beck i Coper) zaczelismy zwracac uwage na niezmierzone mozliwosci jaazdy poza trasami.

 I tak juz zostalo.................................

PS przeprqaszam, jezeli nudze....


  • 5
"...w słownictwie Kovala każda narta poniżej 180cm to łyżwa ..." ( Jabol)

#3 o_andrzej

o_andrzej
  • Autor tematu
  • Użytkownik
  • 2954 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Kraków

Napisano 23 April 2016 - 23:12

W mojej rodzinie tez nie bylo za bogato, ale mieszkalismy blisko gor, a ojciec byl zapalonym turysta i narciarzem. Na Kasprowy jezdzilismy tania wycieczka zakladowa. Najdrozej kosztowal bilet na gore.

 

Ale nie chcialem opisac historii mojego narciarstwa. Przy okazji, ale glownie chcialem pokazac jak zmienialo sie moje podejscie do narciarstwa. Od ambitnego, sportowego niewyzytego mlodzienca, po bardziej statecznego ojca rodziny, po dziadka, ktory zaczyna widziec i doceniac cos wiecej niz tylko jezdzenie w dol.


Użytkownik o_andrzej edytował ten post 23 April 2016 - 23:13

  • 3

#4 skifan

skifan
  • Użytkownik
  • 463 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Poznań
  • Narty:Kneissl RED STAR SC
  • Imię :Stanisław
  • Ulubiony stok:Szczyrk/Kornplatz

Napisano 25 April 2016 - 09:00

Ostatni watek Marty o Solden i reakcje bioracych udzial w dyskusji, wywolaly u mnie refleksje dotyczaca mojego podejscia do szeroko rozumianego narciarstwa, a scisle do zmian i ewolucji, ktora przez te wszystkie lata jezdzenia na nartach przeszedlem. Jak wiecie, zaczalem bardzo wczesnie i bardzo zdecydowanie. Jako 14-latek, ledwie umiejacy zjechac z niewielkiej gorki, na marnym sprzecie, zostalem zabrany przez ojca na Kasprowy. Takie wrzucenie na gleboka wode. Przezylem. Potem bylo juz normalnie. Na nartach jezdzilem z entuzjazmem mlodego wilka. Jak najszybciej, jak najwiecej, zadnych przerw. Trasy jak najtrudniejsze. Glownie Kasprowy, bo takie w tamtych czasach koniec lat 60-tych i poczatek 70-tych byly mozliwosci. Na dwutygodniowe ferie jezdzilo sie do Szczyrku. I jezdzilo sie na calego. Na rozkoszowanie sie czyms innym niz zjezdzanie w dol, byl czas wieczorem. A i wtedy glownie rozmawialo sie o nartach, technikach jazdy, sprzecie. Swiadomie pojechalem na kurs pomocnika PZN, mniej na kurs instruktora. Po prostu kolezanka nie mogla pojechac i zaproponowala mi swoje miejsce. Prowadzilem potem kilka kursow tu i tam, uczestniczylem w kilku tzw. "rozjezdzaniach instruktorow" - czyli kursach doszkalajacych. Ale uczenie innych narciarstwa nigdy nie bylo moja potrzeba a tym bardziej pasja.

 

Po tym okresie intesywnego jezdzenia bez opamietania, przyszly czasy spokojniejsze. Dzieci, praca, brak czasu. Na narciarstwo nie zostawalo go duzo. Zreszta nalezalem do tych, ktorzy chca spedzac z rodzina i dziecmi jak najwiecej czasu. Nie wyobrazalem sobie bym mogl egoistycznie zostawic towarzystwo i pojechac samotnie. Jezdzilo sie wiec razem na te 10-14 dni w roku, do Bialki, Bukowiny, a potem przez kilka lat w Alpy w czasach, gdy mieszkalismy we Francji. Troche uczylem wlasne dzieci, od czasu do czasu zdarzylo mi sie gdzies zaszalec, ale glownie bylo to spokojne, rodzinne nartowanie.

 

Pozniej, w nowym XXI wieku, gdy dzieci byly juz duze, samodzielne, procz standardowych wyjazdow tygodniowych do Slowacji, lub pozniej - w Alpy, dosc czesto wyjezdzalem, sam lub z kolega, na jednodniowe wypady na polskie lub slowackie stoki. Sporo tego bylo. Zawsze jezdzilem dobrze technicznie, ale raczej spokojnie i malo agresywnie, choc czasem zdarzaly sie szalenstwa. Trasy raczej trudne, czerwono-czarne. Lubilem tez pojezdzic obok trasy, choc nigdy nie byl to freeride, jak bysmy to dzis powiedzieli. Malo przerw, duzo jezdzenia, choc proporcje nie byly juz tak jednoznaczene jak w latach mlodosci.

 

A dzis, gdy dobijam juz 66 roku zycia? Od dobrych kilku lat zaczynam dostrzegac w narciarstwie rzeczy i momenty, ktorych wczesniej nie docenialem, a nawet nie zauwazalem. Po pierwsze, jeszcze bardziej zaczalem podziwiac gory i ich otoczenie. Wczesniej tez bylem wrazliwy na ich piekno, ale teraz zdecydowanie bardziej. Do tego doszla ochota i potrzeba fotografowania i filmowania. Procz samych gor zaczalem interesowac sie miejscem, w ktorym nocuje, lokalnymi ciekawostkami, ludzmi, zwyczajami, nie mowiac o specjalach jedzeniowo-pitnych. Pamietam do dzis festyn w Bormio, gdzie raczono nas roznymi gatunkami tamtejszych likierow. Po drugie, doszlo do mnie, ze narciarstwo to swietny czas na poglebienie wiezow rodzinnych. Swieta Wielkanocne spedzone kilka lat temu w Kappl z dziecmi, ich wspolmazonkami i tesciami, moja siostra, msza celebrowana w lokalnym kosciolku (jaki porzadek w kolejce do komunii) to bylo swoiste apogeum owej nowo odkrytej i poglebionej rodzinnosci narciarskiej. Po trzecie, sposob jezdzenia. Wciaz nie obijam sie w jezdzie, nie lubie sie zwozic po stokach, wciaz lubie jezdzic krotkimi, dynamicznymi skretami, ale bardzo polubilem przerwy w waskim gronie, polaczone z niewielka konsumpcja alkoholu. Te przerwy, w czasie ktorych czujemy, ze jestesmy razem i jest na ze soba dobrze, sa dzis dla mnie wiecej warte niz samo zjezdzanie. Troche w tym przejawow starosci (choc kondycji nie brakuje), troche melancholii, ale tak wlasnie jest. Sam jestem ciekaw co jeszcze w narciarstwie odkryje lub docenie. O ile oczywiscie zdrowie pozwoli mi go dalej uprawiac. Mysle, ze bedzie to radosc z jezdzenia z wnukami i uczenia ich. :)

Cześć.

Miło się czyta Twoje refleksje na temat "nartowania" Nie jesteśmy dinozaurami narciarstwa. Już wspominałem na forum o spotkaniu 77 latka kilka lat temu w Szczyrku na Bienkuli gdzie mocno mnie zaskoczył bardzo sprawną jazdą.W ubiegłym sezonie miałem przyjemność spotkać gościa niestety latek przybyło obecnie 81 ale narciarsko super.

Sam notuję na liczniku 69 i myślę że jeszcze wiele sezonów zaliczę.Moja jazda zmienia się na bardziej techniczną do czego do niedawna nie przykładałem wagi. Zdecydowanie mniej zjazdów typu gigant na rzecz krótkiego skrętu.No i to oczarowanie majestatem gór,opisać trudno trzeba samemu przeżyć .

Pozdrawiam.


  • 4

#5 J@n

J@n
  • Administrator
  • 6227 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Narty:Grizzly
  • Imię :Jan
  • Ulubiony stok:FIS w Szczyrku

Napisano 28 April 2016 - 08:19

Fajnie napisane - dzięki za przypomnienie dawnych lat


nie chcialem opisac historii mojego narciarstwa

Nie opisując historii wydaje mi się że moje narciarstwo wcale się nie zmieniło

Z taką samą radością jadę na narty a po powrocie z nart planuję kolejny wyjazd.

No może coraz rzadziej jadę pierwszą kolejką a wracam ostatnią


  • 0
Dołączona grafika
pozdrawiam Jan narciarki i narciarzy, początkujących i zaawansowanych, a także ośrodki narciarskie: Szczyrk , Wisła , Istebna , Ustroń , Zwardoń , Koniaków , Korbielów , Zawoja , Rabka , Zakopane , Bukowina Tatrzańska , Krynica , Karpacz , Szklarska Poręba , Czarna Góra , Tatrzańska Łomnica , Szczyrbskie Jezioro , Stary Smokovec , Jasna , Winterberg, Willingen, Neuss, Zell am See , Saalbach , Hinterglemm , Mayrhofen , Tux , Hintertux , Stubai , Sölden , Obergurgl , Ischgl , Obertauern , St. Anton, Zürs, St. Christoph, Stuben, Lech, Oberlech, Valluga, St. Jakob, Venet, Fiss, Ladis, Serfaus, Zams, Hochsölden, Kühtai, Hochoetz, Livigno , Wolkenstein , Selva , Santa Christina , Sankt Ulrich , Arabba , Colfosco , Canazei , Pozza di Fassa, Belvedere, Marmolada, Alpe Lusia, Bellamonte, Passo San Pellegrino, Falcade, Latemar, Obereggen, Catinaccio, Pera, Moena, Cortina , Sulden , Gressoney , Cervinia , Kronplatz , Coumayeur , Sestriere , Alagna Valsesia, Macugnaga, Monterosa, Gressoney, Zermatt , Saas Fee , Saas Grund, Hohsaas, Grächen , Aletsch , Crans Montana , Verbier , Thyon 2000, Les Collons , Rosswald , Belalp , Leukerbad, Bettmeralp, Fiesch, Fiescheralp, Brig, Visp, Zinal, Grimentz, St. Luc,  Samnaun, Serre Chevalier, Vialattea, Val dIsere , La Mongie , Montgenevre , Alpe dHuez , Les Duex Alpes , Sybelles , Tignes , Val dIsere , Les Arcs , La Plagne , Val Cenis, Termignon, Val Frejus, Champagny , Courchevel , Meribel , Les Menuires , Val Thorens , Orelle, La Grave , Oz , Saint Sorlin , Chamonix , Megeve , Flaine , Morzine , Les Portes du Soleil, Galibier, Thabor, Valloire, Valmeiniere

#6 o_andrzej

o_andrzej
  • Autor tematu
  • Użytkownik
  • 2954 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Kraków

Napisano 28 April 2016 - 12:24


Nie opisując historii wydaje mi się że moje narciarstwo wcale się nie zmieniło

 

Jakze sie nie zmienilo? A z kim to ostatnio najczesciej jezdzisz? I uczysz. :) BTW musisz to robic dobrze, bo postepy sa bardzo widoczne.


  • 1

#7 J@n

J@n
  • Administrator
  • 6227 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Narty:Grizzly
  • Imię :Jan
  • Ulubiony stok:FIS w Szczyrku

Napisano 01 June 2017 - 21:59


A z kim to ostatnio najczesciej jezdzisz? I uczysz.

pozwól że odkopię stary temat

Zawsze kogoś "uczyłem" (oczywiście w códzysłowie bo nigdy na to żadnych papierów nie miałem)

z różnym skutkiem, wynik prawdopodobnie nie zależał od moich umiejętności nauczania lecz

od wrodzonych zdolności uczniów.

Na początku były to koleżanki z klasy, później narzeczona, żona, dzieci, znajomi, część jeździ

do dziś niektórzy się zniechęcili.

Dzisiaj robiłem trochę porządków w piwnicy i przypomniał mi się ten temat z forum.

Oto narty z ostatnich 30 lat, nie wszystkie bo kilka par podarowałemlub lub uległy dewastacji

gallery_10_99_17065.jpg

 

widać ewolucję długości, colsztok pokazuje granicę 2 metrów 

od lewej Head Soft z 1987 roku 205 cm a potem było już coraz krócej aż do łyżew Grizzly 177cm

 

Także środek narty się zmieniał od 66 do 89 mm.

gallery_10_99_2222837.jpg

 

Całkiem z prawej narty na nowy sezon, pierwsze rockery - zobaczymy jak zmieni się moje narciarstwo :)


  • 1
Dołączona grafika
pozdrawiam Jan narciarki i narciarzy, początkujących i zaawansowanych, a także ośrodki narciarskie: Szczyrk , Wisła , Istebna , Ustroń , Zwardoń , Koniaków , Korbielów , Zawoja , Rabka , Zakopane , Bukowina Tatrzańska , Krynica , Karpacz , Szklarska Poręba , Czarna Góra , Tatrzańska Łomnica , Szczyrbskie Jezioro , Stary Smokovec , Jasna , Winterberg, Willingen, Neuss, Zell am See , Saalbach , Hinterglemm , Mayrhofen , Tux , Hintertux , Stubai , Sölden , Obergurgl , Ischgl , Obertauern , St. Anton, Zürs, St. Christoph, Stuben, Lech, Oberlech, Valluga, St. Jakob, Venet, Fiss, Ladis, Serfaus, Zams, Hochsölden, Kühtai, Hochoetz, Livigno , Wolkenstein , Selva , Santa Christina , Sankt Ulrich , Arabba , Colfosco , Canazei , Pozza di Fassa, Belvedere, Marmolada, Alpe Lusia, Bellamonte, Passo San Pellegrino, Falcade, Latemar, Obereggen, Catinaccio, Pera, Moena, Cortina , Sulden , Gressoney , Cervinia , Kronplatz , Coumayeur , Sestriere , Alagna Valsesia, Macugnaga, Monterosa, Gressoney, Zermatt , Saas Fee , Saas Grund, Hohsaas, Grächen , Aletsch , Crans Montana , Verbier , Thyon 2000, Les Collons , Rosswald , Belalp , Leukerbad, Bettmeralp, Fiesch, Fiescheralp, Brig, Visp, Zinal, Grimentz, St. Luc,  Samnaun, Serre Chevalier, Vialattea, Val dIsere , La Mongie , Montgenevre , Alpe dHuez , Les Duex Alpes , Sybelles , Tignes , Val dIsere , Les Arcs , La Plagne , Val Cenis, Termignon, Val Frejus, Champagny , Courchevel , Meribel , Les Menuires , Val Thorens , Orelle, La Grave , Oz , Saint Sorlin , Chamonix , Megeve , Flaine , Morzine , Les Portes du Soleil, Galibier, Thabor, Valloire, Valmeiniere

#8 Mitek

Mitek

    zwykły narciarz

  • Użytkownik
  • 3077 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Warszawa
  • Narty:Różne
  • Imię :Mitek

Napisano 02 June 2017 - 07:07

Cześć

Widać jak narta po pewnym czasie (i zakupie nowych) staje się "żużluwą". Fajny pomysł. U mnie w pracy mam takie dwie pary:

Załączony plik  WP_20170602_08_00_27_Pro.jpg   62.02 KB   3 Ilość pobrań

Narty dzieli jakieś 10 lat a może nawet mniej. Widać jak zmieniła się koncepcja narty GS w tym czasie. Salomon to narta sportowa - najdłuższa jaka była dostępna. Volkl to narta wyczynowa na której jeździła piętnastolatka.

Salomon doszedł do stadium "żużluwek" - więc ślizgu nie pokazuję. Volkl ma ślizg w stanie prawie idealnym ale krawędzi 0 mm. To też znak czasów - maszyny.

Pozdrowienia


  • 1

#9 J@n

J@n
  • Administrator
  • 6227 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Narty:Grizzly
  • Imię :Jan
  • Ulubiony stok:FIS w Szczyrku

Napisano 02 June 2017 - 10:18


Salomon to narta sportowa - najdłuższa jaka była dostępna
też kupiłem w 1993 roku podobnego Salomona 195 cm, tyle że nie 9Euipe tylko 8E - były bardziej różowe
  • 0
Dołączona grafika
pozdrawiam Jan narciarki i narciarzy, początkujących i zaawansowanych, a także ośrodki narciarskie: Szczyrk , Wisła , Istebna , Ustroń , Zwardoń , Koniaków , Korbielów , Zawoja , Rabka , Zakopane , Bukowina Tatrzańska , Krynica , Karpacz , Szklarska Poręba , Czarna Góra , Tatrzańska Łomnica , Szczyrbskie Jezioro , Stary Smokovec , Jasna , Winterberg, Willingen, Neuss, Zell am See , Saalbach , Hinterglemm , Mayrhofen , Tux , Hintertux , Stubai , Sölden , Obergurgl , Ischgl , Obertauern , St. Anton, Zürs, St. Christoph, Stuben, Lech, Oberlech, Valluga, St. Jakob, Venet, Fiss, Ladis, Serfaus, Zams, Hochsölden, Kühtai, Hochoetz, Livigno , Wolkenstein , Selva , Santa Christina , Sankt Ulrich , Arabba , Colfosco , Canazei , Pozza di Fassa, Belvedere, Marmolada, Alpe Lusia, Bellamonte, Passo San Pellegrino, Falcade, Latemar, Obereggen, Catinaccio, Pera, Moena, Cortina , Sulden , Gressoney , Cervinia , Kronplatz , Coumayeur , Sestriere , Alagna Valsesia, Macugnaga, Monterosa, Gressoney, Zermatt , Saas Fee , Saas Grund, Hohsaas, Grächen , Aletsch , Crans Montana , Verbier , Thyon 2000, Les Collons , Rosswald , Belalp , Leukerbad, Bettmeralp, Fiesch, Fiescheralp, Brig, Visp, Zinal, Grimentz, St. Luc,  Samnaun, Serre Chevalier, Vialattea, Val dIsere , La Mongie , Montgenevre , Alpe dHuez , Les Duex Alpes , Sybelles , Tignes , Val dIsere , Les Arcs , La Plagne , Val Cenis, Termignon, Val Frejus, Champagny , Courchevel , Meribel , Les Menuires , Val Thorens , Orelle, La Grave , Oz , Saint Sorlin , Chamonix , Megeve , Flaine , Morzine , Les Portes du Soleil, Galibier, Thabor, Valloire, Valmeiniere

#10 Mitek

Mitek

    zwykły narciarz

  • Użytkownik
  • 3077 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Warszawa
  • Narty:Różne
  • Imię :Mitek

Napisano 02 June 2017 - 11:58

 


Salomon to narta sportowa - najdłuższa jaka była dostępna
też kupiłem w 1993 roku podobnego Salomona 195 cm, tyle że nie 9Euipe tylko 8E - były bardziej różowe

 

Cześć

He he... To jest Salomon 3100 w wersji 1S Pr8 czyli najdłuższy jaki był 208cm. Generalnie komórkowy GS dostępny tylko w zamówieniach przedsezonowych w klubach. Z nartą o której piszesz łączy je nazwa firmy i ten mały różowy fragmencik jedynie. ;)

Najlepsze narty jakie kiedykolwiek miałem - dlatego ich nie wyrzuciłem na śmietnik.

Pozdro


  • 1

#11 J@n

J@n
  • Administrator
  • 6227 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Narty:Grizzly
  • Imię :Jan
  • Ulubiony stok:FIS w Szczyrku

Napisano 02 June 2017 - 12:45


Z nartą o której piszesz łączy je nazwa firmy i ten mały różowy fragmencik jedynie.
tak właśnie jak pisałem że podobne to o tym różowym myślałem :)

Mimo wszystko z tych Salomonów byłem bardzo zadowolony, służyły mi do 98 roku,

oddałem w rodzinie i podobno jeszcze teraz ktoś na nich jeździ.

Nawet pamiętam ile kosztowały - okrągłe 5 MILIONóW ZŁOTYCH


  • 1
Dołączona grafika
pozdrawiam Jan narciarki i narciarzy, początkujących i zaawansowanych, a także ośrodki narciarskie: Szczyrk , Wisła , Istebna , Ustroń , Zwardoń , Koniaków , Korbielów , Zawoja , Rabka , Zakopane , Bukowina Tatrzańska , Krynica , Karpacz , Szklarska Poręba , Czarna Góra , Tatrzańska Łomnica , Szczyrbskie Jezioro , Stary Smokovec , Jasna , Winterberg, Willingen, Neuss, Zell am See , Saalbach , Hinterglemm , Mayrhofen , Tux , Hintertux , Stubai , Sölden , Obergurgl , Ischgl , Obertauern , St. Anton, Zürs, St. Christoph, Stuben, Lech, Oberlech, Valluga, St. Jakob, Venet, Fiss, Ladis, Serfaus, Zams, Hochsölden, Kühtai, Hochoetz, Livigno , Wolkenstein , Selva , Santa Christina , Sankt Ulrich , Arabba , Colfosco , Canazei , Pozza di Fassa, Belvedere, Marmolada, Alpe Lusia, Bellamonte, Passo San Pellegrino, Falcade, Latemar, Obereggen, Catinaccio, Pera, Moena, Cortina , Sulden , Gressoney , Cervinia , Kronplatz , Coumayeur , Sestriere , Alagna Valsesia, Macugnaga, Monterosa, Gressoney, Zermatt , Saas Fee , Saas Grund, Hohsaas, Grächen , Aletsch , Crans Montana , Verbier , Thyon 2000, Les Collons , Rosswald , Belalp , Leukerbad, Bettmeralp, Fiesch, Fiescheralp, Brig, Visp, Zinal, Grimentz, St. Luc,  Samnaun, Serre Chevalier, Vialattea, Val dIsere , La Mongie , Montgenevre , Alpe dHuez , Les Duex Alpes , Sybelles , Tignes , Val dIsere , Les Arcs , La Plagne , Val Cenis, Termignon, Val Frejus, Champagny , Courchevel , Meribel , Les Menuires , Val Thorens , Orelle, La Grave , Oz , Saint Sorlin , Chamonix , Megeve , Flaine , Morzine , Les Portes du Soleil, Galibier, Thabor, Valloire, Valmeiniere

#12 Mitek

Mitek

    zwykły narciarz

  • Użytkownik
  • 3077 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Warszawa
  • Narty:Różne
  • Imię :Mitek

Napisano 02 June 2017 - 13:04

 


Z nartą o której piszesz łączy je nazwa firmy i ten mały różowy fragmencik jedynie.
tak właśnie jak pisałem że podobne to o tym różowym myślałem :)

Mimo wszystko z tych Salomonów byłem bardzo zadowolony, służyły mi do 98 roku,

oddałem w rodzinie i podobno jeszcze teraz ktoś na nich jeździ.

Nawet pamiętam ile kosztowały - okrągłe 5 MILIONóW ZŁOTYCH

 

Cześć

Ceny moich nie pamiętam zupełnie. Zresztą były kupowane z zamówień klubowych i nie miało to odniesienia do cen na rynku. Zgadzam się, że był to znakomity okres Salomona. Zdecydowanie najlepsze narty o konstrukcji skorupowej na jakich jeździłem, co ciekawe - były trwałe.

Pozdrowienia


  • 1

#13 o_andrzej

o_andrzej
  • Autor tematu
  • Użytkownik
  • 2954 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Kraków

Napisano 02 June 2017 - 16:04


Oto narty z ostatnich 30 lat, nie wszystkie bo kilka par podarowałemlub lub uległy dewastacji

 

I tak niezła kolekcja. Ja w swoim życiu jeździłem (mowa o własnych, nie pożyczanych) na ok. 10 parach nart. Zostały, prócz Voelkli, na których obecnie jeżdżę, tylko 2 pary, w tym słynne, jeszcze proste, slalomki Voelkla. Resztę wyrzuciłem lub sprzedałem. Że też Ci się nie anihilowały? :)  A największy sentyment mam do... tych obecnych. Też jestem ciekaw jak Ci się będzie jeździć na nowych łopatach.


  • 1






Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych