Po co komu techniki katowe skretu?
#1
Napisano 06 maj 2009 - 22:40
W programie nauczania PZN mamy plug (ang. stem, franc. chasse-neige, niem. ... nie znam ) i skrety pluzne. Dalej mamy skrety z polplugu, czyli jezdziemy w skos stoku rownolegle, ale zaczynamy skret, przechodzimy linie spadku i konczymy skret w plugu dopiero pozniej ustawiajac znow narty rownolegle. Kiedys nazywalo sie to "kristianie pluzne" bodajze. Najbardziej wyrafinowana katowa technika skretu jest skret z poszerzenia katowego (wyjatkowo glupia nazwa typu "zwis elegancki meski" jako krawat), odpowiadajacy mniej wiecej dawnej "kristianii oporowej". Inicjujemy skret przez odstawienie katowe narty zewnetrznej, ale gdy tylko zaczynamy wchodzic skret i w dalszej jego fazie, prowadzimy narty rownolegle. To tak w duzym uproszczeniu, bo Mitek kiedys dorzucil jeszcze kilka subtelnosci w tym zakresie. Nie jestem pewien, ale zdaje sie, ze Anglosasi i Francuzi w ogole poza plug nie wychodza, innymi slowy wszystko podciagaja pod to pojecie.
Sam uczylem kiedys moich kursantow tych technik, nie ukrywajac mojej niecheci do nich (do technik, nie do kursantow ) i namawiajac ich do szybkich postepow w nauczeniu sie skretow czysto rownoleglych. Ale narty wtedy (lata 70-te) byly jakie byly, a wiec dosc proste. Wykonac poprawnie skret rownolegly nie bylo latwo, zwlaszcza w trudniejszych warunkach. Skrety z oporu bywaly niekiedy bardzo przydatne. Moj ojciec, w sumie dobry narciarz, nigdy poza nie nie wyszedl.
Ale czasy sie zmienily, na szczescie. Dzis jezdzimy na krotkich, mniej lub bardziej taliowanych, nartach. Jednym z ich cech, w zasadzie nieistniejacych poprzednio, jest mocna samosterownosc. Narta postawiona na krawedzi, dobrze dociazona i zakrawedziowana, sama skreca. I teraz przechodze do sedna. Po kiego grzyba uczy sie wciaz ludzi roznych technik katowych. Rozumiem plug w sytuacjach ekstremalnych, rozumiem skrety z polplugu na poczatku nauki, doslownie w pierwszych 2-3 dniach. Ale pozniej uciekalbym od tego jak najdalej. Przegladajac plytke z programem PZN i widzac przerozne cwieczenia na cyzelowanie skretu z poszerzenia katowego wydaje mi, ze ktos tu marnuje czas i energie. Po cholery tego uczyc? Gdzie sie to przydaje? Na wyglancowanych lagodnych trasach, czy w glebokim sniegu, gdzie zadne katowe ustawienia nart nie przechodza? W latwym terenie lepiej od razu uczyc skretu karwingowego, w trudniejszym uczylbym czegos w rodzaju skretu z odbicia czy obskoku.
Moim dzieciom nawet przez moment nie zawracalem glowy tymi glupotami. Nauke technik katowych zakonczylem na plugu. Skrety wykonane technika katowa maja i te wade, ze trudno sie potem pozbyc pewnych nawykow.
#2
Napisano 07 maj 2009 - 00:58
Widzę Andrzeju, że aż Cię klawiatura świerzbi, by podyskutować w temacie "Tatry - jazda pozatrasowa"
Tak na marginesie, podziwiam KubęR za niesamowite opanowanie, kulturę podczas dyskusji, zawsze merytoryczne wypowiedzi i precyzję przy także merytorycznym "punktowaniu" niektórych dyskutantów, jak już nie dało się inaczej!!! No i wiedzę rzecz jasna, ale to oczywiste.
Wracając do Twojego tematu, dodam za Joubertem jeszcze jedno chyba ważne rozróżnienie:
opór ślizgowy - pług.
Opór ślizgowy to narty ustawione kątowo (względem długiej osi), ale płasko na śniegu, lub pod nim jeśli jazda w głębokim śniegu
Pług to jak wyżej, tylko narty ustawione na krawędziach.
A po co te ewolucje?
Pług to chyba tylko do hamowania jak jest bardzo wąsko. No i dojazd do kołowrotka wyciągu
A opór ślizgowy i wszelkie ewolucje "oporowo-ślizgowe" (np christiania z oporu nartą górną), to jak pisze KubaR nieraz jedyny ratunek na trudnych śniegach poza trasą.
A śmig z oporu nartą dolną - to pierwszy śmig pozwalający na opanowanie stromych stoków. Czyli teoretycznie tylko krótki etap szkolenia, ale przyznaję ze wstydem, że od czasu do czasu nim się ratuję.
Andrzeju - jak zjeżdżasz od dolnej stacji krzeseł na Goryczkowej do nartostrady - tą ścieżką przez las???
Pozdrawiam serdecznie.
Tadek.
PS. Też nie specjalnie lubię i umiem te ewolucje, ale nieraz: "nie chcem, ale muszem"
Forum narciarskie kochamnarty :-))
#3
Napisano 07 maj 2009 - 09:47
"Tadeusz T":tvolm4jt napisał:
Widzę Andrzeju, że aż Cię klawiatura świerzbi, by podyskutować w temacie "Tatry - jazda pozatrasowa"
Swierzbi, ale na skiforum nie wchodzilem i nie wiem co tam sie dyskutuje. Opieram sie na tym co zapodal Mirek.
Cytat
A opór ślizgowy i wszelkie ewolucje "oporowo-ślizgowe" (np christiania z oporu nartą górną), to jak pisze KubaR nieraz jedyny ratunek na trudnych śniegach poza trasą.
Tego wlasnie nie rozumiem. Nie posiadam wielkiego doswiadczenia pozatrasowego, ale nigdy sie oporami (czy tez poszerzeniami katowymi) nie musialem wspomagac. Czasem, gdy mocno stromo, ratuje sie zeslizgami bocznymi z przekladaniem nart ew. przeskakiwaniem, czasem bardzo krotkim skretem z mocnym koncowym zeslizgiem. W glebszym sniegu nie da sie wrecz zrobic zadnego rozsadnego oporu. Czasem jade po prostu plugiem. Zreszta w procesie szkolenia poczatkowego nikt nie mysli o jezdzie pozatrasowej.
Cytat
Moze i cos w tym jest na bardzo waskich i tromych przejazdach. Ja stosuje w tych warunkach podobna technike, ale nie katowa: skret z odbicia (nie wiem jak sie to teraz nazywa), tyle ze narty wciaz sa prowadzone rownolegle.
Cytat
Zaskocze Cie. Bardzo krotkimi skretami i zeslizgami bocznymi. Czasem, ale b. rzadko, plugiem.
#5
Napisano 07 maj 2009 - 10:40
"Mitek":3ave2lom napisał:
Mitku, tak na 50%. Ja naprawde nie wiem po co tego uczyc?
A dla porzadku, by wiadomo bylo o co chodzi, pozbieralem kilka kawalkow z plytki programu PZN. Mam nadzieje, ze nie lamie prawa:
[youtube:3ave2lom]xQGdrI8dOeM[/youtube:3ave2lom]
[youtube:3ave2lom]YQOiuNUaeLw[/youtube:3ave2lom]
[youtube:3ave2lom]t8-FT3g31zc[/youtube:3ave2lom]
[youtube:3ave2lom]eiLAnGQY7b0[/youtube:3ave2lom]
#6
Napisano 07 maj 2009 - 10:54
Andrzej - pytanei jest bardzo sensowne. Dla ludzi którzy nie wychodzą poza ubite stoki czy tzw. przywyciągowych frirajderów faktycznie opanowanie pługu + jazdy równoległej wystarcza. Dla tych co robią coś więcej nie bardzo. Po prostu każde narty kiedyś trafiają na warunki gdzie ich "samosterowność" i nowoczesność ginie. I wtedy jesteśmy sprowadzeni do słabotaliowanych dawniejszych nart. Wszystkie techniki pomagające w zapoczątkowaniu skrętu są wtedy przydatne. Te warunki to nie tylko głęboki śnieg, zresztą w świeżym nawet głębokim z jazdą nie ma problemów, to są łatwe i wymarzone warunki. Problematyczne warunki to:
- wiosenne zmięki, fakt w Polsce rzadsze ale w Alpach czy Norwegii trafiałem wiosną na zmięki w których przy mocniejszym obciążeniu zapadałem się po jaja,
- szrenie utrzymujące człowieka przy delikatnej jeździe a przy nieco dynamiczniejszej zapadające się,
- warunki bardzo nierówne typu świeży śnieg na przejeżdżonym, rozjeżdżonym, miejscu przykrywający stwardniałe pozostałości z poprzednich dni,
- psychiczne miejsca
W części z tych warunków priorytetem jest pozostanie na powierzchni i dobry narciarz jest w stanie zapoczątkować skręt bardzo delikatnym NW i sterować łukiem w lekkim zeslizgu tak by się nie zapaść. Średni (np. taki jak ja) musi się wspomóc albo oporem albo wręcz pługiem do delikatnego zapoczątkowania. Owszem można w takich warunkach pojechać dynamicznie ale na to trzeba kontroli i siły. I niestety często okazuje się, że po zjechaniu z 300 m w pionie się pada, a tu pozostaje następny kilometr wysokości w dół i kilka/kilkanaście w poziomie.
W warunkach które opisałem jako nierówne priorytetem jest zapoczątkowanie skrętu i ewentualnie jego kontrola. I znowu dobry/średni narciarz przejedzie to "na prędkości" i po prostu "przetnie" wszelakie gówno. Słabszy (fizycznie, psychicznie, czy technicznie) tam się albo oporem albo krystianią płużną uratuje. Podobnie jest w stromych miejscach - skręt wymaga "zanurkowania" w ekspozycję tak by się piętkami nie zahaczyć o stok. Jak ktoś ma blokadę psychiczną to często jedzie na tyłach lub próbuje wykonać obskok z odbicia z "całej" narty co w efekcie powoduje solidne rozpędzenie się. Zaczynając z pługu ma możliwość kontroli. Oczywiście tyczy się to tych mniej nastromionych z tych stromych stoków bo nich to już tylko skoki.
Inne nieco bardziej specjalistyczne okoliczności to:
- jazda z plecakiem,
- jazda na dużym zmęczeniu,
- jazda ze sprzętem (akia, tobogan)
itp.
Ja mam takie obserwacje z kilkunastu już lat uczenia młodych ratowników. Kiedyś poziom był bardziej wyrównany jedni radzili sobie lepiej drudzy gorzej. Teraz jest większy rozrzut umiejętności w terenie. Część sobie znakomicie radzi w terenie, jeżdżą pięknie (jak na filmach), a część ma dużo większe problemy niż dawniej. Wyginęła nieco ta "klasa średnia" czyli Ci co potrafili się w terenie ratować skrętami z oporu, z pługu bo o nich wiedzieli. To często im teraz trzeba pokazać.
Tak na marginesie to Anglosasi rozróżniają pług (snowplow, wedge), łuki płużne (wedge turn, snowplow turn), natomaist z tego co widzę zarówno skręty z oporu jak i z pługa wrzucają do jednego wora (stem christie, stem turn). W tych ostatnich rzeczone ewolucje kątowe służą do zapoczątkowania skrętu, a potem, czasem dopiero po przejściu linii spadku stoku przejście do jazdy równoległej.
Pozdrowienia,
Kuba
#7
Napisano 07 maj 2009 - 11:23
Rzowinłąbym sie ale musze jechac z Rybelkiem na zdjęcie gipsu.
Tak krótko:
Kuba, Andrzej - przeciez sami wiecie że bez pługu nie da się wyjść na stok i nieważne czy to zmięki (uwielbiam to okreslenie), podła szreń czy sztruksik.
Zastanówcie sie spokojnie nad swoją jazdą jej każdym momentem a zobaczycie ile tam katowych ustawień i pługu.
Andrzej dzieki za filmiki. Mietek prezentujący skret z półpługu (filmik nr2) jest po prostu fantastyczny. Zresztą zawsze uważałem że lepszego demonstratora w Polsce nie ma i długo nie będzie. Harmonijna sylwetka, płynne spokojne ruchy, widac kazdy element techniczny. Po prostu perfekcja.
Pozdrawiam
#8
Napisano 07 maj 2009 - 11:37
"Mitek":2eufx9yx napisał:
Zastanówcie sie spokojnie nad swoją jazdą jej każdym momentem a zobaczycie ile tam katowych ustawień i pługu.
Ależ to właśnie cały czas piszę. Tyle, że na stoku generalnie nacisk na cyzelowanie różnych wersji oporowych może być znacznie mniejszy. Solidna znajomość pługa powinna wystarczyć. Piszę więcej o terenie bo tam częściej jeżdżę, zresztą na stoku wyglądam jak pokraka (na dzisiejsze standardy) - pocieszam się, że to efekt jeżdżenia na sprzęcie turowym. A inną sprawą jest mimowolne ustawianie nart kątowo/opory. Pytanie jest tylko czy to jest zaszłość - to oczym pisał Andrzej, złe nawyki, czy konieczność. Dla mnie ewidentnie w trudniejszych warunkach bywa to koniecznością, natomiast co do stoku się nie wypowiadam.
Kuba
#9
Napisano 07 maj 2009 - 16:36
"o_andrzej":n0fk06t7 napisał:
Cytat
Zaskocze Cie. Bardzo krotkimi skretami i zeslizgami bocznymi. Czasem, ale b. rzadko, plugiem.
Wcale mnie nie zaskoczyłeś! To tak jak ja. I też czasem pługiem - i właśnie to czasem jest niezastąpione .
Forum narciarskie kochamnarty :-))
#11
Napisano 08 maj 2009 - 09:38
Nie mowimy o nauce i umiejetnosci plugu, czy skretow pluznych. To oczywiste i kazdy musi przez to na poczatku przejsc. Ale wracam do nauki czegos co sie nazywa skretami z poszerzeniem katowym czy dawniej z oporu. Dla przecietnych narciarzy w przecietnych warunkach. Sadze, ze nie powinno sie tego uczyc przed nauka rownoleglych technik skretu. Po pierwsze, ich przydatnosc jest niewielka (pisalem dlaczego), po drugie, zostawiaja zle nawyki. Tacy "katowcy" mimowolnie beda stawiac narty... pod katem. Zobaczcie na dwa filmiki, ktore kiedys zapodalem: z jazdy mojej zony i siostry. Zone sam uczylem od podstaw, nigdy nie wprowadzajac jej zadnych oporow, siostra uczyla sie na roznych kursach. Nawet zaliczylismy razem kurs pomocnikow intruktora w swoim czasie. I co widac? Cholerny uklad katowy, ktorego nie potrafila sie pozbyc w calym zyciu narciarskim, pomimo usilnych staran. Oczywiscie mozna tak jezdzic i czerpac z tego przyjemnosc. Moj ojciec tylko tak potrafil. Ale mozna przejsc na wyzszy stopien doskonalowsci i czerpac z jazdy na nartach jeszcze wiecej przyjemnosci. A o to glownie chodzi.
Do technik oporowych (czy z poszerzenia katowego, jak zwal tak zwal) wrocilbym po opanowaniu technik rownoleglych. Jako dalsze doskonalenie, a nie baza.
Jak wspomnialem sam nie uzywam oporu, bardzo rzadko plugu. Czasem, na waskiej nartostradzie, np. do Kuznic, zjezdzam w lekkiej pozycji pluznej. Ale wynika to z niecheci narty karwingowej do jazdy na wprost. Mozna, i czasem tak robie, jechac wezykiem (nie tym od sketchu z Kobuszewskim i Golasem ), ale to troche meczace.
#12
Napisano 08 maj 2009 - 11:33
"KubaR":2bbbhuxq napisał:
A ja popatrzylem jak to jest u Francuzow. I jest podobnie jak w Polsce. Plug - chasse-neige, luki pluzne - chasse-neige en virage, nie widze z polplugu. Osobne jest "le stem", a wiec nasze poszerzenie katowe. I z opisu znaczy to samo. Interesujace, ze nie wymyslili, jak to maja w swoim zwyczaju, nowego slowa, ale przejeli "stem" dodajac oczywiscie przedrostek "le".
#13
Napisano 08 maj 2009 - 11:43
Tka a'propos dziwnych słów w języku angielskim to macie pojęcie jak jest po ichniemu "szczelina brzeżna" (taka od lodowca)? Ja jak pierwszy raz czytałem jeden z przewodników to się setnie uśmiałem...
Kuba
#14
Napisano 08 maj 2009 - 12:02
"KubaR":qv0e4uyh napisał:
Znalazlem cos takiego : http://www.mechanics...ort.com/skiing/ ... is_on.html Niezly podstawowy kurs. I tam masz Stem Turs jako nasz poszerzenie katowe. Christie to pewnie od kristianii. Kiedys tez sie mowilo "kristiania" zamiast "skret". Czyli "stem christie" to jest nasza dawna "kristiania z oporu".
Ze szczelina brzezna Ci nie pomoge. Pociesze Cie tylko, ze niedlugo to pojecie juz nie bedzie mialo zadnego znaczenia, przynajmniej w Alpach, widzac tempo w jakim obnizaja sie z roku na rok tamtejsze lodowce (po kilka metrow).
#15
Napisano 08 maj 2009 - 12:29
"o_andrzej":2off3rqz napisał:
Tez mi się tak wydawało, że to bardziej z oporu.
Cytat
To nei chodziło o pomoc. Rozbawiło mnie bo w przewodniku "Mont Blanc Ski Tours", napisanym przez dwóch francuzów, wydanym po angielsku (tylko sic!) szczelina brzeżna miała piękną nazwę: "Bergschrund" :-)
Cytat
E tam. W okolicach Konkordii ponoć jest jeszcze 900 metrów lodu, pomimo, że schronisko stoi teraz circa 100 metrów nad lodowcem a kiedyś stało prawie na nim. Ubocznym efektem jest to, że trzeba się te metry po drabinach wspinać :-) O tak:
Pozdrówka,
Kuba
#16
Napisano 08 maj 2009 - 13:16
Załączone pliki
-
meredeglace.jpg (313,21 KB)
Ilość pobrań: 27
#17
Napisano 08 maj 2009 - 22:44
"Tadeusz T":16qnu4qj napisał:
"Mitek":16qnu4qj napisał:
Rzowinłąbym sie ale musze jechac z Rybelkiem na zdjęcie gipsu.
...
Mitek i jak żona???? Wszystko OK???
Przepraszam, że nie na temat, ale ten ważniejszy niż ewolucje z oporu
Dzieki za pamięć Tadeusz. Jest OK. Rybelek daje sobie jeszcze miesiąc na powrót do pełnej mozliwej sprawności bo idzie lato i sezon kajakowy się zbliża.
Ja ruszam za 4 godziny na WEL, właśnie jestem w połowie pakowania. Będą ewolucje oporowe jak nic
Pozdrowienia
Witam
"o_andrzej":16qnu4qj napisał:
Andrzeju przy pierwszym spotkaniu na stoku pokażę Ci ile razu używałeś oporu. Dla dobrego narciarza to technika bezwiedna - nie kontrolujesz tego a uzywasz jej bez przerwy.
Nieuczenie technik katowych przerabialismy prze ostatnie 8-10 lat i raczej się nie sprawdziło.
Myślę, ze to juz troche przebrzmiały temat.
Serdecznie pozdrawiam
#18
Napisano 12 maj 2009 - 11:53
"o_andrzej":3azy0lg1 napisał:
Chyba nie. To jest już opublikowane i moim zdaniem podpada pod art. 29.1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych ("Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości."). Ale głowy nie dam
Andrzeju, czy to jest ta płytka, którą można kupić na stronie SITN? (http://www.sitn.pl/?pg=sklepik)
Jarek
#19
Napisano 12 maj 2009 - 14:15
"JarekS":3uhpdacd napisał:
Kawalki pochodza z plytki 2005. W sklepiku SITN sprzedaja teraz z 2009. Czy sa te same, nie wiem. Moze Mitek wie.
Dzieki za prawne wyjasnienia. Zawsze mialem watpliwosci "cytujac" fragment filmikow z materialow jak wyzej. O ile w przypadkow tekstow czy filmikow rzecz wydaje sie pewna, watpliwosci wciaz budza przywolywanie fragmentow w postaci obrazow i to tych dobrej rozdzielczosci. Czy tutaj prawa autorskie nie ingeruja? Zawsze w takim wypadku kieruje sie zasadami zdrowego rozsadku (nie tylko zreszta w tych), ale poniewaz ten swiat potrafi byc mocno na glowie postawiony, o czym codziennie informuja nas przekaziory, wiec opieranie sie zdrowym rozsadku moze czasami okazac sie nierozsadne.
#20
Napisano 13 maj 2009 - 10:27
"o_andrzej":9od39nmy napisał:
To nie jest kwestia rozdzielczości, tylko sposobu wykorzystania. Moim zdaniem w tym przypadku jedyna wątpliwość może pochodzić z faktu umieszczenia fragmentów w ogólnodostępnym miejscu. Dlatego napisałem, że głowy nie dam
Ale ja tylko zwykły użytkownik prawa autorskiego jestem. Nawiasem - większość z tego, co wiem w tej dziedzinie, to zasługa Zbyszka Okonia, krakusa, o ile się nie mylę
Cytat
Ano. Gdybyś mi wysłał płytkę z filmem, a ja bym ją sobie skopiował i odesłał Ci oryginał, byłoby to całkowicie legalne. A tu jednak jakieś wątpliwości zostają.
W sumie optymalnym rozwiązaniem na takie przypadki byłoby stworzenie jakiejś plikowni (nie w sensie "do ściągania", tylko "do oglądania"), dostępnej wyłącznie dla zarejestrowanych (lepiej - dla aktywnych) użytkowników.
Jarek
Podobne tematy
![]() |
i komu to panie przeszkadzałoNapisany przez Pit, 21 sty 2010 |
|
|
|
Jazda na nartach. Kurs współczesnej technikiNapisany przez Pit, 05 lis 2009 |
|
|
||
Inicjacja skrętuNapisany przez Ewa, 26 gru 2008 |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych










