Skocz do zawartości


Giełda narciarska

Sprzedaj lub kup. Sprawdź!


Nasze dzieci i narty,


  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć
16 odpowiedzi w tym temacie

#1 o_andrzej

  • Użytkownik
  • 1287 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Kraków
Reputacja: 388
+

Napisano 05 maj 2009 - 12:16

Wczoraj znow przegladalem stare zeskanowane zdjecia (obiecywalem wystawic i wciaz cos przeszkadza). Niestety tych z nartami jest niewiele. Dlaczego nie robilem wtedy zdjec? Przeciez aparat mialem, najpierw Zorka 4, potem jakas radziecka lustrzanke bez swiatlomierza a na koniec, gdzies od 1985 roku, bardzo porzedna Minolte. Wiec przegladajac te zdjecia przypomnialo mi sie w jaki sposob moje dzieci stawialy pierwsze kroki na nartach.

Syn, wowczas 5-letni, pierwsze kroki stawial w Bukowinie ok. 1986. Bylo to swiezo po naszym rocznym pobycie za granica i niedlugo przed nastepnym. Wynajelismy pokoik z wiktem u goralki. Mial calkiem niezly na owe czasy sprzet. Przygotowywal sie do jazdy na nartach cwiczac w domu na... dywanie. Po kilku minutach stwierdzil, ze juz umie jezdzic. Jakiez bylo jego rozczarowanie, gdy okazalo sie, ze te dywanowe cwiczenia nic nie daly. Nawet z chodzeniem na nartach mial klopoty. W pewnej chwili rozplakal sie, odpial narty i postanowil, ze nigdy juz ich nie wlozy. Na drugi dzien bylo juz ciut lepiej, a pod koniec tygodniowego pobytu zjezdal samodzielnie na trasie wyciagu na Glodowce. I te momenty na szczescie uwidocznilem na zdjeciach.

Corka, jak juz kiedys pisalem, zaczela wczesnie, gdy miala nieco powyzej 3 lat. Z pielucha dla bezpieczenstwa. Spedzilismy tydzien w niewielkiej stacji francuskiej Hirmataz w Haute Savois. Mala tez dostala stosowny sprzet kupiony na wyprzedazach, a wlasciwie cos w rodzaju gieldy, w Decathlonie. Od razu oddalismy ja na szkolenie do "pani instuktor". Zakazano nam pokazywac sie dziecku przez kilka godzin, nawet balismy sie podgladac. No wiec cudownymi metodami pani nauczyla nasza corka, po kilku godzinach, samodzielnie zjezdzac (jakkolwiek) z czerwonej trasy (powiedzmy rozowej) i samodzielnie wyjezdzac na wyciagu orczykowym. Gdybym nie widzial, nie uwierzylbym. Zacheta dla rodzicow, by samemu za duzo nie kombinowc, tylko oddac w odpowiednie rece. I na szczescie, rowniez z tego pobytu, cyknalem kilka zdjec. Zawezme sie dzis wieczor i moze dokleje do watku.

Takie wiec byly poczatki mojej latorosli. Ciekawe jak u Was? Oczywiscie tych co to maja dzieci. A ci co to jeszcze ich nie maja zapewne tez pamietaja swoje narciarskie poczatki. Popiszcie.

No to dokladam zdjecia:

Załączone pliki



#2 Mitek

    zwykły narciarz

  • Użytkownik
  • 1910 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Warszawa
  • Narty:Różne
  • Imię :Mitek
Reputacja: 271
+

Napisano 05 maj 2009 - 13:34

Witam

Załączone pliki



#3 HisToriA

  • Użytkownik
  • 573 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Imię :Kasia
Reputacja: 5
+

Napisano 05 maj 2009 - 16:33

Mitku!
Przesympatyczne zdjęcia...
Może by tak choć kilka słów?...
Tak sądzę, że wtedy byłoby... jeszcze sympatyczniej

#4 Mitek

    zwykły narciarz

  • Użytkownik
  • 1910 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Warszawa
  • Narty:Różne
  • Imię :Mitek
Reputacja: 271
+

Napisano 05 maj 2009 - 23:49

Witam
Ja wiem czy jest co pisać? Mógłbym przytoczyc jekieś historie ale zdjęcia wydały sie drogą, którą każdy może sobie zinterpretować na swój sposób.
0. Najpierw byłem dzieckeim na nartach - zdjęć nie ma.
1. Później dzieckiem starszym.
2. Później młodzieżą - wydawało Mi się że umiem wszystko.
3. Wszystko nie wystarczało, poznałem Tomka Wińskiego, więc zacząłem kobinować.
4. I dalej kombinowałem.
5. Postanowiłem pojechać na kurs pomocnika instruktora i tam okazało się, ze jestem leszczem więc ćwiczyłem.
.
.
.
6. Kochamy z Rybelkiem narty więc Kacperion mimo opinającej pieluchy nie miłą wyjścia.
7. A jak spróbował to musię spodobało.
8. Większość maluchów zalicza Białkę...
Mały komentarz, jak prosiłaś Kasiu.
Pozdrawiam serdecznie
8.

#5 HisToriA

  • Użytkownik
  • 573 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Imię :Kasia
Reputacja: 5
+

Napisano 06 maj 2009 - 08:05

Trochę skąpo , ale i tak bardzo dziękuję.
Przyjemnie jest czytać o tym, co ludzie lubią robić, szczególnie jeśli w ogóle jest to dobre, a jeszcze szczególniej: jeśli rozumiemy ich pasję.

#6 o_andrzej

  • Użytkownik
  • 1287 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Kraków
Reputacja: 388
+

Napisano 06 maj 2009 - 09:24

"Mitek":369i29bm napisał:

5. Postanowiłem pojechać na kurs pomocnika instruktora i tam okazało się, ze jestem leszczem więc ćwiczyłem.


Dla mnie takim olsnieniem bylo uczestnictwo w kursie doskonalenia jazdy na Hali Gasienicowej w 18 roku zycia. Moj pierwszy kurs nariarski w zyciu. Nawiasem mowiac w grudniu. Tez wydawalo mi sie, ze jestem swietny. Przed kursem.

#7 Mitek

    zwykły narciarz

  • Użytkownik
  • 1910 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Warszawa
  • Narty:Różne
  • Imię :Mitek
Reputacja: 271
+

Napisano 06 maj 2009 - 09:38

Witam
Ale pierwsze zdjęcie Andrzeju - GOŚĆ! Masz narty, o których wtedy marzyłem i nigdy ich sie nie dorobiłem. Po FENIKSACH ze ślizgiem podklejonym plastikiem i przykręconymi śrubkami krawędziami kupiłem KNEISSLE ISR. Szata piękna - jak złozyłeś narty to powstawała gwiazda kneissla - zadecydowała o tym zakupie. Właściwowści jezdne narty porwnywalne były natomiast z dębowym balem. Wyminiełm je czym predzej na kolumny ale t nauczyło mnie żeby nigdy nie zwracac uwagi w pierwszym rzedzie na szatę.
Pozdrowienia

#8 o_andrzej

  • Użytkownik
  • 1287 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Kraków
Reputacja: 388
+

Napisano 06 maj 2009 - 10:25

"Mitek":qt0sq619 napisał:

Witam
Ale pierwsze zdjęcie Andrzeju - GOŚĆ! Masz narty, o których wtedy marzyłem i nigdy ich sie nie dorobiłem.


Dlugosc 2.10 m. Poprzednio tez byly takie z krawedziami na srubki. Ale te byly juz rasowymi metalikami. Z kupowaniem byla cala historia. Specjalnie wybralem sie do Szaflar a potem do Zakopanego by je kupic, bo w Krakowie ich nie bylo. Zdjecie jest pierwszym jakim dysponuje, na ktorym widac mnie z nartami. To byla wiosna 72 lub 73. Wybralismy sie w dwie pary na tydzien do doliny Chocholowskiej. Zadnym wyciagow tam nie uswiadczyles (ciekaw jestem czy dzis jakies tam sa?) i w poszukiwaniu polek do jezdzenia wybralismy sie gdzies w gory. Jak widac znalezlismy, i jak nie widac na zdjeciu, byl to slynny firn. Na tych nartach jezdzilem jeszcze przez kilka lat, ale nie bylem nimi zachwycony. Teraz zaluje, ze kupowalem tak dlugie narty. Po latach, wciaz pzedkarwingowych, zmadrzalem i zaczalem jezdzic na nartach ok. 2 m. Duzo lepiej. Te 10 cm wydaje sie niewiele, ale w jezdzie duzo znaczy.

#9 Mitek

    zwykły narciarz

  • Użytkownik
  • 1910 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Warszawa
  • Narty:Różne
  • Imię :Mitek
Reputacja: 271
+

Napisano 06 maj 2009 - 10:41

Witam

"o_andrzej":2x7rizu9 napisał:

Dlugosc 2.10 m. Poprzednio tez byly takie z krawedziami na srubki. Ale te byly juz rasowymi metalikami. Z kupowaniem byla cala historia. Specjalnie wybralem sie do Szaflar a potem do Zakopanego by je kupic, bo w Krakowie ich nie bylo. Zdjecie jest pierwszym jakim dysponuje, na ktorym widac mnie z nartami. To byla wiosna 72 lub 73. Wybralismy sie w dwie pary na tydzien do doliny Chocholowskiej. Zadnym wyciagow tam nie uswiadczyles (ciekaw jestem czy dzis jakies tam sa?) i w poszukiwaniu polek do jezdzenia wybralismy sie gdzies w gory. Jak widac znalezlismy, i jak nie widac na zdjeciu, byl to slynny firn. Na tych nartach jezdzilem jeszcze przez kilka lat, ale nie bylem nimi zachwycony. Teraz zaluje, ze kupowalem tak dlugie narty. Po latach, wciaz pzedkarwingowych, zmadrzalem i zaczalem jezdzic na nartach ok. 2 m. Duzo lepiej. Te 10 cm wydaje sie niewiele, ale w jezdzie duzo znaczy.

Wyciągi w Chochołowskiej no co Ty? .
Ja zawsze szedłem w maxymalne dostepne długości ale 210 chyba nigdy nie miałem. Najdłuższe były te na zdjęciu, chyba 208, zreszta znakomite narty, mam do tej pory i jak piekna szata
Pozdrawiam

Załączone pliki



#10 o_andrzej

  • Użytkownik
  • 1287 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Kraków
Reputacja: 388
+

Napisano 06 maj 2009 - 11:08

"Mitek":2bn9og5l napisał:

Ja zawsze szedłem w maxymalne dostepne długości ale 210 chyba nigdy nie miałem. Najdłuższe były te na zdjęciu, zreszta znakomite narty, mam do tej pory i jak piekna szata
Pozdrawiam


Piekne sztuki. Equipe Salomony. Technologia... zapomnialem nazwy, wynalazek Salomona. Nie typowy sandwitch.

Przypomnialem sobie z niewielka pomoca Googla: Monoblock?

#11 JarekS

    bezczelny dyletant

  • Użytkownik
  • 909 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Police (Zachodniopomorskie)
  • Narty:Fischer RC4 Race SC
Reputacja: 55
+

Napisano 26 maj 2009 - 13:09

"o_andrzej":1zekkq16 napisał:

Ciekawe jak u Was? Oczywiscie tych co to maja dzieci. A ci co to jeszcze ich nie maja zapewne tez pamietaja swoje narciarskie poczatki. Popiszcie. <!-- s:) --><!-- s:) -->

Łatwo Ci mówić. Mój syn początki wciąż ma, a u mnie to były ze trzy <!-- s:) --><!-- s:) -->
Pierwszy raz na nartach (drugi też) był w Czechach, w Destnem, w sezonie 2005/2006. Deski z wypożyczalni, jakieś Rossignole (pamiętam, że szare były). Wynajęliśmy instruktora na 2 godziny, dla całej trójki. Zaczęliśmy od jednonartowego berka. Później poznawaliśmy techniki kątowe, czyli pług. I oczywiście Kamil uznał, że już umie jeździć na nartach. Po czym wielokrotnie się przekonywał, że jeszcze musi się wiele nauczyć.
Załączony plik  DSCN1450.JPG (351,47 KB)
Ilość pobrań: 17
Tu Kamil jest na stoku o nazwie Spicak. Na nim m.in. się dowiedział, że wjazd z ubitego w nieubite może się skończyć z buzią w śniegu. Na szczęście do tej pory jeździ bez uszkodzeń (odpukać).
Rok później już w slalomie wystartował, z przygodami - leżał na starcie, bo z profesjonalnej kabinki było i dosyć stromo, powtórzył przejazd (ze skutkiem czasowym do przewidzenia), po czym przez resztę dnia z zaciśniętymi zębami zjeżdżał góra-dół, czyli trenował, żeby następny slalom już wygrać. Na kolejny dzień już zapału nie starczyło <!-- s:) --><!-- s:) -->
Załączony plik  DSCN2567.JPG (351,58 KB)
Ilość pobrań: 18
O, tak tego slalomu nie wygrał. W tym roku był kolejny, w Alpach - też nie wygrany <!-- s:-D --><!-- s:-D -->
Załączony plik  IMG_7967.jpg (136,6 KB)
Ilość pobrań: 23
A moje początki były trzy. Pierwsze narty wyszperałem w komórce jako dziecko. Mieszkaliśmy wtedy w Gryficach, w poniemieckim domu. Narty też mogły być poniemieckie. Były całe drewniane, miały ze 2 metry - nie miały jednak tych charakterystycznych nosków. Możliwe, że ktoś je wcześniej spiłował. Za wiązania robiły paski od łyżew, które przeciągałem przez szczeliny w środkowej części nart. Skręcać się nie dało (nie umiałem i nie było komu nauczyć), ale dało się jechać prosto i skakać <!-- s:wink: --><!-- s:wink: -->
Później za uzbierane pieniądze kupiłem sobie ?prawdziwe? narty. Też drewniane, ale z takimi przykręcanymi blaszkami robiącymi za krawędzie. Wiązania takie z linką stalową (?Kadra??). Bambusowe, obciągnięte plastikiem kijki dostałem pod choinkę. Ale za wiele nie pojeździłem. Nie było za bardzo gdzie, a i śniegu jakoś trochę brakowało.
Drugi początek był na studiach. Pojechałem na tygodniowy obóz do Zwardonia. Narty już z tworzywa (pamiętam, że zielone <!-- s:-D --><!-- s:-D --> ) razem z butami i kijkami z uczelnianej wypożyczalni. Za kombinezon robiły dżinsy i zimowa kurtka <!-- s:) --><!-- s:) -->
Na obóz się spóźniłem dwa dni, bo jechałem z wesela kolegi. Na początek zrobiłem kozacki ruch, tzn. zadeklarowałem, że trochę umiem jeździć i chcę do grupy średniozaawansowanej. W sumie dobrze się stało, bo początkująca do końca ćwiczyła zjazd w skos stoku pługiem, zatrzymanie, obrót, zjazd w skos...
Ja pierwszego dnia dziurawiłem oślą łączkę. Najpierw dlatego, że mi się wiązania same wypinały - nie wiedziałem, że trzeba je ustawić. Potem coś tam pokręciłem i przestały, ale ja nie przestałem się przewracać. No, może trochę rzadziej, bo stok nie był stromy i jakoś tam siłowo się dawało zmieniać kierunek. Ale że mnie do początkujących nie cofnęli, to i tak cud.
Drugiego dnia był sylwester, więc pojechaliśmy do Żywca po piwo - i tak do wieczora zeszło. Następny dzień był wolny, więc jak już się zwlekliśmy z łóżek, to powędrowaliśmy na Mały Rachowiec. Tam zrobiłem jeden zjazd z dziurkowaniem, a przed drugim zapytałem kolegę, jak to się robi, że się skręca. Powiedział, że trzeba tyłek podnosić i opuszczać. Spróbowałem i wyszło. Drugi zjazd był z jedną wywrotką, trzeci też, czwarty na czysto. I trzeba było iść na obiad.
Później już jeździłem z grupą, I tylko nie mogłem zrozumieć, dlaczego instruktor (facet od WF z uczelni) wciąż pyta, czy dla mnie nie za szybko. Bo ja miałem problem, żeby tak powoli zjeżdżać jak reszta <!-- s:-psd --><!-- s:-psd -->
Na koniec nawet w jakimś slalomie wziąłem udział, ukończyłem, podobno na 8. miejscu. Generalnie jednak do nart się zraziłem - cały dzień w pociągu na stojąco, a potem godzina w kolejce na każde 5 minut na stoku. Uznałem, że to droga zabawa dla szpanerów.
Z dwóch pierwszych początków zdjęciowych pamiątek nie mam. Na trzeci namówiła mnie żona. I sprawdziło się, że do trzech razy sztuka. Na zdjęciu sobie zjeżdżam na pożyczonych prostych nartach, jeszcze z dodatkowymi 20 kg, które nabyłem po rzuceniu palenia <!-- s:-D --><!-- s:-D -->
Załączony plik  DSCN1456.JPG (331,15 KB)
Ilość pobrań: 16

I żadna siła mnie już przed jeżdżeniem na nartach nie powstrzyma <!-- s:-wwe --><!-- s:-wwe -->

Użytkownik JarekS edytował ten post 18 czerwiec 2009 - 18:39

pozdrawiam
Jarek

#12 Mitek

    zwykły narciarz

  • Użytkownik
  • 1910 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Warszawa
  • Narty:Różne
  • Imię :Mitek
Reputacja: 271
+

Napisano 26 maj 2009 - 18:25

Cześć

"o_andrzej":30c6okyo napisał:

Piekne sztuki. Equipe Salomony. Technologia... zapomnialem nazwy, wynalazek Salomona. Nie typowy sandwitch.

Przypomnialem sobie z niewielka pomoca Googla: Monoblock?

Narta bardzo miła w jeźzie i można było na niej zrobić dosłownie wszystko, niestety bardzo delikatna.
A tu ostatnie zdjecie Kacperiona zrobione zresztą przez Gienka - Dziadka Kuby.
Pozdrowienia

Załączone pliki



#13 KubaR

  • Użytkownik
  • 169 Postów:
Reputacja: 77
+

Napisano 26 maj 2009 - 19:11

Hej,

"Mitek":2ocsf9ur napisał:

Najdłuższe były te na zdjęciu, chyba 208, zreszta znakomite narty, mam do tej pory i jak piekna szata


A to nie są te na których jeździłem? Bo jakieś takie Salomony pamiętam z tego tygodnia....

Kuba

#14 Mitek

    zwykły narciarz

  • Użytkownik
  • 1910 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Warszawa
  • Narty:Różne
  • Imię :Mitek
Reputacja: 271
+

Napisano 26 maj 2009 - 20:01

Cześć

"KubaR":3exubxpd napisał:

Hej,

A to nie są te na których jeździłem? Bo jakieś takie Salomony pamiętam z tego tygodnia....

Kuba

A kto to wie Kuba trzebaby liczyć bo miałem parę Salomonów pod rząd.
Pozdro

#15 o_andrzej

  • Użytkownik
  • 1287 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Kraków
Reputacja: 388
+

Napisano 27 maj 2009 - 08:58

To jeszcze troche o dzieciach. W jaki sposob je uczyliscie? Syna uczylem sam, ale corka, jak pisalem, poszla do szkolki. We Francji mieszkalismy daleko od gor, o zadnych klubach nie bylo mowy, natomiast po powrocie do Polski, dzieci poszly do klubow. Syn zaczal od HKN-u (Harcerski Klub Sportowy). Wspolne przygotowanie do sezonu, wspolne wyjazdy, jednodniowe i te dluzsze. Corke zapisalismy do Yeti - znanego w Krakowie klubu o nie do konca komercyjnych celach. Swietni prowadzacy, uczyli nie tylko jazdy na nartach, ale milosci do gor, szacunku do nich. Najgorsi z tego wszystkiego byli... rodzice, ktore czesto traktowali narciarstwo ich dzieci jako szpanerska umiejetnosc, ktora nalezy przekazac swojej latorosli. I troche tego nastawienia niestety przeszlo i na dzieci. Mimo wszystko bylo niezle.

Mysle, ze zdecydowanie warto zapisac dzieci do jakiegos klubu, najlepiej takiego o charakterze wspomnianego Yeti, gdzie uczono czegos wiecej niz technicznej strony jazdy na nartach czy suchego sciagania sie na tyczkach, a smak pieniadza nie byl dominujacy. Tylko czy jeszcze takie istnieja?

#16 Niko130

  • Użytkownik
  • 89 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Karkonosze
  • Narty:heady 163
  • Imię :Jerzy
Reputacja: 72
+

Napisano 21 styczeń 2010 - 21:14

Mnie też wzieło na wspomnienia. Narty KF-72 , wiązania Hope (paski przyczyna nieszczęśliwego wypadku - po wypięciu narta pozostawała na pasku i tłukła gdzie popadło, traf , że owineła sie wokół drugiej narty , skutek - złąmanie obu kosci powyżej kostki, nie u mnie u zawodniczki.)

Buty Alpine, wiązania "Beta " Gama. Po narty też jechałem do Szaflar.

Mitek - zdjęcie z baletowej to przekładanka ? i łąmacz nóg leg-brecker ? Wczesniej Zubki z Zakopanego, Rysy, Wierchy Buty np Botas, Krosno Kasprowy (pierwsze skorupowe) Och Wracam do rzeczywistosci. Pozdrawiam J D

#17 Mitek

    zwykły narciarz

  • Użytkownik
  • 1910 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Warszawa
  • Narty:Różne
  • Imię :Mitek
Reputacja: 271
+

Napisano 22 styczeń 2010 - 01:08

Cześć

Wyświetl postUżytkownik jur39ek dnia 21.01.2010, 22:14 napisał

Mitek - zdjęcie z baletowej to przekładanka ? i łąmacz nóg leg-brecker ? Wczesniej Zubki z Zakopanego, Rysy, Wierchy Buty np Botas, Krosno Kasprowy (pierwsze skorupowe) Och Wracam do rzeczywistosci. Pozdrawiam J D

Nie pamietam. Taka pozycja mogła byc wielu figurach.
Ale może trzeba sobie to przypomnieć. Na SF jest jeszcze NIKO.
Pozdro




Podobne tematy




Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych