Skocz do zawartości


Zdjęcie

Telemark - po co się to robi ?


  • Nie możesz napisać tematu
  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
57 odpowiedzi w tym temacie

#21 RobertM

RobertM
  • Użytkownik
  • 33 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Imię :Robert

Napisano 02 grudzień 2011 - 10:29

Podczas tygodniowego pobytu w Alpach w ubiegłym sezonie widziałem jednego „Tele”. Zjeżdżał czarną Direttissimą z Ainecka, to było coś pięknego. Żałowałem, że nie mam aparatu przy sobie i nie mogę nagrać tego zjazdu.
  • 0

#22 subratri

subratri
  • Użytkownik
  • 43 postów
  • Narty:cresstiger
  • Ulubiony stok:alpy

Napisano 18 grudzień 2011 - 14:16

walsnie przymierzam sie do telemarku... W odpowiedzi na pytanie : po co ?
telemark daje mnstwo mozliwosci akich nie daja normalne narty, przedewszystkim mozna sobie wejsc w nich na szczyt, gdzies tam gdzie eszcze nikt nie jechal i zjechac po swierzym puchu, poza tym mozna jechac duzo szybcie i miec wciaz kontrole, poza tym mozna sie wywinac przed wyrastajaca z nienacka choinka czy jakas kaluza, a jadac w tkim dzikim terenie nie trzeba byc czujnym jak mucha na gownie. na narmalnych nartach rzerba bardziej uwazac.
Oczywiscie sa tacy ktorzy robia helikopter ski raz w tyg na narmalnych nartach i tez wywijaja sie przed kazda przeszkoda, jednak w trudnym terenia telemark jest duzo zwrotniejszy a juz naewno jest duzo bardziej meczacy, no i wywrotki sa berdziej spektakularne :D
  • 1

#23 KubaR

KubaR
  • Użytkownik
  • 185 postów

Napisano 18 grudzień 2011 - 19:42

telemark daje mnstwo mozliwosci akich nie daja normalne narty, przedewszystkim mozna sobie wejsc w nich na szczyt, gdzies tam gdzie eszcze nikt nie jechal i zjechac po swierzym puchu,


Takie same możliwości daje sprzęt skiturowy (czy freeturowy) który w zjeździe staje się "normalnymi nartami". Nawiasem mówiąc to dopiero ostatnie generacje sprzetu tele, mające coś w rodzaju zawiasu z przodu (a nie tylko elastyczność podeszwy) są równie efektywne w podejściu jak sprzęt turowy (nie trzeba pokonywać oporu zginania podeszwy).

poza tym mozna jechac duzo szybcie i miec wciaz kontrole, poza tym mozna sie wywinac przed wyrastajaca z nienacka choinka czy jakas kaluza, a jadac w tkim dzikim terenie nie trzeba byc czujnym jak mucha na gownie.


Hę? Podobno już w latach 20 tych zeszłego wieku udowodniono większą efektywność sprzetu alpejskiego nad tele.

na narmalnych nartach rzerba bardziej uwazac.


Coś takiego....

a juz naewno jest duzo bardziej meczacy, no i wywrotki sa berdziej spektakularne :D


I to jest chyba jedyna rzecz w Twoim poście z którą można się zgodzić.

Kuba
  • 2

#24 subratri

subratri
  • Użytkownik
  • 43 postów
  • Narty:cresstiger
  • Ulubiony stok:alpy

Napisano 18 grudzień 2011 - 21:46

oj czepiasz sie poszczegolnych czesci wypowiedzi a nie odnosisz do calosci, w trudnych warunkach tele jest wydajniejszy, wystarczy ze w skrecie wykorzystuje sie krawedzie obu nart gdzie w normalnym gorna narta idzie juz po zebranym. na przygotowane nartostrady zjezdzone ratrakami tak ze mozna w kregle grac oczywiscie normalne narty sa lepsze, ale nie ma problemu zeby tele uzyc jak alpski, natomiast tam gdzie jest potrzebna zwrotnosc i dynamika tele jest bezkonkurencyjne, tyle ze na alpejskich wiazaniach nie da sie przejsc na tele.
  • 1

#25 KubaR

KubaR
  • Użytkownik
  • 185 postów

Napisano 18 grudzień 2011 - 22:25

oj czepiasz sie poszczegolnych czesci wypowiedzi a nie odnosisz do calosci, w trudnych warunkach tele jest wydajniejszy, wystarczy ze w skrecie wykorzystuje sie krawedzie obu nart gdzie w normalnym gorna narta idzie juz po zebranym. na przygotowane nartostrady zjezdzone ratrakami tak ze mozna w kregle grac oczywiscie normalne narty sa lepsze, ale nie ma problemu zeby tele uzyc jak alpski, natomiast tam gdzie jest potrzebna zwrotnosc i dynamika tele jest bezkonkurencyjne, tyle ze na alpejskich wiazaniach nie da sie przejsc na tele.


Jeździłęś telemarkiem?
Jeździłeś alpejsko?

oczywiście w trudnych warunkach w terenie?

Znasz takie pojęcie jak skręt skoczny albo śmig skoczny? Próbowałeś go na sprzęcie tele? Zwłaszcza w kontekście zwrotności w waskim żlebie?

Z jakichś powodów nawet doświadczeni telemarkerzy jakoś o wyższości w terenie swego sprzętu nie dyskutują, a część z nich wykorzystując twardość obecnego sprzętu w takich warunkach jedzie techniką alpejską.

Jeździłem z dobrymi "telerankowcami" w terenie i większość z nich takich informacji mi nie przekazywała.

Zresztą możemy zrobić zakład co do zwrotności i dynamiki - ja pojadę na zwykłych nartach ty na tele w lesie. Raz jeden poprowadzi zjazd raz drugi. Zapraszam jak tylko śnieg spadnie.

Pozdrawiam,

Kuba
  • 3

#26 rossignol

rossignol
  • Użytkownik
  • 1996 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Imię :Leszek

Napisano 18 grudzień 2011 - 22:54

Ja z chęcią się spróbuję.
  • 0

pozdrawiam serdecznie Leszek.


#27 subratri

subratri
  • Użytkownik
  • 43 postów
  • Narty:cresstiger
  • Ulubiony stok:alpy

Napisano 18 grudzień 2011 - 23:32

w watku obok napisalem ze przymierzam sie do treningu wlasnie bo mam opor sniegu (dwa metry w dwa dni :D ) wlasnie skladam sprzet. duzo jezdze z telemarkowcami - norwegami wychowanymi na tym sprzecie - no i sory, zeby ich dogonic musial bym miec miekka freestylowa deske, ktora sie gubi na slopie, telemarkiem na twardej desce mozna sobie radzic w glebokim puchu i na zywym lodzie. Roznica jest caly czas jedna. telemarkiem deska jest caly czas na sniegu, w alpejskim trzeba skakac zeby sie ostro wyrobic. nie rzeba konczyc wielu klas zeby zalapac ze tam gdzie jest kontakt tam kontrola jest lepsza.
aa no i jezdzilem telemarkiem, choc okazjonalnie.
  • 1

#28 subratri

subratri
  • Użytkownik
  • 43 postów
  • Narty:cresstiger
  • Ulubiony stok:alpy

Napisano 18 grudzień 2011 - 23:45

oj albo inaczej, telemark pozwala na duzo wieksza kontrole nad predkoscia bez koniecznosci hamowania, tam gdzie jest waso i stromo jest poprostu lepszy. i nie znacy wcale ze alpejsko sie nie da, bo znam takich ktorzy kontroluja deske przy naprawde zawrotnych predkosciach, ja jednak nie wychowalem sie na nartach a pierwszy raz je zalozylem majac 28 lat. czego bym nie robil, nie poczuje deski tak jak ktos kto jezdzil zanim rower ogarnal. kocham offpist, jestem za slaby i za biedny zeby leciec helikopterem na mont blanc (choc wciaz nad tym pracuje :D ) wiec za musze narazie wykorzystac to co moge. Telemark jest doskonala alternatywa
  • 0

#29 jan koval

jan koval
  • Użytkownik
  • 2421 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:p-n
  • Narty:volkl
  • Imię :kuba
  • Ulubiony stok:jackson hole, fernie, chugach

Napisano 18 grudzień 2011 - 23:55

oj albo inaczej, telemark pozwala na duzo wieksza kontrole nad predkoscia bez koniecznosci hamowania, tam gdzie jest waso i stromo jest poprostu lepszy. i nie znacy wcale ze alpejsko sie nie da, bo znam takich ktorzy kontroluja deske przy naprawde zawrotnych predkosciach, ja jednak nie wychowalem sie na nartach a pierwszy raz je zalozylem majac 28 lat. czego bym nie robil, nie poczuje deski tak jak ktos kto jezdzil zanim rower ogarnal. kocham offpist, jestem za slaby i za biedny zeby leciec helikopterem na mont blanc (choc wciaz nad tym pracuje :D ) wiec za musze narazie wykorzystac to co moge. Telemark jest doskonala alternatywa



po prostu jezdzisz z telerankowacami , ktorzy takze , prawdopodobnie,, na normalnych nartach, sa duzo lepsi od Ciebie
pamietaj - to nie strzaly, a indianim jest decydujacym skladnikiem
  • 0
"...w słownictwie Kovala każda narta poniżej 180cm to łyżwa ..." ( Jabol)

#30 subratri

subratri
  • Użytkownik
  • 43 postów
  • Narty:cresstiger
  • Ulubiony stok:alpy

Napisano 19 grudzień 2011 - 00:57

zgadza sie. zawsze byli i prawdoodobnie zawsze beda lepsi, chociazby dlatego ze oni dbaja o forme caly rok a ja tylko zima. jednak nie sa lepsi az tak bardzo. jezdzac z najlepszymi nie mozna byc precietnym - nie da sie ;) zreszta dyskusja o niczym. co lepsze lagodny luk czy ostra krawedz. naszczescie teraz wiazania sa uniwersalne i mozna przypiac piete. jak mozna lagodnie i bardzo szybko to klik i jest alpes ski i mozna zwroty w wyskoku robic. jak trzeba walic na kreche miedzy kamieniami (w wielkim cudzyslowie oczywiscie) to drugi klik i jest bieg na dol.
  • 0

#31 jan koval

jan koval
  • Użytkownik
  • 2421 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:p-n
  • Narty:volkl
  • Imię :kuba
  • Ulubiony stok:jackson hole, fernie, chugach

Napisano 19 grudzień 2011 - 01:17

zgadza sie. zawsze byli i prawdoodobnie zawsze beda lepsi, chociazby dlatego ze oni dbaja o forme caly rok a ja tylko zima. jednak nie sa lepsi az tak bardzo. jezdzac z najlepszymi nie mozna byc precietnym - nie da sie ;) zreszta dyskusja o niczym. co lepsze lagodny luk czy ostra krawedz. naszczescie teraz wiazania sa uniwersalne i mozna przypiac piete. jak mozna lagodnie i bardzo szybko to klik i jest alpes ski i mozna zwroty w wyskoku robic. jak trzeba walic na kreche miedzy kamieniami (w wielkim cudzyslowie oczywiscie) to drugi klik i jest bieg na dol.

daleko jestem od krytykowania Ciebie

moze jestem z tych zadufanych, ale mysle, ze w ostrym , waskim zlebie, niewielu ludzi moze mi dotrzymac kroku…..

znam natomiast jednego tele……….., ktory zrobi w zlebie to, czego ja nie zrobie……… jest notowany na pozycji 20-30 w worl cup lelemarking…...

niestety, zwraca uwage na moja corke a nie na mnie…. a moze "stety"…..
  • 0
"...w słownictwie Kovala każda narta poniżej 180cm to łyżwa ..." ( Jabol)

#32 KubaR

KubaR
  • Użytkownik
  • 185 postów

Napisano 19 grudzień 2011 - 07:57

subratri@

Tak jak napisałe Jan - po prostu jeździsz z lepszymi. Natomiast to co piszesz o technice prawdą nie jest, i to ze zwykłej mechaniki wynika.

Roznica jest caly czas jedna. telemarkiem deska jest caly czas na sniegu, w alpejskim trzeba skakac zeby sie ostro wyrobic.


Tylko w nielicznych warunkach, tam gdzie jest bardzo wąsko w technice alpejskiej trzeba skakać. Nawet na bardzo stromym spokojnie jedzie się z nartami na śniegu.

nie rzeba konczyc wielu klas zeby zalapac ze tam gdzie jest kontakt tam kontrola jest lepsza.


Tyle, że ten kontakt wynika nie z typu techniki tylko z jakości jeźdzca.

aa no i jezdzilem telemarkiem, choc okazjonalnie.


A alpejsko? Co prawda piszesz:

pierwszy raz je zalozylem majac 28 lat. czego bym nie robil, nie poczuje deski tak jak ktos kto jezdzil zanim rower ogarnal


Mam wrażenie, że ten sam problem będzie z telemarkiem, niestety.


naszczescie teraz wiazania sa uniwersalne i mozna przypiac piete. jak mozna lagodnie i bardzo szybko to klik i jest alpes ski i mozna zwroty w wyskoku robic.

To jest jak dla mnie zaleta sprzętu tele - można na nim jechać i alpejsko (choć z pewnymi ograniczeniami) i tele. Natomiast "techniki" skoczne przywołałem po prostu jako najprostszy przykład techniki łatwo (?) wykonalnej w sprzęcie alpejskim a gorzej w telemarkowym. Zresztą nawet "prosta" jazda na krawędzi jest łatwiejsza na sprzęcie alpejskim.

Tak jak zresztą pisałem w typowym slalomie czy zjeździe technika alpejska jest znacznie bardziej efektywna - co udowodniono blisko 100 lat temu, a i dzisiaj jakoś w różnych zawodach koledzy na "tele" tak masowo nie wygrywają.

Zresztą parokrotnie obserwowałem właśnie tele-kolegów jak w na prawdę trudnych warunkach zaczynali jechac alpejsko - praktycznie zero wykroku. Mam wrażenie, że tylko w czymś szreniopodobnym mieli przewagę ale wtedy ich pozycja nie była nowoczesną zwartą pozycją tele tylko jechali z wykrokiem jak Sondre Norheim.

Absolutnie nie jestem przeciwnikiem telemarku ale jego wybór najczęściej wynika z innych powodów niż efektywność techniki.

A tak jeszcze a'propos, piszesz:

ich dogonic musial bym miec miekka freestylowa deske, ktora sie gubi na slopie, telemarkiem na twardej desce mozna sobie radzic w glebokim puchu i na zywym lodzie


Dlaczego freestylową? Czemu nie dobrą nartę pozatrasową? Mam kilka nart na których się nieźle jeździ po lodzie i w terenie, z czego jedną która nawet na bardzo głęboki puch jest OK (ale to bardziej wymiarów zaleta). Do tego jest twarda i dzięki klasycznej komorze też pięknie chodzi po twardym. Ja tam nie jeżdżę jakoś specjalnie ale nie widzę problemu tam gdzie ty widzisz.
Jeszcze raz zacytuję Janka:
"pamietaj - to nie strzaly, a indianim jest decydujacym skladnikiem"

Kuba

P.S.

niestety, zwraca uwage na moja corke a nie na mnie…. a moze "stety"…..

Taki już los teścia, nawet in spe.... :D
K.

Użytkownik KubaR edytował ten post 19 grudzień 2011 - 08:03

  • 1

#33 o_andrzej

o_andrzej
  • Użytkownik
  • 3013 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 19 grudzień 2011 - 09:41

O telemarku pisalem juz wielokrotnie i zawsze negatywnie. Szkoda powtarzac. Jeden taki, skadinad bardzo sympatyczny Lublinianin, nawet przekonywal mnie do jego zalet. :) Zgadzam sie z KubaR, ktory jest w tej materii o wiele ode mnie bardziej kompetentny. Sprawa jest banalna. Znudzeni Amerykanie (a oni latwo sie nudza) odgrzeballi w latach 70-tych zapomniana technike i zrobili z tego modny nurt. W narciarstwie takich niegoroznych dziwact bylo wiele, jak chocby monoski (jakos sie nie przebilo) czy skibob (wciaz na nim jezdza, ale stal sie bardzo niszowy). Potrzeba zaistnienia i odroznienia sie od reszty, jakze mocna w naturze ludzkiej. Pamietam moja szwagierke przed 30-laty. Nosila wtedy rajstopy ze szwem, taki powrot do odleglej przeszlosci, bo od dawna nauczono sie robic rajstopy bez szwow. Ale to ja wyroznialo. Dla mnie telemark to takie rajstopy ze szwami. :)

Nie podoba mi sie jazda telemarkiem, rowniez jako element przy ladowaniu skoczkow. Uwazam je za pokraczny i nieestetyczny. Ale de gustibus....
  • 1

#34 subratri

subratri
  • Użytkownik
  • 43 postów
  • Narty:cresstiger
  • Ulubiony stok:alpy

Napisano 19 grudzień 2011 - 10:07

no dobra, zostalem przekrzyczany choc nie przekonany ;)
jak pisałem zgadzam się z ty, ze w wiekszości przypadków sprzęt alpejski jest latwiejszy, wygodniejszy i daje więcej możliwości, choćby ze względu na to, że pozwala czasami odpocząć.
Oczywiście zgadzam się również z tym, że zawsze pozostana mi braki, przekroczyłem wiek chrystusowy już jakis czas temu i napewno nie będę mistrzem.
Niezgadzam się jednak z tym, że sprzęt alpejski jest lepszy w kazdych warunkach bo to poprostu nie prawda. Oczywistym jest, że na kazdych nartach można zjechać ze wszystkiego jak tylko umie sie jeździć. W trudnych warunkach telemark daje jednak dużo wiecej funu, a przecież to o to chodzi.
Cały czas jednak piszemy mam nadzieję o zboczach wlasciwie niedostepnych, o takich na ktore tzeba się wspiąć, takich w ktorych nie mozna sobie pozwolic na przeskoczenie przeszkody no i takich ktore koncza sie oblodzonym slopem na ktorym trzeba spedzic duzo czasu zeby zjechac na dol. Twarda deska w tele tez jest niocednionym atutem. W alpejskim typowy offpist (nie narta uniwersalna) jest bardzo miekka, oczywiscie przeswietne na gleboki puch jednak juz niej ciekawe na oblodzone polnocne zbocza.
jest duzo bardziej uniwersalny, a dla kogos kto nie spedza calego roku na treningu, gdzie kondycja na poczatku sezonu jest rowna zero, kontrola nad predkoscia jest tym co stoi na pierwszym miejscu. Ale juz koncze, fakt fakte, dla kogos kto jezdzi tylko tam gdzie "wolno" telemark jest zbednym obciazeniem.
  • 1

#35 o_andrzej

o_andrzej
  • Użytkownik
  • 3013 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 19 grudzień 2011 - 10:43

W trudnych warunkach telemark daje jednak dużo wiecej funu, a przecież to o to chodzi.


Z tym sie wszyscy zgodza. Nie traktuj opinii na forum jako atak na Ciebie czy innych funow telemarku. Z mojej strony to tylko szczere wyrazenie swoich, byc moze blednych, opinii. Nic personalnego. Sadze, ze telemark jest ciekawym uzupelnieniem szerokiej palety narciarskich uciech. Jesli kogos to kreci, czemu nie. Nie doszukiwalbym bym sie tylko za wszelka cene zalet i przewag, ktore w moim pojeciu nie istnieja lub sa co najmniej problematyczne. Ot taka sztuka dla sztuki. Ale jesli kogos to bawi... Do tego, nie jest to zabawa bardziej lub mniej niebezpieczna od innych sposobow zjezdzania na nartach. A moze nawet ciut bezpieczniejsza dla naszych stawow. :)

Ludzie wymyslaja tyle roznych dziwact by sie zabawic i urozmaicic sobie zycie. I bardzo dobrze.
  • 0

#36 jan koval

jan koval
  • Użytkownik
  • 2421 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:p-n
  • Narty:volkl
  • Imię :kuba
  • Ulubiony stok:jackson hole, fernie, chugach

Napisano 19 grudzień 2011 - 13:28


W trudnych warunkach telemark daje jednak dużo wiecej funu, a przecież to o to chodzi.


Z tym sie wszyscy zgodza. .



absolutnie nie - dla mnie "funu" na deskach alpejskich starcza - az za duzo. a tras ubitych unikam jak ognia.

absolutna bzdura jest tez to, ze dobre deski pozatrasowe nie radza sobie na lodzie.....

na absolutnym lodzie ok 35-40 stopni znalazlem sie , majac przypiete moje katany..............w tym momencie chcialbym, zeby magicznie zamienily sie na moje GS=y lub Sl=ki, ale bylem zaskoczony , co mozna na nich, na lodzie zorbic... spoko...

z moich nart, tylko kuro ne byly wyprobowane na lodzie - ale od razu, jak w okolicznych gorach lod sie zrobi ( a jest czesto) na pewno je wyprobuje wbrew przeznaczeniu tej narty
  • 1
"...w słownictwie Kovala każda narta poniżej 180cm to łyżwa ..." ( Jabol)

#37 rossignol

rossignol
  • Użytkownik
  • 1996 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Imię :Leszek

Napisano 19 grudzień 2011 - 13:44

no dobra, zostalem przekrzyczany choc nie przekonany ;)


I właśnie tak trzymaj. Ty masz swoje odczucia które wynikają z własnego doświadczenia.

JanKoval lata śmigłowcami, ląduje tam gdzie większość nigdy by się nie odważyła. Jego odczucia z jazdy będą zupełnie inne od Twoich.
  • 0

pozdrawiam serdecznie Leszek.


#38 KubaR

KubaR
  • Użytkownik
  • 185 postów

Napisano 19 grudzień 2011 - 16:39

Zgadzam sie z KubaR, ktory jest w tej materii o wiele ode mnie bardziej kompetentny.


Ale my się wcale nie zgadzamy :D Bo ja mam bardzo dużo sympatii podziwu etc. dla telemarku. Uważam go za piękny styl, nieco inny, konserwujący pewne techniki.

Znudzeni Amerykanie (a oni latwo sie nudza) odgrzeballi w latach 70-tych zapomniana technike i zrobili z tego modny nurt.

To też trochę nie tak. Owszem światowy pówrót telemarku w wersji zajzdowej jest związany z owymi Amerykanami, ale w Skandynawii telemark cały czas żył. Chociażby jako technika jazdy na nieco bardziej przerośniętych biegówkach po jakich się tam po górach poruszano.

no dobra, zostalem przekrzyczany choc nie przekonany ;)


Ok. pojedźmy po kolei.
Na początek pytanie: zastanawiałeś się, albo może wiesz, skąd wział się ów wykrok w telemarku? Ta specyficzna technika i po co?

Niezgadzam się jednak z tym, że sprzęt alpejski jest lepszy w kazdych warunkach bo to poprostu nie prawda.


To prosze podaj przykład konkretnych warunków w których nie jest lepszy. I raczej nie mówmy o sprzęcie tylko o technice.

W trudnych warunkach telemark daje jednak dużo wiecej funu, a przecież to o to chodzi.


Co to znaczy funu?
Czy o to, że da się zjechac szybciej? Czy jest większa kontrola nad nartami? Czy da się wykonać jakieś inne ewolucje (poza skrętem telemarkowym)?

Cały czas jednak piszemy mam nadzieję o zboczach wlasciwie niedostepnych, o takich na ktore tzeba się wspiąć, takich w ktorych nie mozna sobie pozwolic na przeskoczenie przeszkody no i takich ktore koncza sie oblodzonym slopem na ktorym trzeba spedzic duzo czasu zeby zjechac na dol.

Cały czas piszesz ogólnikami. Co to znaczy zbocze niedostępne? Strome? Wąskie? Zalodzone? Szreń? Muldy? Wspięcie się na niego nie oznacza, że jest niedostepne.
Dlaczego w tych warunkach technika telemarku ma być bardziej efektywna (nie dająca więcej radości czy zmęczenia) ale właśnie efektywna. Co to powoduje?

Twarda deska w tele tez jest niocednionym atutem. W alpejskim typowy offpist (nie narta uniwersalna) jest bardzo miekka, oczywiscie przeswietne na gleboki puch jednak juz niej ciekawe na oblodzone polnocne zbocza.


Przepraszam czy mógłbyś podać mi przykład narty/producenta który robi narty inne do telemarku a inne do jazdy w terenie? Owszem jeszcze 10 lat temu tak były oznaczane, teraz u chyba wszystkich mi znanych są to te same deski. Owszem jest różnica punkcie montażu wiązań, z tym, że część firm po prostu znaczy punkty w różnych miejscach. Oczywiście mogą być inne odczucia tej samej deski u osoby jadącej tele, a inne alpejsko. Przykładowo narty które dostałem w zeszłym sezonie do testów G3 Soulfly kolegom telemarkerom na Polskiech Spotkaniach Telemarkowych spasowały bardzo, ja miałem do nich więcej zastrzeżeń. A np. Spitfire (lae starszy model) im nie pasowały, a mi jako narta przewodnicka bardzo podeszła.


Ale juz koncze, fakt fakte, dla kogos kto jezdzi tylko tam gdzie "wolno" telemark jest zbednym obciazeniem.


Znakomity argument. Ja wiem, że na pewno udaje mi się być na nartach mniej od Ciebie, ale jakoś do tej pory, zwykle miałem ze 100 - 120 dni z czego w terenie (i to zwykle zupełnie nieprzywyciągowym) ponad 80%.

Pozdrawiam,

Kuba

Użytkownik KubaR edytował ten post 19 grudzień 2011 - 16:41

  • 0

#39 o_andrzej

o_andrzej
  • Użytkownik
  • 3013 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 21 grudzień 2011 - 11:00

Zgadzam sie z KubaR, ktory jest w tej materii o wiele ode mnie bardziej kompetentny.


Ale my się wcale nie zgadzamy :D Bo ja mam bardzo dużo sympatii podziwu etc. dla telemarku. Uważam go za piękny styl, nieco inny, konserwujący pewne techniki.

Znudzeni Amerykanie (a oni latwo sie nudza) odgrzeballi w latach 70-tych zapomniana technike i zrobili z tego modny nurt.

To też trochę nie tak. Owszem światowy pówrót telemarku w wersji zajzdowej jest związany z owymi Amerykanami, ale w Skandynawii telemark cały czas żył. Chociażby jako technika jazdy na nieco bardziej przerośniętych biegówkach po jakich się tam po górach poruszano.


Wracajac jeszcze na chwile do tematu. Faktycznie, mamy rozne gusta. Jak dla mnie telemark jest brzydkim, pokracznym stylem. Ale jak wiadomo i jak wczesniej napisalem, o gustach sie nie dyskutuje.

W Skandynawii, przed odkurzeniem przez Amerykanow w latach 70-tych, telemark byl stylem zupelnie niszowym. Zapewne jezdzono nim na corocznych pokazach folklorystycznych tu i tam. Nawet w Polsce to sie zdarzalo. Pamietam takie pokazy w latach 60-tych. Ot ciekawstka przyrodniczo-historyczna. Nic wiecej. Telemarkiem, o ile pamietam z literatury, jezdzono jeszcze w latach miedzywojennych, choc juz wtedy krolowaly, w Alpach i Skandynawii, inne techniki, w tym oporowe. W kazdym razie tamto jezdzenie, nawet to na przerosnietych beigowkach, nie ma nic wspolnego z dzisiejsza moda na telemark. Troche mi to przypomina, ale tylko troche, mode jezdzenia na rowerze z tzw. ostrym kolem. Wciaz jezdza tak torowcy, ale zdarza sie spotkac ostrokolowcow i w ruchu ulicznym. Troche o tym mozna poczytac tu http://z-ne.pl/s,doc...rciarskiej.html No i wikipedii. A o narciarstwie, jego historii, w tym telemarku najlepiej napisano po angielsku: http://en.wikipedia.org/wiki/Skiing

Użytkownik o_andrzej edytował ten post 21 grudzień 2011 - 11:00

  • 1

#40 rossignol

rossignol
  • Użytkownik
  • 1996 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Imię :Leszek

Napisano 21 grudzień 2011 - 13:57

moze jestem z tych zadufanych, ale mysle, ze w ostrym , waskim zlebie, niewielu ludzi moze mi dotrzymac kroku…..

Już ja tam Janku postaram Ci się dotrzymać kroku, jak tylko się spotkamy na zlocie. :uklon2: :uklon2:

znam natomiast jednego tele……….., ktory zrobi w zlebie to, czego ja nie zrobie……… jest notowany na pozycji 20-30 w worl cup lelemarking….



To wskazuje że to całkiem skuteczna technika. Jak ktoś robi to lepiej od Ciebie to musi być gość. Podpatruj, podpytaj i sam zastosuj na stoku.



ps. przyleciałeś już do pnia?
  • 0

pozdrawiam serdecznie Leszek.





Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych