Użytkownik Mitek dnia 10 lipiec 2011 - 19:05 napisał
Co do postu - aby przesunąć krawędzie - wrzucić je w ześlizg (jak najszybciej bo to jest hamowanie) trzeba je odciążyć i koniec. Samym pochyleniem kolan osiągniesz pogłebienie skrętu a nie wrzucenie nart w ześlizg bo tamn niezbędne są dwa elementy:
- odciążenie a odciążenie WN jest najszybsze stąd je stosuje się w skręcie stop.
- rotacja aby jak najszybciej ustawić narty bokiem
W innym wypadku uzyskamy pogłębiony skręt przy pomocy którego oczywiście możemy zahamowac ale jest to manewr znacznie dłużej trwający i wymagający bardzo dobrego czucia narty co u słabszych może byc barierą.
Jeżeli chcesz uzyskac hamowanie poprzez pochylenie kolan w dół stoku to również musi do tego dojść odciążenie (całej lub części tylnej nart) z jednoczesna rotacją bo inaczej po prostu przelecisz przez narty.
.... NIE ! nie ma potrzeby odciążania by narty weszły w ześlizg! Całość jest sterowana kolanami i dodaniem rotacji.
Przykład: jedziesz w skos stoku, co jest możliwe jeśli jedziesz na górnych krawędziach. Teraz(bez żadnego odciążania) bardzo powoli odchylasz kolana w dół stoku. W pewnym momencie narty przestają jechać na krawędziach, a zaczynają jechać płasko po stoku. Efektem jest ześlizgiwanie się bokiem. Jeśli dodasz lekką rotację , narty zaczynają zmieniać kierunek...w chwili osiągnięcia pozycji nart pod kątem do kierunku ześlizgu, ponownie krawędziujesz ( z dowolnie regulowaną siłą) i masz pełen wachlarz oporowania, od hamowania do Stop'u.
Użytkownik Mitek dnia 11 lipiec 2011 - 12:58 napisał
Zaznaczam, że prezentuję zupełnie inne niz Mazby podejście w sensie założeń szkolenia. Otóż dla mnie celem jest jak najszysze wychowanie samodzielgo narciarza i w związku z tym technika jest dla mnie elementem mniej ważnym od taktyki. Staram się w związku z tym jak najszybciej wprowadzić narciarza na normalny stok i uczyc go zachować i reakcji, które sa niezbędne by na takim normalnym stoku jeździć. Technika kształtuje sie niejako przy okazji i nie jest celem samym w sobie a jedynie jednym ze srodków.
To tak pokrótce.
zapewne masz wyrobiony na to pogląd, ale nie jest to wszystko tak odległe od mojego.
Zgodzisz się, że by wychować narciarza, musi on stać się narciarzem. By nim się stać musi się nauczyć jazdy na nartach. Taka jest rola instruktora... uczenie jazdy na nartach. Jeśli masz swój program tej czynności z naciskiem na wychowanie, a
technika jest elementem mniej ważnym to go przedstaw...
Nie chcę się czepiać słów, ale mógłbyś poszerzyć Twoje rozumienie "taktyki"... Dla mnie taktyka zawsze była ..."Taktyka (gr. taktiká ) – teoria i praktyka posługiwania się jednostkami wojskowymi dla osiągnięcia zamierzonego celu. " ... czyli czymś związanym z walką o życie. Tak więc w sytuacji stoku i narciarstwa, sposobem na przetrwanie na stoku??
Użytkownik Pit dnia 14 lipiec 2011 - 18:10 napisał
piszesz Mazby że można się nauczyć jeździć na nartach po
przeczytaniu Twojego podręcznika.... pewnie można, ale byle jak, a najczęściej w ogóle. A przecież Tobie nie o to chodzi? Uwierz mi że nie da się nauczyć żadnego sportu, czytając o nim książki czy inne podręczniki. Nie ma takiej możliwości i nigdy nie będzie. Dany sport czy to narty, czy handball czy koszykówka, czy inna piłka wodna wymaga szkolenia vel treningu. I to jest podstawa. Jestem pewien że na naszym forum i nie tylko ogram w koszykówkę, piłkę ręczną, nożną 99% użytkowników i nie jest to efekt zapewniam Cię....oczytania
..... spadam do dalszej lektury

Wielokrotnie zaznaczam, że jestem praktykiem. Mój "teoretyczny " materiał dałem kilku osobom i obserwowałem, czy jest on na tyle czytelny ,by sami nauczyli się jeździć na nartach. nauczyli się i to nie "byle jak". Oczywiście były to osoby o predyspozycjach do tego. To, że jest to możliwe, choć nie dla każdego, zostało sprawdzone!
Co do tego, że...
Uwierz mi że nie da się nauczyć żadnego sportu, czytając o nim książki czy inne podręczniki nie jest prawdą.... choćby trzymając się zasady "czy kura, czy jajo..." Ktoś kiedyś NIE miał wiedzy czyli trenera, instruktora... i opanował sprzęt. Opisał to i na podstawie książki , ktoś inny posiadł tą wiedzę. "Szkolenie vel trening" jest taką samą formą przekazywania wiedzy, tyle że obserwator stoi obok i wychwytuje błędy. Są ludzie którzy potrafią wychwytywać swoje błędy i stosować metodykę z książki, naprawdę są tacy. Tak uczylismy się kiedys z książek Jouberta.
Dam Ci inny przykład.
W 1989 wpadła mi w ręce paralotnia. Nie było żadnej wiedzy, ani materiałów , nie wspominając o instruktorach czy trenerach. Metodą prób i błędów (bolało) opracowałem program i metodykę nauki latania na paralotni, którą stosowałem wiele lat w swojej szkole latania. Moimi uczniami są obecnie instruktorzy i zawodnicy kadry. Wiele z tych technik opisałem i uczono się ich właśnie z ....kartki papieru.
Użytkownik Pit dnia 18 lipiec 2011 - 21:26 napisał
I jeszcze coś. W wielu kręgach jest uważany za jeden z podstawowych grzechów, czyli wbicie kija i skręt, rotacja. Wiele razy spotkałem się z opiniami autorytetów ski iż taki sposób nauczania jazdy na nartach jest......karygodny i mocno niezalecany:
Możesz po powrocie również się ustosunkować? Mam nadzieję że nie jestem ...upierdliwy
Podobnie jak wielu uważa za grzech NIE uczenie pługu... to prawda, jesteśmy w okowach autorytetów, przyzwyczajeń, a co najgorsze , rutyny. Staram się nie używać zasady "nigdy" i "zawsze".... nie zawsze mi się udaje. Jeszce parę lat temu sam uparcie uczyłem metodami, które obecnie odrzucam. Można być konserwatystą, ale ja wolę być otwartym.
Mantra: wszystko co przedstawiłem powstało na stoku! Tam też zostało sprawdzone na żywych organizmach. Przykro mi, ze czasem obala to sztywne dogmaty ...
Co ty! Bardzo mi miło, ze dyskutujemy o szczegółach. Właśnie to pozwala mi dostrzec swoje błedy i je poprawiać. Oby tak dalej.
Pozdrawiam
Zbyszek
Użytkownik Mazby edytował ten post 24 lipiec 2011 - 12:14