Slynny prezydencki "bul" wywolal u mnie refleksje nad ortografia. Jako "dysgrafik", ktory z ortografia mial kiedys powazne problemy, a i dzis zdarza mi sie "chlapnac" od czasu do czasu zastanawiam sie nad mechanizmem robienia bledow u niektorych ludzi. Wezmy np. prezydenta. Wyksztalcony, oczytany i opisany, humanista z wyksztalcenia. Co mu sie stalo? Nawet ja nie napisalbym "bulu" choc bez pewnosci, ze nie uniknalbym "nadzieji".

"Obiad" napisalbym prawidlowo, ale calkiem niedawno zdarzylo mi sie wyprodukowac "pruszyć".
Jak to jest, ze niektorzy nie maja z tym zadnych problemow, np. moja siostra, a inni, tacy jak ja, walcza z tym przez cale zycie?

I dlaczego zrobienie "grubego" bledu tak bardzo osmiesza czlowieka i ustawia go w opinii innych w randze nieukow? W koncu to tylko zamiana jednej lub kilku liter na inne, bez zmiany znaczenia slowa czy zdania. Za malo czytales, powiadaja. Nic z tych rzeczy, w swoim czasie polykalem tony ksiazek. Przez kilka lat np. czytalem, jeden po drugim, najwazniejsze dziela noblistow, a wiec nie byla to literatura blaha (nie do konca jestem pewny pisowni, "h" czy "ch"?

). Do dzis sporo czytam, choc wiecej czasopism niz literatury. I mimo to wciaz nie jestem pewny swojej ortografii.
Niektore formy ewoluuja. Np. kiedys kazano mowic "postaci" na okreslenie postaci w liczbie mnogiej. Ale dzis dopuszcza sie i "postacie". Albo inny pasztet. Czasownik "wziąć". Ostatnio z ust profesora, wybitnego filozofa, czlowiek o wielkiej wiedzy i doswiadczeniu uslyszalem wyrazne "wziąść". Az zglupialem i sprawdzilem czy przypadkiem i slowo "wziąć" nie przeewoluowalo do innej dopuszczalnej formy. Nie, jeszcze nie.

A na krakowskich Sukiennicach widnieje napis z poczatku 20-ego wieku" "Lokal francuzki" czy cos w tym rodzaju.
O poprawnej wymowie niektorych terminow, nawet przez spikerow radio-telewizyjnych, a wiec ludzi, ktorzy powinni wyznaczac pewne standardy, nawet szkoda pisac. Taki "Carrefour", francuska siec sklepow, z uporem wymawiany jako "kerfur", choc zdecydowanie powinien byc "karfur". Nie mowiac o "lajonel" Jospin (francuski polityk), ktorego imie prawidlowo powinno sie wymawiac "lionel".
Takie sobie luzne rozmyslania, zupelnie nienarciarskie, spisane w drugim dniu wiosny.
Użytkownik o_andrzej edytował ten post 22 marzec 2011 - 17:04