Wiecie dla mnie to już prawie choroba, muszę co jakiś czas wracać do Zermatt, tak latem jak i zimą.
Kiedyś miałem tak z Zakopanym, jak nie widziałem Giewontu przez 3 miesiące to byłem chory.
Teraz Giewont wystarczy raz w roku a do Matterhornu muszę pielgrzymować częściej,
może dlatego właśnie że kilkakrotne już próby jego zobycia zakończyły się z różnych względów niepowodzeniem.
Zermatt ma niepowtarzalny klimat a trasy i widoki są jednorazowe (przynajmniej dla mnie)
do tego stopnia że zapomina się o drożyźnie i różnych niedogodnościach.
Dla wybierających się tam polecam doskonałą stronę na której jest praktycznie wszystko
http://www.zermatt.ch/
W zeszłym roku marcu spędziłem tam 2 tygodniowy urlop (najlepszy z moich dotychczasowych urlopów narciarskich) tu obrazki
Tu relacja z 22 grudnia 2008
temperatura -7 na dole, -12 na 3820
1. Z dworca kolejowego jedziemy zębatką na Gornergrat

2. Przy takiej pogodzie punkt orientacyjny, w dole widoczne krzesła Gifthittli obsługujące wraz z zębatką osłonięty od wiatru najłatwiejszy narciarsko rejon w Zermatt
- 4 łatwe trasy, tor saneczkowy, wydzielone poletko dla dzieci i uczących się, kilka knajp i lodowe Iglo.

3. trasa niebieska

4. Theodulgletscher początek łatwego lodowca powyżej 3000m

5. Z górnej platformy widokowej na Małym Matterhornie prezentuje się oddalony w linii prostej o ponad 70km Mont Blanc

6. Najwyżej w Europie położony wyciąg narciarski na Gobba di Rollin 3899m npm
czynny tylko w lecie

7. Breithorn - najłatwiejszy 4-tysięcznik alpejski

8. Włoskie Cervinia, przypomina trochę francuskie retorty

9. Początek 16 kilometrowego zjazdu do Zermatt, różnica poziomów 2200m.

10. w tym miejscu trasa ma ponad 500m szerokości

11. tłoku nie było

12. 6 osobowe krzesło Furggsattel i 2 trasy karwingowe, tu zawsze jest doskonały śnieg

13. włoska strona

14. górna stacja gondoli na Testa Grigia i krzesełek na Theodulpass

15. beton i skała, Trockner Steg

16. czerwona trasa do Furgg

17. szybkie 4 nad Sandiger Boden

18. jedziemy ostatnim wagonem o 15:30 jeszcze raz na Mały Matterhorn

19. i podziwiamy "góry o zmierzchu"

20. trzeba spadać bo robi się zimno

21. i zaczyna apreski

22. jeszcze raz popatrzeć za siebie

23. i na sklepy <!-- s:D --><!-- s:D -->

a to już SYLWESTER
- po wielu dniach wspaniałej pogody zaczęło duć a Matterhorn miał w ostatnim dniu starego roku już dosyć pstrykania i na cały dzień schował się w chmurze.
1. Express na Gornergrat - potrzebuje 29 minut na pokonanie 9,3 kilometra i 1469 metrów deniwelacji.
Kolejkę uruchomiono 20.08.1898 roku po niespełna 2 latach budowy.

2. na Monte Rosa zaczyna się kotłować

3. a my spokojnie trasą przy torach tramwajowych

4.

5. obok dworca na Riffelberg

6. a tu straszna kolejka, musieliśmy odstać 4 minuty

7. sylwestrowy tłok na trasie do Zermatt

8. prawie jak Zakopane

9. rowerem na narty

10. dolna stacja Schwarzseebahn, nikt nie jedzie na górę

11. już wiem dlaczego

12. wracamy na osłonięty od wiatru Gornaergrat

13. nawet wyszło słoneczko

14. i zatłoczyło się na trasach

15. po małym posiłku

16. jedziemy jeszcze raz na Rothorn

17. piękna czarna trasa Nationale

18. zwęża się na ostatnim odcinku do półtora metrowej dróżki i trzeba chwilę odstać w korku by zjechać do miasta (przepraszam za nieostre zdjęcie ale było już ciemno)

jeszcze na koniec trochę o Włochach w Sylwestra, oni pili już od rana i na wszelki wypadek pozamykali wszystkie wyciągi
Użytkownik jabol edytował ten post 10 listopad 2010 - 13:16














