Muzyka gra, (prawie taka jak w Spiskiej na Słowacji) samochodów nie dużo, wolnych miejsc na darmowym parkingu dostatek.
Wcześniej nie mogłem znaleźć strony internetowej Palenicy, ale patrząc na serwisy ogólno-narciarskie wyczytałem że warunki dobre.Od rana padał intensywnie śnieg więc tragedii być nie może.......A jednak może.
Stok z wyciągu (dwu osobowego krzesła) wyglądał tak...jakoś dziwnie. Może nie tyle sam stok co narciarze poruszający się po nim. Szczególnie zdziwił mnie widok narciarza, który od górnej polany wycinał piękne łuki, aż miło było popatrzeć, jednak w pewnym momencie było widać tylko kulę śniegu.
Jak się okazało, trasa była jak by to powiedzieli niektórzy "techniczna i twarda" jednak w praktyce był to sam lód! I to nie taki zwykły... testowaliśmy to, były to tak wyślizgane połacie po których nie dało się nawet zjechać starannym ześlizgiem. Jadąc "normalnie", wpadało się na coś takiego i 2 gleby na odcinku 15 m stawały się rzeczywistością. Po dwóch zjazdach żałowałem tego że kupiłem karnet od 16 do 20 za złotych 30.
Jednak po kilku zjazdach można było obrać optymalną trasę bokami, jednak i tam czekały legendarne pułapki, mianowicie kamienie. I to nie kamyczki, tylko prawdziwe kamole! Po jakimś czasie dostawiono jeszcze jedno utrudnienie - armatkę, która pomimo -8oC pluła wodą i utworzyła ogromną połać mokrego śniegu, który można było porównać do kałuży. Wielu ludzi, jadących szybciej po prostu wyskakiwało z nart i padało na twarze w tą maź.
Pod kasą większość kończących jazdę komisyjnie liczyło rysy i dziury w ślizgu.
Ktoś skomentował : "Dzieci płaczą, kobiety mdleją",
Pomimo tego pozostaję wierny swojemu przekonaniu, że nie ma nieudanych wyjazdów na narty, więc także i ten był wyśmienity i kompletny
Załączone pliki
-
DSC00536.jpg (98,87 KB)
Ilość pobrań: 21
Użytkownik AdamSlask edytował ten post 29 grudzień 2010 - 00:27











