Poniekąd się z Tobą zgadzam. Wyjście "poza", zwłaszcza jak to jest wersja "dłoniowa" raczej nie wymaga jakiegoś super sprzętu. Wystarcza dobrze dobrane narty typu allround. Wydaje mi się, że te rozpaczliwe posty wynikają z czego innego - tego, że większość osób na stokach ma do swoich umiejętności/techniki niezbyt sensownie dobrany sprzęt. O tym, że każdy patafian musi mieć slalomkę, najlepiej komórkową to nawet nie ma co pisać, ale faktem jest, że slalomka jest bardzo wyspecjalizowanym narzędziem, no i do jazdy poza wymaga niezłych umiejętności (choćby kwestia wyważenia przód - tył, umiejętności wyciągnięcia takich łyżew na powierzchnię). Ważniejsze jest to, że gros ludzi ma nawet inne narty po prostu za krótkie - jeżeli gośc co waży 90 kg ma allroundy 168 to są jakieś jaja. Kiedyś (nawet chyba tu) pisałem, że jest to w dużej mierze wynikiem indolencji sprzedawców i dystrybutorów - kiedyś próbowałem pomóc koledze ważacemu circa 110 kg kupić taką nartę allroung/quasi-gigant. Producent produkował je w rozmiarówce 188-182-178-172-168-162 (orientacyjnie w każdym razie to 188 i 162 na pewno było ograniczeniami góry i dołu w środku były ze 4 modele mniej więcej równo rozmieszczone). No i w sklepie polecono mu chyba 168, na moją interwencję usłyszałem, że teraz się na takich jeździ, a potem okazało się że najdłuższe sprowadzone do polski to 178. I bądź tu mądry.
Oczywiście, te dywagacje sensu nie mają gdy warunki "poza" to wiosenny firnik lub świeży w granicach 20 - 30 cm na twardym, bo wtedy to średnio jeżdżący narciarz zjedzie w takich warunkach na klepkach od beczki, a co dopiero mistrz który nawet na oślej łączce musi mieć super wyczynową nartę.
Użytkownik Mitek dnia 18 listopad 2010 - 19:31 napisał
Wiem nie powinniśmy: nie mieliśmy specjalnych nart , zółwi, skaldanych kijków a niektórzy nawet kasków.
A po kiego do takich zjazdów wam składane kijki
Cytat
Jazda na szerokiej narcie w głębokim śniegu wcale nie jest ani prostsza ani wymagająca mniej umijętności niż na każej innej a dochodzą niebezpeiczeństwa związane z brakiem podparcia (np. przy przekraczaniu czyjegoś śladu) nurkowania nienaturalnie miękkich przecież i szerokich dziobów itd.
Jest prostsza, oczywiście w pewnych granicach. I zależy to też od tego jaka to narta. Czy uniwersalna czy typowo "puchowa". Na typowo uniwerslanej narcie freerideowej jeździ się łatwiej w świeżym i wszelkim gównie a na przygotowanej trasie trochę jak na gigantkach. Na "puchowcyh" zwłaszcza z rockerami itp już jest inaczej, o twintipach nie wspomnę.
fan napisał:
nie no jasne Kubica też już dawno stracił jasność myślenia i powinien na wszystkie swoje GP śmigać takim sprzętem....przecież jakie to ma znaczenie czym i gdzie jeżdzi?
No oczywiście.... Rozmawiamy przecież o zawodach WFT czy zjeździe Valle Blanche po dużym opadzie....
Do spróbowania potrzebna jest chęć i najlepiej ktoś kto coś podpowie.
Kuba