Moje Salomony Xwave 8.0 maja, bagatela, 8-9 sezonow. Nie jezdze bardzo intesywnie, powiedzy 2-3 tygodnie rocznie, ale buty juz sie troche zestarzaly i wyklepaly. Radze sobie podkladajac kolejne wkladki pod kapcia, ale najlepiej byloby kupic nowe, ciut twardsze z definicji. Ale gdy pomysle, ze prawy musialbym odbarczac (mam mocno wystajaca prawa wewnetrzna kostke), ze te pasuja jak ulal, nie gniota, a wciaz trzymaja niezle, ze nowe moglyby mnie uwierac, natychmiast odchodzi mi ochota na ich kupowanie.
Narty. Fisher Race SC. Serwisowane wlasnorecznie, a wiec wciaz duzo krawedzi. Spody wciaz w niezlym stanie. Troche zbyt miekkie jak dla mnie od samego poczatku, nie trzymaja krawedzi tak, jak powinny w niektorych warunkach, ale wciaz sprawne. Sa bardzo uniwersalne, mozna nimi jechac klasycznie, tzn. z duzym dodatkiem zeslizgu, mozna karwingowo, choc tu im troche brakuje (byc moze dlatego, ze brakuje odpowiedniej techniki jezdzcowi). Z relacji innych, z wlasnych przemyslen (ale nie testow, bo okazji braklo) chodza za mna Volkle SL (te twardsze, ambitniejsze). Ale znow powraca pytanie. A co Ci przeszkadza w twoich dotychczasowych Fischerach? Co ci brakuje? Owszem, Volkle beda lepiej trzymaly na twardym, lepiej w nich pojedziesz skret ciety, ale byc moze, a nawet na pewno trudniej skret zeslizgowy, ktorym jezdze w ok. 60% przypadkow. A byc moze sie rozczaruje. Do pomyslenia jest jeszcze jeden wariant. Poniewaz syn jezdzi na podobnych nartach, jest lzejszy, choc wyzszy, dysponuje podobna technika, ale jest z oczywistych powodow bardziej gibki, moze kupimy jedna pare na spolke. W razie niepowodzenia, mniejsza strata, a moze ktoremus z nas wlasnie przypadnie do gustu. A jesli okaze sie super, to kupimy druga pare.
Takie oto dylematy chodza mi po glowie. Boze, jak ja nie lubie nic kupowac.










