skandal-Polscy instruktorzy nie umieją jeździć
#1
Napisano 11 maj 2010 - 11:36
cyt.:
"PAP, RZ/12:01Włochy: Polscy instruktorzy nie umieją jeździćInstruktorzy narciarstwa z włoskiej prowincji Trydent protestują przeciwko obecności Polaków, Czechów i Węgrów, którzy uczą tam jeździć na nartach - pisze "Corriere della Sera". Włosi twierdzą, że instruktorzy ze Wschodu sami nie potrafią jeździć. Trydent zalała tej zimy prawdziwa lawina instruktorów z krajów Europy Środkowej i Wschodniej - alarmują Włosi z tamtych okolic, podsumowując tegoroczny sezon narciarski. Doliczono się tam 512 cudzoziemskich szkoleniowców na stokach, podczas gdy miejscowych jest 2200.
Włoska gazeta podkreśla, że instruktorzy z Trydentu zwracają uwagę na bardzo wysokie wymagania, jakie się im stawia; przechodzą specjalne kursy, muszą spędzić 90 dni na stoku i zdać egzamin. To elitarna grupa, przypomina się, do której każdego roku dołącza garstka nowych znakomicie przygotowanych profesjonalistów. .onet-ad-main2-box { display: none }
Tymczasem od minionej zimy - twierdzą - instruktorem narciarstwa może być każdy cudzoziemiec, który nie musi przedstawiać żadnych dyplomów czy posiadać specjalnych uprawnień. Wystarczy, że zgłosi się przez internet, informując miejscowe władze o tym, że będzie prowadził szkolenia na ich terenie.
Włosi szacują, że 90 procent cudzoziemców to nie są prawdziwi instruktorzy, ale amatorzy. Dlatego zażądali surowych kontroli, wprowadzenia ograniczeń w wykonywaniu tego zawodu i przede wszystkim zmian zasad. Winą za stan rzeczy obarczają unijne przepisy, zgodnie z którymi nie można wprowadzać żadnych ograniczeń w wykonywaniu zawodu przez cudzoziemców z innego kraju UE. Dlatego chcą spotkać się z unijnym komisarzem do spraw rynku wewnętrznego i usług Michelem Barnierem.
Szkolenie narciarzy to kwestia delikatna, nie może robić tego każdy, bez specjalnego kombinezonu, bez znajomości podstawowych zasad - argumentują zirytowani Włosi, cytowani na łamach "Corriere della Sera".

pozdrawiam narciarki i narciarzy, początkujących i zaawansowanych, a także ośrodki narciarskie: Szczyrk , Wisła , Istebna , Ustroń , Zwardoń , Koniaków , Korbielów , Zawoja , Rabka , Zakopane , Bukowina Tatrzańska , Krynica , Karpacz , Szklarska Poręba , Czarna Góra , Tatrzańska Łomnica , Szczyrbskie Jazioro , Stary Smokovec , Jasna , Zell am See , Saalbach , Hinterglemm , Mayrhofen , Tux , Hintertux , Stubai , Sölden , Obergurgl , Ischgl , Obertauern , Livigno , Wolkenstein , Selva , Santa Christina , Sankt Ulrich , Arabba , Colfosco , Canazei , Cortina , Sulden , Gressoney , Cervinia , Kronplatz , Coumayeur , Zermatt , Saas Fee , Grächen , Bettmeralp , Aletsch , Crans Montana , Verbier , Les Collons , Rosswald , Belalp , Samnaun Janusz
#3
Napisano 11 maj 2010 - 11:43
Dodam tylko, że można też tutaj o tym poczytać http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,8...struktorom.html
btw. jakie są Wasze doświadczenia z polskimi i włoskimi instruktorami, rzeczywiście Włosi są aż tak profesjonalni czy jednak chodzi o wycięcie zbyt dużego kawałka tortu przez rodaków ?
#4
Napisano 11 maj 2010 - 14:50
Nigdy nie miałem jakiegoś problemu z włoskimi kolegami,ale zawsze szkoliłem tylko grupy,które ze mną przyjechały.Patrząc na ogłoszenia na różnych forach i portalach typu polski instruktor w ......+ nr. telefonu trochę się nie dziwię miejscowym,że się burzą.Zupełnie inaczej jest w Austrii,często podchodzą,zagadują,proponują nawet pracę,bo u nich nie ma Polaka,a ludzie pytają.
Przez jeden sezon pracowałem w ESF w Risoul,miałem klientów z Polski,Czech i Rosji(choć ten język znam słabo,ale dla Francuzów było to mało ważne),jedyne co chcieli to zobaczyć legitymację i co potrafię na stoku(było to w sezonie 94/95 więc o naszym członkostwie w UE jeszcze ptaszki nie ćwierkały).
#5
Napisano 15 maj 2010 - 12:23
Od jakiego momentu nauczająco-korygujący umie jeździć, a do jakiego nie umie?
Kiedy nauczająco-korygujący jest złym nauczająco-korygującym, a kiedy dobrym? Czy ocenia to jakaś komisja, czy może uczeń? Czy komisja dobrze ocenia, a uczeń źle?
Od którego momentu uczeń może oceniać nauczająco-korygującego?
Czy nauczająco-korygujący może wykonywać daną czynność gorzej od ucznia, ale znakomićie wychwytywać błędy i je tłumaczyć?
Czy doskonalenie jazdy może się odbywać eksternistyczno-wirtualnie, tzn. nauczająco- korygujący w ogóle nie wychodzi na mróz, nawet nie ściąga koszuli nocnej i tylko koryguje i omawia błędy i postępy na podstawie materiału filmowego?
Czy jeśli tak robi popełnia wykroczenie?
Czy jeśli bierze za to pieniądze popełnia dodatkowe wykroczenie?
Czy nieposiadającemu pisemnej zgody wydanej przez jak rozumię przez certyfikowany urząd wolno udzielać wskazówek nauczająco-korygujących?
Jesli wolno, to ilu osobom jednorazowo, lub w trakcie całego dnia, a powyżej ilu osób udzielanie wskazówek jest nielegalne?
Czy kursant po kursie otrzymuje jakieś zaświadczenie lub uprawnienie, że nabył umiejętności do wykonywania jakiejś konkretnej czynności, lub może się poruszać w szczególnych okolicznościach i miejscach z określoną prędkością?
Jeśli otrzymuje takie uprawnienie to czy osoba która nie przeszła kursu, lub nie zdała końcowego egzaminu może wogóle zakładać narty?
Jeśli tak to na jakich górkach założy narty legalnie, a na których nielegalnie, co automatycznie powinno się wiązać z karą administracyjną zapisaną w ustawie.
Nurtuje mnie jeszcze jedno pytanie. Czy narciarstwo, a co za tym idzie sprzedaż sprzętu i usług narciarskich to biznes?
Jeśli biznes, to proszę o taką konkretną odpowiedź. Spowoduje to, że nie trzeba się będzie ustosunkowywać do farmazonów wypisywanych przeze mnie wcześniej, co zaoszczędzi wiele cennego czasu.
Użytkownik deczko inny edytował ten post 15 maj 2010 - 12:28
#6
Napisano 15 maj 2010 - 14:11
Deczko zadałeś zbyt dużo pytań. Sporo z nich zreszta jest chyba bez odpowiedzi albo odpowiedź można dac bardzo ogólną.
Tylko w pracy znajdę czas aby poważnie podejść do tego wyzwania.
Poniżej tekst, który w tej sprawie zamieściłem już na dwóch zaprzyjaźnionych forach:
"Cześć
Jeżdzę do Włoch i szkolę ponad 15 lat. Bardzo często wspólpracowałem z Włochami, organizowalismy wspólnie imprezy i zawody. Zawsze pracowałem z grupami Polaków, Od paru lat koordynowałem szkolenie na dużych wyjazdach (ponad 200 osób) co wymagało stałej wspólpracy z miejscowymi instruktorami i innymi słuzbami. Miałem okazje byc na seminariach szkoelniowych oragnizowanych dla instruktorów polskich we Włoszech (Sitn ścisle wspólpracuje z regionem Trentino) poznac władze ichnich związków, programy szkoleniowe oraz wymagania dotyczące włskiego instruktora.
Miałem równiez okazję wspólpracowac z wieloma polskimi instruktorami oraz obserwować nieznanych mi opiekunów grup czy tez "instruktorów" z naszego kraju.
Jeżeli Włosi tak piszą to napewno problem jest, zreszta ten problem wywieziony został z Polski gdzie dochodzi do nadprodukcji "instruktorów" którzy nie tylko, że nie umieją uczyc ale nawet nie umieją jeździć.
Obserwując poczynania niektórych osób na włoskich stokach wcale się takiej reakcji nie dziwię i ją popieram.
Szkolenie narciarskie we Włoszech cechuje pełen profesjonalizm nie tylko w ubiorze (choc wiadomo jak mundurki lubią
Pozdro"
To wszystko!
Pozdro
Tak moim zdaniem przedstawia sie sytuacja na dzisiaj i nie sądzę żeby reakcja włoska była spowodowana walką o rynek jak piszę Pit. Wierzcie lub nie ale oni mają takie oblożenie, że z trudem są w stanie zaspokoić wszystkich klientów. To obłożenie to klienci dla nas nieosiągalni bo miejscowi.
Z naszych poznałem przez kilkanaście lat dwie ocoby, które mówiły po włosku na poziomie pozwalającym szkolić, angielski odpoada bo włosi go w większości nie znają . Nie ma tu więc konfliktu interesów.
Pozdrowienia
Użytkownik Mitek edytował ten post 15 maj 2010 - 18:05
#7
Napisano 16 maj 2010 - 09:20
Z wiekiem spada zapotrzebowanie na zysk, a rośnie popyt na święty spokój...
#8
Napisano 16 maj 2010 - 09:50
Użytkownik Pit dnia 16.05.2010, 11:20 napisał
Piotrze piszesz na zasadzie statystycznej bo tak Ci się wydaje czy to po prostu wiesz z obserwacji?
Z tego co pamietam we Włoszech byłeś na nartach jeden raz i nie sądzę aby to wystarczyło do pełnej oceny sytuacji.
Pozdro
Użytkownik Mitek edytował ten post 16 maj 2010 - 09:53
#10
Napisano 16 maj 2010 - 20:46
Użytkownik Pit dnia 16.05.2010, 22:02 napisał
piszę na zasadzie: ludzkości !! Na zasadzie: bo tak jest, na zasadzie: nie ma zmiłuj, na zasadzie ....Włoch to leń i nieudacznik, jak każdy społecznik !!
Czyli piszesz bo Ci sie wydaje. Dla mnie nieakceptowalne! Skąd wiesz, że Włoch to leń i nieudacznik? Wiedzę zdobywasz z "Jak rozpętałem...". Weź się Piotrek nie wygłupiaj.
Rozumiem, że możesz byc uprzedzony ale niestety fakty sa takie, że w kwestiach instruktorsko szkoleniowych to my sie od nich uczymy i jeszcze długo będziemy.
Mnie osobiście bardzo podoba się cos co nazwałbym "prostotą środków".
Otóż we Włoszech uczy sie poprzez jeżdżenie na nartach. Odpowiednio dobierając stok, tor zjazdu, utrudnienia terenowe uczy sie nie tylko techniki - to jest najprostrze w nauczaniu narciarstwa ale taktyki jazdy oraz samodzielności.
Mam paru kolegów we Włoszech - znakomici narciarze, świetni instruktorzy, prowadzący z sukcesem interesy typu pensjonat czy knajpa.
A może my im zazdrościmy po prostu i stąd takie podejście?
W kązdym razie z tematem nie ma to wiele wspólnego bo mówimy o faktach na stoku a nie o stereotypach i widzimisię.
Pozdro
Cześć
Użytkownik deczko inny dnia 15.05.2010, 14:23 napisał
Od jakiego momentu nauczająco-korygujący umie jeździć, a do jakiego nie umie?
Obiektywnie bez poddania się nielubianej przez Ciebie standaryzacji raczej niestwierdzalne. Jeżeli natomiast chcemy dokonać waryfikacji jest program i egzamin przed komisją. Myslę, że radzi sobie ten kto egazmin zda na minimum 7 (ocena w skali 1-10) a dobry jest ten kto jeździ na 9. z doświdczenia wiem, że na 9 zdarza się 1 na 10 podchodzących - tu raczej niezbędna jest przeszłość zawodnicza i nie dla samego faktu tylko dla pewności i skuteczności jazdy.
Użytkownik deczko inny dnia 15.05.2010, 14:23 napisał
Od którego momentu uczeń może oceniać nauczająco-korygującego??
Zadowolenie ucznia widać natychmiast i to wcale nie zalezy od postepów - i to jest ocena pracy. Oczywiście na poczatku jest komisja, która ocenia - w wypadku instruktora Sitn umiejętność uczenia. Taki egzamin wygląda jak normalna lekcja z grupą, ocenianych jest wiele rzeczy, opis ewolucji, pokaz, umiejętnośc diagnozy błędów i ich przyczyn, umiejetnośc karekty błędów, repertuar ćwiczeń, umiejętnośc poprawnego mówienia, zaainteresowania, przekazywanie dodtkowej wiedzy, przestrzeganie zasad bezpieczeństwa itd,. itd - wyjątkowo upirdliwy egzamin. Na kursie ministerialnym aspekty praktycznie pominięte. To, że ktos zdał egzamin oznacza, że wie mniej więcej jak to robic co będzie później - to zależy. Jak ktoś obroni dyplom to nie znaczy że będzie dobrym architektem - ma podstawy i tyle.
Użytkownik deczko inny dnia 15.05.2010, 14:23 napisał
Teoretycznie tak tylko, że w nauczaniu narciarstwa bardzo ważną rolę pełni pokaz. W przyswajaniu zadań ruchowych wielką role pełni podświadomość i mimowolne naśladownictwo. Pamietamy jednak o instruktorach wiekowych - oni często jużn nie będą w stanie czystao czegos pokazać ale wypracowana przez lata znajomośc mechaniki narciarstwa i umiejętnośc przełożenia ruchów na słowa pozwala im nauczac bardzo skutecznie poprze proste bezpeośrednie rady - to są jednak lata doświadczeń i pracy na stoku.
Użytkownik deczko inny dnia 15.05.2010, 14:23 napisał
Nie bez ćwiczenia nie da rady. Mysle, że na nartach po prostu trzeba jeździć, żeby sie nauczyć - ianczej sie nie da. Można sobie czy komus troche pomóc ale stok to stok.
Użytkownik deczko inny dnia 15.05.2010, 14:23 napisał
Czy jeśli bierze za to pieniądze popełnia dodatkowe wykroczenie?
Czy nieposiadającemu pisemnej zgody wydanej przez jak rozumię przez certyfikowany urząd wolno udzielać wskazówek nauczająco-korygujących?
Jesli wolno, to ilu osobom jednorazowo, lub w trakcie całego dnia, a powyżej ilu osób udzielanie wskazówek jest nielegalne?????
Jak ktos uczy koleżeńsko nie biorąc za to pieniędzy lub innej gratyfikacji to co to kogo obchodzi. Chyba każdy (troszke starsi na 100% wszyscy) przechodzili etap nauki przez kumpli. Co komu do tego?
Pamietac jednak nalezy, że podejmując sie uczenia bierze sie za ucznia odpowiedzilność i jak coś mu sie stanie to jest to wina uczącego - zawsze!
Większośc ludzi mysli,że uczenie jazdy na nartach polega na nauczeniu skręcania taka czy inna techniką a to tylko jeden niewielki element tego co narciarz powinien wiedzieć by byc samodzienym i bezpiecznym na stoku.
Użytkownik deczko inny dnia 15.05.2010, 14:23 napisał
Jeśli otrzymuje takie uprawnienie to czy osoba która nie przeszła kursu, lub nie zdała końcowego egzaminu może wogóle zakładać narty?
To zalezy od kursów. Sa takie które kończą sie certyfkatem - uprawniającym do czegoś lub tylko symbolicznym.
Na nartach może jeździć każdy tak jak każdy może jeździć samochodem. Róznica jest taka, że w jednym wypadku musisz mieć prawko a w drugim nie. Czy to słuszne? I tu i tu gina ludzie a kontuzji na stoku ilośc wielka.
Tak modne ostatnio nurkowanie - musisz zrobic kurs.
A co by sie działo w powietrzu gdyby każdy kogo stac mógł sobie latać. Sam wiesz, że to bzdura bo to sporty wymagajce wyjątkowych kwalifikacji, umiejetności i zdrowia.
Użytkownik deczko inny dnia 15.05.2010, 14:23 napisał
Wydaje sie utopijne ale juz tam chłopcy sobie głowy łamią że za duzo wolności na stokach.
Użytkownik deczko inny dnia 15.05.2010, 14:23 napisał
Jeśli biznes, to proszę o taką konkretną odpowiedź. Spowoduje to, że nie trzeba się będzie ustosunkowywać do farmazonów wypisywanych przeze mnie wcześniej, co zaoszczędzi wiele cennego czasu.
Oczywiście, że to biznes. Żyjemy w świecie gdzie wszystko jest biznesem i list Włochów tez jest jego elementem. Pytanie czy jest to stek bzdur wyssanych z palca w celu obrony przed napływem konkurencji.
A może oparta na faktach konstruktywna informacja o sytuacji mająca na celu nie tylko ochrone własnej d....
Pozdrowienia
Użytkownik Mitek edytował ten post 17 maj 2010 - 09:42
#11
Napisano 17 maj 2010 - 11:06
Nie chodzi tutaj o narciarzy, o to jak kto jezdzi, jakie ma narty i jakie papiery, czy jest instruktorem czy producentem " parmedziano", a chodzi tutaj o ewentualne nie powtórzenie się Grecji i jej kryzysu we Włoszech.
Kraje unii europejskiej, szczególnie te przeze mnie wymienione stoją w bardzo trudnym miejscu, obrazowo o krok od bankructwa finansowego. Zaczyna się walka o byt i to od próby zadbania o własny tyłek, zadbania finansowego. Ludzie zaczynają wyraznie tam odczuwać skutki bezrobocia, oraz ewentualne jak już pisałem widmo biedy. Syndrom Grecji działa. Najłatwiej jest oczywiście zadbać o rynek pracy dla siebie i swojej rodziny, kosztem Polaków i innych obcokrajowców. To co, najłatwiej podważyć czyjeś kompetencje. I go wydalić na pysk z kraju. Wtedy można zakładać że obroty wzrosną , bo wzrosną.
Bo jak nie będzie Polaka instruktora, bo mu makaroniarz zabroni uczyć na swojej górze jazdy, to taki kadet będący w Alpach a chcący nauczyć się jezdzić pójdzie ....oczywiście do Włocha i da zarobić.
A Ty piszesz o papierach jakiś tam i o dobrych narciarzach i ich umiejętnościach. Ładnie, ale nie w temacie niestety
Z wiekiem spada zapotrzebowanie na zysk, a rośnie popyt na święty spokój...
#12
Napisano 17 maj 2010 - 12:53
Użytkownik Pit dnia 17.05.2010, 13:06 napisał
Nie chodzi tutaj o narciarzy, o to jak kto jezdzi, jakie ma narty i jakie papiery, czy jest instruktorem czy producentem " parmedziano", a chodzi tutaj o ewentualne nie powtórzenie się Grecji i jej kryzysu we Włoszech.
Kraje unii europejskiej, szczególnie te przeze mnie wymienione stoją w bardzo trudnym miejscu, obrazowo o krok od bankructwa finansowego. Zaczyna się walka o byt i to od próby zadbania o własny tyłek, zadbania finansowego. Ludzie zaczynają wyraznie tam odczuwać skutki bezrobocia, oraz ewentualne jak już pisałem widmo biedy. Syndrom Grecji działa. Najłatwiej jest oczywiście zadbać o rynek pracy dla siebie i swojej rodziny, kosztem Polaków i innych obcokrajowców. To co, najłatwiej podważyć czyjeś kompetencje. I go wydalić na pysk z kraju. Wtedy można zakładać że obroty wzrosną , bo wzrosną.
Bo jak nie będzie Polaka instruktora, bo mu makaroniarz zabroni uczyć na swojej górze jazdy, to taki kadet będący w Alpach a chcący nauczyć się jezdzić pójdzie ....oczywiście do Włocha i da zarobić.
A Ty piszesz o papierach jakiś tam i o dobrych narciarzach i ich umiejętnościach. Ładnie, ale nie w temacie niestety
Masz rację, możę nie zrozumiałem treści artykułu. Tematyka ekonomiczna w skali makro jest mi obca a jak sie na czyms nie znam to głosu nie zabieram.
był w artykule podniesiony poziom jazdy polskich instr. i do tego sie odniosłem. Temat leci na trzech forach jednoczesnie i na wszystkich zbacza na ten sam tor bo to fora narciarskie nie ekonomiczne czy dotyczące problenmatyki unijnej więc nie ma co się dziwić.
Jak sobie zsumuję to na przestrzeni ostanich 15lat spędziłem we Włoszech na nartach ponad rok i zawsze współpraca uladała sie świetnie - o tym moge napisać. Sitn wspólpracuje z Włochami właśnie z Trentino od paru lat i biorę pośrednio udział w tej wspólpracy i nie był nigdy tego typu zastrzeżeń. Wszystko jest unormowane i pracuje.
Zarzuty dotyczą natomiast paryzantki, wykonywania zawodu bez uprawnień i umiejetności i tak bym się do nich odnosił nie rozpatrując kontekstu bo to nie mój biznes.
Tak to widzę.
Uważam również, uwzględniając również przedstawiony przez Ciebie Twój punkt widzenia krzywdzące jest trochę nazywanie Włochów leniami i nieudacznikami przy okazji nart akurat.
Po drugie - tak jak pisałem wcześniej - jesteśmy dla nich niezbedni bo przywozimy im grupy, mieszkamy w ich pensjonatach, wykupujem,y u nich usługi organizacyjne i naprawdę nie mamy przełożenia na ich klientelę.
Pozdro
#13
Napisano 18 maj 2010 - 15:27
W artykule nie piszą,że instruktorzy niemieccy czy jacyś tam inni nie umią jeździć. Dlaczego? Bo niemieckich instruktorów tam nie ma. A polscy są. Co innego pojechać do Włoch/Austrii/itp. z własną zoraganizowaną grupą i ich uczyć (to czy papiery są czy też nie nie ma tu znaczenia), a co innego robić biznes na ich terenie.
I chociaż akurat taka negatywna reklama nie jest do końca rozwiązaniem to może innego nie ma. Takie oto jest moje prywatne, osobiste zdanie.
#14
Napisano 18 maj 2010 - 15:41
Cytat
tak, bo to najłatwiejsza wymówka, punkt zaczepienia, by osiągnąć efekt o którym pisałem, czyli pozbycia się konkurencji...
Cytat
Cytat
Oczywiście nie piszę że tak się stanie, ale stać się może i to nawet bardzo szybko, kwestia kurczenia się rynku pracy narciarzy i isntruktorów
Cytat
Miciu, otwórz oczka, takie są realia i oby gorsze nie były, czego i Wam i sobie życzę.
ps.
Cytat
I jeszcze dodam że w tym temacie nie skupiam się bardzo na Włochach, bo wiem że w innej sytuacji inne nacje zrobiłby to samo, czyli przegoniły kijami w ostrym kryzysie konkurencję
Z wiekiem spada zapotrzebowanie na zysk, a rośnie popyt na święty spokój...
#15
Napisano 18 maj 2010 - 16:22
Poproś może Siejesta niech opisze jak było i jest w Kaprun.Z lat 90-tych pamiętam najazd Polaków na tą miejscówkę.Już po 3,4 latach w pensionatach pojawiły się polskie napisy,osoby mówiące po polsku,w szkółkach zatrudniano polskich instruktorów-wszyscy zadowoleni(nawet w dobie złotego niewymianialnego w niektórych pensionatach można było złotym płacić sic)
Włosi obrali inny kiurunek-przyjedźcie,zapłaćcie,jak chcecie nauczymy was jeździć na nartach(ale nauczcie się najpierw włoskiego,bo my Polaka nie chcemy,a sami się uczyć nie będziemy).
Jestem jak najbardziej za ukróceniem samowolki i czarnego rynku narciarsko-instruktorskiego.Ale mogą mnie w d...pę pocałować jak będę uczył grupę z którą przyjechałem,równie dobrze na granicy mogliby wymieniać polskich na włoskich kierowców w autokarach,bo drogi są ich i tylko oni umieją po nich jeździć.
http://www.skischool...jobanfrage.html
Wrzucam przykładowy wniosek online do zatrudnienia w jednej ze szkół w Austrii,we włoskich tego nie znajdziesz.....
Użytkownik filinator edytował ten post 18 maj 2010 - 16:38
#16
Napisano 18 maj 2010 - 19:32
Użytkownik filinator dnia 18.05.2010, 17:22 napisał
Nie byłbym tego taki pewien. Byliśmy zorganizowaną grupą w Wenecji (z legalnego biura turystycznego, w sumie przejazdem), pilotka doprowadziła nas do pl. św. Marka i powiedziała, że pozwiedzać musimy sami, bo jej nie wolno nas oprowadzać bez tutejszej licencji. Było to co prawda przed naszym wejściem do UE, ale nie wiem, czy to coś zmienia.
Jarek
#17
Napisano 18 maj 2010 - 20:25
Cytat
Z wiekiem spada zapotrzebowanie na zysk, a rośnie popyt na święty spokój...
#18
Napisano 18 maj 2010 - 20:34
Użytkownik JarekS dnia 18.05.2010, 21:32 napisał
Wenecja?
toż to w Krakowie nie można nic opowiedzieć grupe znajomych bo zaraz podlatuje służba miejska

pozdrawiam narciarki i narciarzy, początkujących i zaawansowanych, a także ośrodki narciarskie: Szczyrk , Wisła , Istebna , Ustroń , Zwardoń , Koniaków , Korbielów , Zawoja , Rabka , Zakopane , Bukowina Tatrzańska , Krynica , Karpacz , Szklarska Poręba , Czarna Góra , Tatrzańska Łomnica , Szczyrbskie Jazioro , Stary Smokovec , Jasna , Zell am See , Saalbach , Hinterglemm , Mayrhofen , Tux , Hintertux , Stubai , Sölden , Obergurgl , Ischgl , Obertauern , Livigno , Wolkenstein , Selva , Santa Christina , Sankt Ulrich , Arabba , Colfosco , Canazei , Cortina , Sulden , Gressoney , Cervinia , Kronplatz , Coumayeur , Zermatt , Saas Fee , Grächen , Bettmeralp , Aletsch , Crans Montana , Verbier , Les Collons , Rosswald , Belalp , Samnaun Janusz
#19
Napisano 18 maj 2010 - 20:43
Użytkownik jabol dnia 18.05.2010, 21:34 napisał
Użytkownik JarekS dnia 18.05.2010, 21:32 napisał
Wenecja?
toż to w Krakowie nie można nic opowiedzieć grupe znajomych bo zaraz podlatuje służba miejska
W Krakowie byłem ostatnio 20 lat temu, to nie wiem
Jarek
#20
Napisano 18 maj 2010 - 20:44
Użytkownik jabol dnia 18.05.2010, 21:34 napisał
Użytkownik JarekS dnia 18.05.2010, 21:32 napisał
Wenecja?
toż to w Krakowie nie można nic opowiedzieć grupe znajomych bo zaraz podlatuje służba miejska
Mało tego, były przypadki, że licencjonowani przewodnicy kierowali pozwy do sądu przeciw osobom spisanym przez straż miejską!
To jest tylko przykład tego, do jakich paranoji potrafi takie czy inne "środowisko" doprowadzić, gdy się skrzyknie i załatwi dla siebie prawo, dające mu przywilej wydawania "certyfikatów", "pozwoleń", "papierów".
Zresztą w swoim zawodowym życiu miałem kilka przypadków, że certyfikowany zaginał egzaminujących go, mało tego, słuchacz kursu uczył certyfikowanego wykładowcę, wytykając mu nie tyle makabryczne braki w wiedzy, ale pokazując na przykładzie, do czego może doprowadzić jego teoria wykorzystana w praktyce - wtedy chodziło o niezłe bummm, a pan uczący był zawodowym strażakiem!
Użytkownik kiedar edytował ten post 18 maj 2010 - 20:57
Podobne tematy
![]() |
Mam 22lata i chcę się nauczyć jeździć pomocy!!Napisany przez milutka89, 09 paź 2011 |
|
|
|
![]() |
Czy umiecie jeździć powoli?Napisany przez bocian74, 01 kwi 2011 |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych











