Hmm, byłem tam już czwarty raz (licząc ten poprzedni jednodniowy) i czwarty raz razem z;Fabryką Narciarzy i iNVERNOski Może to i nudne tak w kółko do tego samego, ale świadomość spotkania wielu znajomych z nawiązką rekompensuje....... nudę.
Ale za to pierwszy raz przejechałem się nowa gondolką, która pięknie wwozi bractwo wprost na knajpkę Costaccia na wysokości 2328m npm. Gondolka była już uruchomiona 2 lata temu, lecz poprzednio nie było mi dane przejechać się nią.( z wiadomych względów )
Pierwszego dnia, z samego rana ( z nimi niestety nie pośpisz ) podzielono nas na grupy ( w zależności od umiejętności jazdy ) i przydzielono instruktorów. Mnie w udziale przypadła jazda ze znajomym instruktorem Grzesiem z którym byłem już naście razy na wyjeździe. Może i dobrze się stało, gdyż Grześ zna mnie dobrze i dość skutecznie ograniczał moje zapędy do szybszej jazdy. Grześ prowadził zajęcia z grupą średnio zaawansowaną, z przewagą ślicznych dziewczyn ( pozdrawiam dziewczyny).
Uzgodniliśmy z Grzesiem, ze należy odczarować moje pechowe miejsce, a najlepszym na to sposobem będzie nasikanie krzyża w miejscu mojego poprzedniego padu. Niestety miejsce to jest dość popularne i zabrakło mi odwagi choć dziewczyny mocno mnie do tego przekonywały. Skończyło się więc na popluciu przez lewę ramię, czym mocno rozczarowałem resztę towarzystwa.
Grześ to fajny instruktor, lecz ma jedną poważną wadę, nie ruszy na zajęcia bez rozgrzewki i to dość ostrej a ja tego bardzo nie lubię. Zawsze przytaczam mu słowa innego (instruktora) po pierwszej czarnej będziesz już wystarczająco rozgrzany, cóż widocznie Grześ woli blondynki.
Trafiliśmy na okres słoneczny o dość wysokich temperaturach, (rano o 7.00 na wysokości 1800m było około +1 w południe +11 na 2500m ) więc narty które zabrałem sprawowały się wybornie. Gorzej z jeźdźcem, na miękkim śniegu a po południu na muldach moje fajery wyciskały ze mnie ostatnie poty ( a może to z kondycją do bani ). Trafiały się jednak trasy w cieniu, jeszcze dosyć twarde, gdzie narta żwawo wchodziła na krawędź i tylko od mojej odwagi lub jej braku zależało jak pojedzie. A tej odwagi mi brakowało, oj brakowało. Instruktor ( ten od czarnej) zobaczywszy mnie drugiego dnia powiedział ..cytuje jak Ci przypierniczę to w końcu nie będziesz stał jak kołek w płocie tylko się rozluźnisz i pojedziesz.
Rozluźniłem się dopiero.. w czwartek, czyli 5 dnia na nartach. Narta już od rana sama zaczęła wchodzić na krawędź .Pusta czerwona trasa, ślicznie przygotowana zapraszała swoją szerokością do jazdy. Uległem więc jej namowom, początkowo niepewnie, z niedowierzaniem, że wszystko zaczyna wychodzić, a ciało samo pamięta.
Poszło, zapomniałem że mam narty do nóg przypięte, z gębą od ucha do ucha roześmianą zjechałem pod wyciąg, gdzie przywitał mnie instruktor. Spytałem a jak teraz ?, uradowany, że poszło nieźle. Spojrzał na mnie i spytał co się tak cieszysz ? Mów jakie błędy? Co poprawić ? Gadaj jakie ? Spokojnie powiedział, jest dobrze i to mi wystarczyło
On rzadko bywa taki łaskawy.
W tym dniu przejechałem chyba tyle ile przez całe poprzednie dni, wyszła nawet nie ratrakowana czarna a błotnista czerwona zjeżdżająca do samego miasta poszła na krawędzi. Uff, w końcu udało się.
Szkoda tylko, że został już piątek, a piątek to już ostatni z tych pięknych i beztroskich dni
Ale piątek to zawody, sprawdzian pracy instruktorów i narciarzy. Zawody miały rozpocząć się o godzinie 10.00 rano, ale jak to Włosi, za czym zamknęli stok ( dla nas ) trochę to trwało. Był więc czas na rozgrzewkę. Znów wszystko wychodziło od pierwszego szusu . Pierwszy zjazd rewelacja narta znów wie jak jechać. Każdy kolejny coraz szybciej i pewniej. Cóż to tylko niebieska więc jest łatwo. Z boku słyszę uwagę masz wygrać. To ten od czarnej. Czuję się pewnie dopóty nie podjedzie Grześ, mówi uważaj. Wjeżdżam na górę, jakiś Włoch dopina mi kask, czuję narastające podniecenie, myślę sobie ale byłyby jaja gdyby wygrał połamaniec Ruszam, idzie nieźle, jest coraz szybciej ale i coraz bardziej miękko. Bramki mijają coraz szybciej zostało ich tylko chyba ze trzy, wiec składam się jeszcze niżej ......tuman śniegu, narty w górze,..widzę jak w zwolnionym tempie wypina mi się jedna za chwilę druga, lecę na plecach, stop. Leżę, nic nie boli,chyba jest nieźle, powoli wstaję, stoję nic nie boli. Och chyba cały. Wpinam narty, zjeżdżam na dół i wtedy dostrzegam,połamałem ,moje ulubione okulary. Ale to i tak mała cena za pychę i głupotę którą sobie zostawiłem na koniec.
Tak więc poza jednym fikołkiem, sezon został zakończony SZCZĘŚLIWIE.
Załączone pliki
-
grupa.jpg (110,82 KB)
Ilość pobrań: 53 -
Gimnastyka.jpg (132,92 KB)
Ilość pobrań: 57 -
odpoczynek.jpg (510,54 KB)
Ilość pobrań: 60 -
strza_y_z_grappy.jpg (97,86 KB)
Ilość pobrań: 52 -
harce.jpg (406,68 KB)
Ilość pobrań: 54 -
najszybsze_krzes_o.jpg (425,36 KB)
Ilość pobrań: 50 -
pokazy.jpg (512,24 KB)
Ilość pobrań: 45 -
na_szczud_ach.jpg (213,65 KB)
Ilość pobrań: 44 -
Ten_od_Czarnej.jpg (149,3 KB)
Ilość pobrań: 51 -
obs_uga_techniczna.jpg (640,68 KB)
Ilość pobrań: 49 -
przed_zawodami.jpg (193,14 KB)
Ilość pobrań: 43 -
zawodniczki.jpg (187,27 KB)
Ilość pobrań: 49 -
poczatek.jpg (236,3 KB)
Ilość pobrań: 47 -
jeszcze_jade.jpg (69,71 KB)
Ilość pobrań: 57 -
jeszcze.jpg (165,21 KB)
Ilość pobrań: 51 -
a.jpg (166,92 KB)
Ilość pobrań: 43 -
cosik_kiepsko.jpg (262,88 KB)
Ilość pobrań: 41 -
tak_szybciej.jpg (186,52 KB)
Ilość pobrań: 54 -
ju__nie_jade.jpg (151,79 KB)
Ilość pobrań: 56 -
kije_odrzucone.jpg (220,82 KB)
Ilość pobrań: 47 -
czy_ca_y.jpg (44,09 KB)
Ilość pobrań: 40 -
jedn__wypie_o.jpg (200,23 KB)
Ilość pobrań: 42 -
6672f13.jpg (167,95 KB)
Ilość pobrań: 41 -
109cc01.jpg (147,3 KB)
Ilość pobrań: 35 -
chyba_ca_y.jpg (41,19 KB)
Ilość pobrań: 40 -
inni_te__polegli.jpg (271,14 KB)
Ilość pobrań: 42 -
kolega_Maciek.jpg (265,03 KB)
Ilość pobrań: 50 -
strefa_medalowa.jpg (115,93 KB)
Ilość pobrań: 44 -
nuda.jpg (144,39 KB)
Ilość pobrań: 45 -
ciagle_nuda.jpg (174,76 KB)
Ilość pobrań: 44 -
nuuudaaa.jpg (173,18 KB)
Ilość pobrań: 40
Użytkownik jabol edytował ten post 23 kwiecień 2010 - 12:23












