Skocz do zawartości


Giełda narciarska

Sprzedaj lub kup. Sprawdź!


Kar(p)b na puszysto


Brak odpowiedzi do tego tematu

#1 peregrin

  • Użytkownik
  • 167 Postów:
  • Skąd:Katowice
  • Imię :Maciek
Reputacja: 218
+

Napisano 14 marzec 2010 - 21:03

Wreszcie w Tatrach dopadało trochę śniegu. Do środy było spokojnie. W czwartek zaczęło się już robić nerwowo; dochodzą pierwsze sms-y "A może Tatry w sob?". W piątek już przebieramy nogami. Wieczorne dogranie szczegółów i w sobotę 5 rano startujemy z Lochnessem i Bez-nart-nym Marcinem. W Zakopie spotykamy Pawła i Peem i taką ekipą uderzamy na Goryczkową. Po dojściu do dolnej stacji wyciągu wciągamy się za 8zł (przy kasie lekki szum - w zeszłym tyg było za 5zł... Cwaniaki!).

Na Kasprowym tradycyjnie już w tym roku wiatr i kompletny brak widoczności, na tyle poważny, że Bez-nart-ny ma problem z wbiciem się w drogę zejściową na Halę Gąsienicową.

My w tym czasie zaliczamy zjazd z Kasprowego do Gąsienicowej, ekipa idzie na Karb, a ja wjeżdżam gąsienicowym krzesłem, by wspomóc orientacyjnie przyjaciela błądzącego we mgle.

Dzięki temu zaliczam jeszcze fajny zjazd w puchu z ramienia Beskidu, a Bez-nart-ny schodzi odnalezioną ścieżką i dalej po moich śladach. Dzięki rakietom śnieżnym porusza się sprawnie i szybko po dość głębokim śniegu. Brniemy przez Dol. Gąsienicową co jakiś czas mijając szkolące się lawinowo grupy, aż wrescie dochodzimy do czekających na nas na Karbie znajomych. W tym czasie oprócz huraganowego wiatru zaczyna jeszcze intensywnie padać śnieg więc zapowiada się zjazd w warunkach prawdziwie zimowych.

Pierwszy startuje Lochness i już po chwili widzimy, że zjazd żlebem będzie naprawdę czymś super. Świeżutki, nieprzejeżdżony śnieg i nasz ślad jako pierwszy - to jest to!

W połowie żlebu kilka wystających ze śniegu kamieni przykrytych świeżym śniegiem uswiadamia nam, że zima tego roku lichutka była... Ciut poniżej daję się ponieść adrenalinie i zasuwam bez zatrzymywania się wybijając się raz za razem w puchu - nogi nie wytrzymują, jedna narta ucieka na przykrytej śniegiem dziurze i zaliczam ładną glebę z kilkumetrowym zsuwem. Szukanie kijków to kilka minut podczas których zerkając w górę widzę kilka dziur przez które wyziera zielona trawa... Na Karbie często widuje się różnego rodzaju pęknięcia i dziury w pokrywie. Nawet dziś, przy sporej ilości śniegu jest nie inaczej, hmmm ciekawe...

Na dole tradycyjne przybicie piątki, krótka euforia i pędzimy do Murowańca na zasłużony obiadek. Po odpoczynku wciągamy się na Kasprowy i w baaaaaardzo kiepskich warunkach (wiatr, mgła, śnieg, wiatr, śnieg, wiatr) zjeżdżamy Goryczkową. Nie wiedzieć czemu nogi mam zbułowane i na płaskiej nartostradzie muszę co kilka razy zatrzymywać się by gasić ogień w udach...

Na nartach zjeżdżamy do samego samochodu zaparkowanego w okolicach Ronda Kuźnickiego. Jeszcze tylko przebrać się, kupić oscypki i można wracać :thumbsup:

krótka fotorelacja:

przebijamy się z Bez-nart-nym Marcinem Dol. Gąsienicową. Co jakiś czas można fajnie pozjeżdżać

Dołączona grafika

od czasu do czasu spotykamy szkolące się ekipy - pozdrowienia dla Balu67 z forum skiturowego :thumbsup:

Dołączona grafika

pędzimy w stronę Karbu

Dołączona grafika

wrescie dochodzimy - ekipa na szczęście nie dała się zwiać i czeka na nas

Dołączona grafika

herbatka, batonik i przygotowujemy się do zjazdu

Dołączona grafika

pierwszy w malowniczo padającym śniegu startuje Lochness...

Dołączona grafika

...i już widać, że będzie fajnie :thumbsup:

Dołączona grafika

u góry dość wąsko - tylko na szerokość nart...

Dołączona grafika

...za to śnieg wyśmienity...

Dołączona grafika

...i niżej można już poszleć

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Po bokach żlebu trawki jak w Szkocji. Akurat w czasie gdy my zjeżdżaliśmy - ktoś "żywcował" jakąś drogę w zmrożonych trawkach na prawo od nas. Fajny klimat...

Dołączona grafika

pamiątkowa fotka ekipy (Peem za aparatem)...

Dołączona grafika

...i pędzimy na obiad do Murowańca

Dołączona grafika

...po zjedzeniu którego rozleniwieni próbujemy dojść do dolnej stacji wyciągu w patagońsko-huraganowym wietrze (no, dobra; trochę pozowaliśmy...)

Dołączona grafika

Zjeżdżałem z Karbu już kilkakrotnie; niby to nic wielkiego ale jak wiadomo wszystko zależy od warunków. My mieliśmy naprawdę niesamowitą frajdę zjeżdżając w świeżym, nieprzetartym śniegu. Z uwagi na silny wiatr i spory opad śniegu należy zachować czujność aby nie zjechać na Czarny Staw tzw. białym expresem.

Jeżeli jednak zdecydujecie się jechać, jazda w fajnym nastromieniu i w puszystych warunkach pozostanie na długo w waszej pamięci. Pzdr :thumbsup:

Użytkownik peregrin edytował ten post 14 marzec 2010 - 21:04





Podobne tematy

Brak podobnych tematów



Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych