Skocz do zawartości


Giełda narciarska

Sprzedaj lub kup. Sprawdź!


Czar historii, czyli "frytki", "kredki", "ołówki", etc.


  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć
13 odpowiedzi w tym temacie

#1 Osetia

    "Królowa Trolka"

  • Administrator
  • 1981 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:SO
  • Narty:Heady biało-czerwone i Volki z paniusią
  • Imię :Trolka
  • Ulubiony stok:odkryty i nieodkryty, ale pokryty białą warstwą tego na eś
Reputacja: 166
+

Napisano 23 grudzień 2008 - 09:47

Pamiętam swoje pierwsze spotkanie z nartami. Było to dwadzieścia kilka lat temu ... Ja miałam ok 7 - 8 lat i jazdę na nartach znałam chyba tylko z telewizji, bo rodzice obydwoje niejeżdżący. Miałam jednak dwie koleżanki z klasy, z tak zwanych "lepszych domów" i one wraz ze swoimi rodzicami je??dziły na nartach i na narty, co dla mnie funkcjonowało na poziomie abstrakcji Poskładałam to wszystko razem i wyszedł z tego, jakiś algorytm pod tytułem: Chcę je??dzić na nartach!!! Zaznaczam: bez wiedzy, bez jeżdżących rodziców, bez pieniędzy na zakup sprzętu! i lata 80!!! Ponieważ wyznaje zasadę, że marzenia się spełniają, jeżeli tylko w nie bardzo wierzymy, któregoś dnia Mama i Tata, kupili mi, a w zasadzie odkupili od jednej z moich koleżanek jej za małe narty , to były piękne, żółte Pieniny!
Niestety oprócz nart nie miałam nic, bo narty "lekko" mniejsze odkupione, ale ja miałam dłuższą stopę od moich koleżanek i cieszę się, że rodzice nie odkupili tez butów dla mnie po nich

Z Pieninami przygoda zakoćczyła się na górkach wokół osiedla, zakładałam za małe buty, pożyczane od koleżanek, zakładałam moje Pieniny, wiązanie wtedy jeszcze było jakieś takie sprężynowe i je??dziłam na kilku metrowej górce osiedlowej. To był chyba jeden sezon...

W wieku może 10 - 11 lat pojechałam na obóz sportowy do Tylicza. "Sportowość" tego obozu polegała na ogólnej definicji sportu No, ale tam były góry, wyciągi i coś czego nie ma teraz w Polsce śnieg
Byłam jedną z najmłodszych uczestniczek, miałam tam koleżanki i kolegów w wieku ok. 15 - 17 lat.

Chodziłam pod wyciąg i patrzyłam, jak inni jeżdżą. Któregoś dnia zebrałam całe swoje kieszonkowe, poszłam do wypożyczalni i ... wypożyczyłam sobie nart! Sama! Z resztą pieniędzy poszłam do instruktora na stoku i zapytałam na ile lekcji wystarczy mi pieniędzy Wystarczyło chyba na dwie, może trzy. Zresztą trafiłam do grupy już jeżdżącej {SMILIES_PATH}/icon_biggrin.gif Kiedy wróciłam pierwszego dnia, moi starsi koledzy byli pełni uznania dla smarkuli i postanowili mi nosić, ciężki sprzęt pod wyciąg, a potem mnie stamtąd odbierać {SMILIES_PATH}/icon_smile.gif

Rodzice byli w szoku! Wtedy już na pewno wiedziałam, że chcę je??dzić na nartach!!! Ktoś ze znajomych rodziców dał mi swoje totalnie zjeżdżone, stare Polsporty, biało-niebieskie. Za duże buty, chyba San Marco?, takie czerwono-granatowe, z twardego, matowego plastiku {SMILIES_PATH}/icon_smile.gif
Skorzystałam z nich może raz??? Je??dziłam z koleżankami na narty i wypożyczałam sprzęt.

I miałam lat chyba 14-15 i doczekałam się dnia, kiedy moja Mama wzięła pożyczkę z pracy i kupiła mi moje, pierwsze, piękne i tylko moje, dopasowane nart!!! ?šliczne Rossigniole!!!! Całkiem niedawno dowiedział się, że pożyczkę spłacała przez kolejne 3 lata!!!! Należy dodać, że kupiłam też kijki i wiązania, bo wtedy jedno z drugim nie szło w parze. Kijki takie same jak nart, a wiązania Markery skrzynkowe, miały w nazwie coś z numerem, chyba 21 {SMILIES_PATH}/icon_smile.gif
Dorosłam do butów San Marco? i miałam swój sprzęt!!!!! {SMILIES_PATH}/icon_smile.gif A ta przygoda trwała bardzo długo... {SMILIES_PATH}/icon_smile.gif , bo buty zmieniłam 4 lata temu! Jeszcze w tym roku podczas feriowego wypadu do Wisły, na Stożek, Pan obsługujące górną stację wyciągu, jak mnie zobaczył na moich zabytkach muzealnych , powiedział: Pani, Pani jeszcze na tych kredkach je??dzi???? {SMILIES_PATH}/icon_biggrin.gif Niech, że Pani już zmieni te narty i poczuje smak jazdy na nowo!!!" Rozbawił mnie szczerze, ale i dotknął, bo historia moich nart i przywiązanie do nich było bardzo emocjonalne dla mnie.
Mój mąż, którego zaraziłam nartami i, do którego pasuje określenie " uczeć przerósł mistrza" {SMILIES_PATH}/icon_biggrin.gif wziął słowa Pana bardzo do siebie i w tym roku na nasz pierwszy wyjazd na narty do Austrii, kupił mi przepiękne Fischery!!! Stwierdził, że Austriacy się wystraszą moich "frytek". I tak zamieniłam narty na nowe po kilkunastu latach jeżdżenia {SMILIES_PATH}/icon_smile.gif

Czy ktoś pamięta jeszcze czasy "frytek" nart??? ??e narty miały długość= posiadacz plus długość jego wyciągniętej ręki??? ??e jazdy uczono na związanych kolanach??

#2 skiman6

  • Użytkownik
  • 619 Postów:
  • Skąd:Wrocław
  • Imię :adam
Reputacja: 31
+

Napisano 23 grudzień 2008 - 10:04

"Osetia":33hry9qk napisał:

Czy ktoś pamięta jeszcze czasy "frytek" nart??? ??e narty miały długość= posiadacz plus długość jego wyciągniętej ręki??? ??e jazdy uczono na związanych kolanach??

...przy mierzeniu długości odpowiedniej, należało, przy wyciągniętaj ręce, załamać...dłoć/wg.ówczesnych znawców tematu/, by długość była idealnie dopasowana...a talia ważniejsza była u towarzyszki niż ...nart...ech czasy...towarzyszek dawnych...

-adam
Dołączona grafika

#3 Osetia

    "Królowa Trolka"

  • Administrator
  • 1981 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:SO
  • Narty:Heady biało-czerwone i Volki z paniusią
  • Imię :Trolka
  • Ulubiony stok:odkryty i nieodkryty, ale pokryty białą warstwą tego na eś
Reputacja: 166
+

Napisano 24 grudzień 2008 - 11:34

... miary ze zgięciem dłoni nie pamiętałam, no ale cóż, pewnie byłam za smarkata , albo Ci wszyscy ludzie w wypożyczalniach robili to na tak zwane oko... A czy może pamiętasz czemu miała służyć ta arytmetyka narciarska??? Dlaczego ówcześni twierdzili, że jazda na szczudłach jest jazdą właściwą ?

Co do talii, hmmmm, to teraz My towarzyszki mamy już jedno i drugie... na sobie i pod sobą:D

#4 o_andrzej

  • Użytkownik
  • 1283 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Kraków
Reputacja: 388
+

Napisano 24 grudzień 2008 - 13:24

"Osetia":yfv3zahw napisał:

... miary ze zgięciem dłoni nie pamiętałam, no ale cóż, pewnie byłam za smarkata , albo Ci wszyscy ludzie w wypożyczalniach robili to na tak zwane oko...

To wyciagniecie i zgiecie reki bylo kanonem przez kilkadziesiat lat. Narty byly dlugie, bo, po pierwsze musialy zapewnic odpowiednia "wypornosc" na sniegu, a wygladzanie tras przez ratraki dopiero raczkowaly. Po drugie, narty konstrukcyjnie nie byly sztywne poprzecznie, tego nauczono sie dopiero w latach 90-tych, a zatem by zapewnic wlasciwe trzymanie krawedzi musialy to nadrabiac dlugoscia. Szczerze mowiac mysle jednak, ze bylo w tym doborze dlugich nart sporo szpanu i mody. Na krotkich nartach po prostu nie wypadalo jezdzic z roznych powodow.

Bardzo wzruszajaca historia, zwlaszcza owa pozyczka splacana przez mame przez 3 lata. Ale pociesze Cie, ze choc moje narciarskie poczatki byly inne (ojciec zapalony narciarz, przewodnik gorski) tez zaczynalem bardzo skromnie. Moj pierwszy powazny zjazd na nartach odbylem od razu z Kasprowego w wieku 13-14 lat, a wiec bardzo dawno (rocznik 50). W tym celu wypzyczylem od mamy kolegi skorzane przedwojenne buty (co prawda z przed II wojny swiatowej, nie tej I-ej), ktore siegaly mi nieco powyzej kostki, mialy charakterystyczne kwadratowe dzioby i nie zapewnialy prawie zadnego bocznego trzymania. Narty, zdecydowanie za dlugie i za ciezkie, pozyczylem od siostry, wiazania w nich byly Kandahary, a wiec system linkowy na sztywno wiazacy buty do nart, ubrany w miejska kurtke ortalionowa na guziki (sic!), ktorej wstydzilem sie nawet w miescie. Nie pamietam juz kijkow, ale zapewne byly bambusowe. W takim oto sprzecie, majac niewielkie doswiadczenie wyniesione z podkrakowskich i bukowinskich laczek tata kazal mi pewnego dnia zjechac z Gasienicowej. I zjechalem bez upadku. Przynajmniej za pierwszym razem, bo potem juz roznie bywalo.

#5 Guest_MirekN_*

  • -->
  • GUESTS

Napisano 24 grudzień 2008 - 13:59

"Osetia":1ug8mlyx napisał:

......................................................

Czy ktoś pamięta jeszcze czasy "frytek" nart??? ??e narty miały długość= posiadacz plus długość jego wyciągniętej ręki??? ??e jazdy uczono na związanych kolanach??

Super post. Dziękuję.
Ja pamiętam "frytki" rocznik 60. Co do związanych kolan to dalej tak uczą tylko między kolana wkładają piłkę a dla bardziej zaawansowanych balona.

#6 Pit

  • Administrator
  • 3813 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:ZPY
  • Narty:Dynastar Course 178
  • Imię :Piotr
  • Ulubiony stok:Szczyrk
Reputacja: 890
+

Napisano 29 grudzień 2008 - 14:38

Osetia,
masz te "frytki"?

Giełda narciarska

Sprzedaj lub kup. Sprawdź!

forum narciarskie, narty, narciarstwo, narciarskie,carving, ski, narty, narty forum, ski-forum, forum narty, dobór nart, ośrodki narciarskie, narciarstwo klasyczne, kaski, freeride, forum narciarskie, artykuły górskie, fotki z gór, gogle narciarskie, urazy, lodowce alpejskie, porady, Tatry, kijki narciarskie, wyjazdy na narty, opinie, stoki narciarskie, Dolomity, skoki narciarskie, orczyki, race, bielizna termiczna, muldy. Porady ekspertów i instruktorów szkół narciarskich. Skala umiejętności narciarskich, kurtki narciarskie, Adam Małysz, buty, zawody, freestyle, dziecko na stoku, zawody Pucharu Świata alpejskiego., wiatr, foki, porady w doborze nart, okulary z filtrem, Beskidy, nauka jazdy na nartach, Podhale, wyciągi, relacje, wiązania narciarskie, rękawiczki narciarskie, kamery, dekalog FIS, śnieg, Sudety, Alpy, górskie wyprawy, Kamil Stoch, portal narciarski, skocznie narciarskie, skipass, wspinaczka, dyskusje narciarskie, kontuzje, opady śniegu, Karkonosze, gondole, ubezpieczenia narciarskie, narty,


#7 Osetia

    "Królowa Trolka"

  • Administrator
  • 1981 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:SO
  • Narty:Heady biało-czerwone i Volki z paniusią
  • Imię :Trolka
  • Ulubiony stok:odkryty i nieodkryty, ale pokryty białą warstwą tego na eś
Reputacja: 166
+

Napisano 04 styczeń 2009 - 22:28

Pit!,
a jak myślisz???? Bawimy się w jakąś zabawną retorykę hahahahaha, czy uważasz, że moje "frytunie" oddałabym na śmietnik! Newer! Nawet do muzeum, nie oddam
Daj mi chwilę, a będzie Ci dane je ujrzeć


"o_andrzej":1el0aar8 napisał:

"Osetia":1el0aar8 napisał:

...
Moj pierwszy powazny zjazd na nartach odbylem od razu z Kasprowego w wieku 13-14 lat, a wiec bardzo dawno (rocznik 50). W tym celu wypzyczylem od mamy kolegi skorzane przedwojenne buty (co prawda z przed II wojny swiatowej, nie tej I-ej), ktore siegaly mi nieco powyzej kostki, mialy charakterystyczne kwadratowe dzioby i nie zapewnialy prawie zadnego bocznego trzymania. Narty, zdecydowanie za dlugie i za ciezkie, pozyczylem od siostry, wiazania w nich byly Kandahary, a wiec system linkowy na sztywno wiazacy buty do nart, ubrany w miejska kurtke ortalionowa na guziki (sic!), ktorej wstydzilem sie nawet w miescie. Nie pamietam juz kijkow, ale zapewne byly bambusowe. W takim oto sprzecie, majac niewielkie doswiadczenie wyniesione z podkrakowskich i bukowinskich laczek tata kazal mi pewnego dnia zjechac z Gasienicowej. I zjechalem bez upadku. Przynajmniej za pierwszym razem, bo potem juz roznie bywalo.


Andrzeju,
historia równie wzruszająca, co zabawna!!!!! No niestety lub stety, ale na pesel z Tobą nie wygram Myślę sobie, że takich historii, jak nasze jest całe mnóstwo! Teraz siedząc i wspominając swoje początki i czytając o Twoich, konfrontując to z upływem czasu, z postępem cywilizacyjnym, technicznym, nie bardzo jestem sobie w stanie wyobrazić, co będzie za kolejnych kilkanaście lat???? Gdzie i na czym będą jeździć nasze dzieci????
Pozdrawiam

"MirekN":1el0aar8 napisał:

"Osetia":1el0aar8 napisał:

......................................................


Ja pamiętam "frytki" rocznik 60. Co do związanych kolan to dalej tak uczą tylko między kolana wkładają piłkę a dla bardziej zaawansowanych balona.



Hmmmmmm, to pewnie uczą tego o czym mówi mi mój mąż , że teraz trzyma się szerzej nogi . Czy to o to chodzi???? Kiedyś wiązali kolana, że wypuszczać jedną nartę i trzymać nogi razem...Rozumiem, że zabawa = nauka piłką i balonem, to sztuka trzymania nart na szerokości bioder??? i krawędziowania????
Pozdrawiam

#8 Pit

  • Administrator
  • 3813 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:ZPY
  • Narty:Dynastar Course 178
  • Imię :Piotr
  • Ulubiony stok:Szczyrk
Reputacja: 890
+

Napisano 05 styczeń 2009 - 08:05

Miałaś wkleić obiecane zdjęcia kredeczek
A tu nie ma nic a nic

Giełda narciarska

Sprzedaj lub kup. Sprawdź!

forum narciarskie, narty, narciarstwo, narciarskie,carving, ski, narty, narty forum, ski-forum, forum narty, dobór nart, ośrodki narciarskie, narciarstwo klasyczne, kaski, freeride, forum narciarskie, artykuły górskie, fotki z gór, gogle narciarskie, urazy, lodowce alpejskie, porady, Tatry, kijki narciarskie, wyjazdy na narty, opinie, stoki narciarskie, Dolomity, skoki narciarskie, orczyki, race, bielizna termiczna, muldy. Porady ekspertów i instruktorów szkół narciarskich. Skala umiejętności narciarskich, kurtki narciarskie, Adam Małysz, buty, zawody, freestyle, dziecko na stoku, zawody Pucharu Świata alpejskiego., wiatr, foki, porady w doborze nart, okulary z filtrem, Beskidy, nauka jazdy na nartach, Podhale, wyciągi, relacje, wiązania narciarskie, rękawiczki narciarskie, kamery, dekalog FIS, śnieg, Sudety, Alpy, górskie wyprawy, Kamil Stoch, portal narciarski, skocznie narciarskie, skipass, wspinaczka, dyskusje narciarskie, kontuzje, opady śniegu, Karkonosze, gondole, ubezpieczenia narciarskie, narty,


#9 o_andrzej

  • Użytkownik
  • 1283 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Kraków
Reputacja: 388
+

Napisano 05 styczeń 2009 - 17:11

Dorzuce jeszcze kilka nostalgii. Ten moj pierwszy zjazd z Kasprowego mial szerszy kontekst. Przypomnialem sobie dokladnie kiedy to bylo: 1964, ostatnia klasa podstawowki (wtedy trwala 7 lat), styczen lub luty. Cala klasa wybralismy sie na tydzien do Bukowiny Tatrzanskiej - rodzaj zielonej, a raczej bialej szkoly. Spalismy w Domu Kultury albo Domu Turysty - przerobionym na cos w rodzaju schroniska mlodziezowego. W tamtych czasach organizowano juz wakacje dla mlodziezy, zwlaszcza letnie, ale bardzo rzadko wspolne klasowe zimowe dluzsze, bo jednodniowe sie zdarzaly, pobyty w miejscowosciach wypoczynkowych. Infrastruktura narciarska dopiero raczkowala. W Bukowinie byl moze jeden, moze dwa wyciagi typu wyrwiraczka. Pobliska Bialka na mapie narciarskiej jeszcze nie istniala. No i w tej uroczej skadinad Bukowinie spedzilismy bialy tydzien. Teoretycznie po porannych nartach czy sankach, odbywaly sie popoludniowe lekcje, nasz pobyt mial miejsce poza oficjalnymi feriami, ale nikt nie mial do tego glowy, ani my uczniowie ani nasz nauczyciel, ktory byl pomyslodawca i realizatorem naszego wyjazdu. Pamietam jeden wieczorny kulig, jakis wystep lokalnego zespolu spiewu i tanca, wspolne ognisko. Na codzien zjezdzalismy z pobliskiego polka - bez wyciagu, po prostu podchodzilo sie po kazdym zjezdzie. Ale raz, a moze dwa, moj ojciec, ktory przyjechal do nas na kilka dni, wzial mala grupke lepiej jezdzacych, tzn. takich, ktorzy potrafili zjechac na wprost z niezbyt stromego stoczku i nie wywrocic sie na koncu za kazdym razem, zabral nas na Kasprowy. Z dzisiejszego punktu widzenia jego pomysl byl co najmniej nierozwazny, a tak naprawde szalony. Wyobrazacie sobie nas, 14-latkow, zupelnie poczatkujacych, na marnym sprzecie, ktory wg. dzisiejszych kryteriow zupelnie do jazdy sie nie nadawal, postawionych na niebotycznej gorze, patrzacych w dol na stromizne Hali Gasienicowej, przerazonych, z trzesacymi sie nogami... Bo ja sobie nie wyobrazam. Gdyby nie zacheta i przyklad mojego ojca, ktory udzielil nam kilku prostych wskazowek, nigdy z Kasprowego bysmy nie zjechali. Szkoda, ze nie mam z tego okresu zadnych zdjec. Moje pierwsze narciarskie fotki, wlasnie niedawno zeskanowane pochodza dopiero z poczatku lat 70-tych.

#10 Osetia

    "Królowa Trolka"

  • Administrator
  • 1981 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:SO
  • Narty:Heady biało-czerwone i Volki z paniusią
  • Imię :Trolka
  • Ulubiony stok:odkryty i nieodkryty, ale pokryty białą warstwą tego na eś
Reputacja: 166
+

Napisano 05 styczeń 2009 - 21:51

Kurcze Andrzej!!!!!
Po tym, co czytam u Ciebie, to moje kredki Rosołki , Tylicz, instruktor za własne kieszonkowe, wydaje się być błahe!!!! Choć i ja jeszcze kończyłam szkołę podstawową 7 letnią, to tak jak już pisałam wczoraj, na pesel z Tobą nie wygram, bo, kiedy Ty popełniłeś swój pierwszy zjazd w 1964, to ja nie byłam nawet w planach. Pojawiłam się w latach siedemdziesiątych Myślę, że mój sprzęt z serii arche, to wytwór cywilizacyjny w stosunku do tego na czym Ty zaczynałeś!!!
Z drugiej strony Twoja historia skłania mnie do myślenia na temat instruktorów, tych nowoczesnych i tych w stylu Twojego Taty!!! Ale o tym chyba w innym dziele...
Chylę czoła nad Twoim pierwszym zjazdem i przed Tatą, który zdobył się na taki krok!

Znowu popadam w zadumę na czym i gdzie będą jeździć nasze dzieci???? Zastanawiam się też, czy ktoś, kto zaczynał już na nartach taliowanych, potrafiłby zjechać na kredach????

#11 o_andrzej

  • Użytkownik
  • 1283 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Kraków
Reputacja: 388
+

Napisano 06 styczeń 2009 - 11:43

"Osetia":2x9ec3v2 napisał:

Po tym, co czytam u Ciebie, to moje kredki Rosołki , Tylicz, instruktor za własne kieszonkowe, wydaje się być błahe!!!! Choć i ja jeszcze kończyłam szkołę podstawową 7 letnią, to tak jak już pisałam wczoraj, na pesel z Tobą nie wygram, bo, kiedy Ty popełniłeś swój pierwszy zjazd w 1964, to ja nie byłam nawet w planach. Pojawiłam się w latach siedemdziesiątych Myślę, że mój sprzęt z serii arche, to wytwór cywilizacyjny w stosunku do tego na czym Ty zaczynałeś!!!
Z drugiej strony Twoja historia skłania mnie do myślenia na temat instruktorów, tych nowoczesnych i tych w stylu Twojego Taty!!! Ale o tym chyba w innym dziele...
Chylę czoła nad Twoim pierwszym zjazdem i przed Tatą, który zdobył się na taki krok!

Znowu popadam w zadumę na czym i gdzie będą jeździć nasze dzieci???? Zastanawiam się też, czy ktoś, kto zaczynał już na nartach taliowanych, potrafiłby zjechać na kredach????


Dziekuje. Czytajac wlasne wspomnienia tez dumam nad soba nad moim narciarskim losem, ale takze przyszloscia narciarstwa zjazdowego, oczywiscie tego rekreacyjnego. Wczoraj, juz po napisaniu, zaczalem sie zastanawiac czy nasz oboz w Bukowinie nie mial miejsca przypadkiem w 1962 r., a wiec moje pierwsze zjazdy z Kasprowego odbywalbym w wieku 12 lat. Musze sie rozpytac wsrod klasowego kolezenstwa.

Na pewno Twoj sprzet z lat 70-tych byl o niebo lepszy od tego mojego. Zreszta o tym za chwile. Moj ojciec byl zapalonym narciarzem, ale nie instruktorem, choc uzyskal stopien tzw. Narciarskiego Przodownika GOT. Jezdzil sktuecznie, pewnie, ale nigdy nie opanowal rownoleglej techniki skretu. Poslugiwal sie wylacznie oporem. To, ze ja nauczylem sie skretu rownoleglego stosunkowo szybko wynikalo m.in. z faktu, ze bardzo mi sie nie podobala jazda mojego ojca.

Mysle, ze ktos uczony wylacznie na krotkich karwingach mialby ogromne problemy ze zjazdem, a scisle ze skretem, na dawnych olowkach. Sam kiedys sprobowalem i mialem spore klopoty.

Wbrew pozorom, poczawszy od konca lat 60-tych, w narciarskim sprzecie niewiele sie zmienilo... az do nadejscia "rewolucji" karwingowej. Juz w latach 60-tych narty, wiazania i buty posiadaly prawie wszystkie dzisiejsze atrybuty nowoczesnosci. Pamietam slynne Rotomaty Markera - bardzo bezpieczne i skuteczne wiazania, ktore uzywalem w latach 70-tych, z charakterystycznymi dwoma sterczacymi do gory spezynami. W sensie bezpieczenstwa nic istotnie lepszego juz pozniej nie wymysylono. Buty posiadaly juz dzisiejsze ksztalty, klamry, pojawily sie nawet termoformowalne wkladki. Narty, np. takie kultowe Rossignole koloru bordo, ktorych bardzo zazdroscilem moejemu koledze, mialy wszystko co potrzeba: pelne metalowe krawedzie, plastykowe slizgi, wlasciwa sprezystosc. Byly nawet troche taliowane.

Zasadnicza zmiane spowodowalo rozpowszechnienie nart mocno taliowanych - carvingow, a przede wszystki zmiana sposoby jazda bedaca nastepstwem zmian geometrii i skrocania nart. W ciagu najblizszych lat nie przewiduje jakis gwaltownych zmian. Raczej tzw. dywersyfikacje, a wiec rozwoj roznorodnych form narciarstwa, w tym roznych nisz. Karwing, co juz sie obserwuje, zajmie wazna, ale nie jedyna role wsrod innych technik zjazdowych, czyli inaczej mowiac znormalnieje. Jedno co smuci, choc niestety wydaje sie nieuchronne, to postepujace usztucznienie (ze tak to nazwe) narciarstwa zjazdowego. Wyglancowane trasy, wszechobecne ulatwienia typu wyciagi, podjazdy, dyskoteki na stokach, barki, piwka i bombardini (uwielbiam) wiecej maja wspolnego z silownia niz turystyczna wyprawa w gory. Rowerowy trenazer na sali zamiast jazdy po bezdrozach. Zagubia sie w tym wszystkim piekno gor, czar sniegu, piekno snieznych czap na wierzcholkach drzew, igraszki promieni slonecznych na sniegowych platach, slowem dzikosc i piekno natury, do ktorej wielu z nas podswiadomie teskni. Ale to szerszy temat majacy wiecej wspolnego z filozofia i ogolnym zadumaniem nad ludzka natura niz narciarstwem wyciagowym.

#12 Osetia

    "Królowa Trolka"

  • Administrator
  • 1981 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:SO
  • Narty:Heady biało-czerwone i Volki z paniusią
  • Imię :Trolka
  • Ulubiony stok:odkryty i nieodkryty, ale pokryty białą warstwą tego na eś
Reputacja: 166
+

Napisano 08 styczeń 2009 - 21:54

"o_andrzej":2hucyn32 napisał:

"Osetia":2hucyn32 napisał:

W ciagu najblizszych lat nie przewiduje jakis gwaltownych zmian. Raczej tzw. dywersyfikacje, a wiec rozwoj roznorodnych form narciarstwa, w tym roznych nisz. Karwing, co juz sie obserwuje, zajmie wazna, ale nie jedyna role wsrod innych technik zjazdowych, czyli inaczej mowiac znormalnieje. Jedno co smuci, choc niestety wydaje sie nieuchronne, to postepujace usztucznienie (ze tak to nazwe) narciarstwa zjazdowego. Wyglancowane trasy, wszechobecne ulatwienia typu wyciagi, podjazdy, dyskoteki na stokach, barki, piwka i bombardini (uwielbiam) wiecej maja wspolnego z silownia niz turystyczna wyprawa w gory. Rowerowy trenazer na sali zamiast jazdy po bezdrozach. Zagubia sie w tym wszystkim piekno gor, czar sniegu, piekno snieznych czap na wierzcholkach drzew, igraszki promieni slonecznych na sniegowych platach, slowem dzikosc i piekno natury, do ktorej wielu z nas podswiadomie teskni. Ale to szerszy temat majacy wiecej wspolnego z filozofia i ogolnym zadumaniem nad ludzka natura niz narciarstwem wyciagowym.


Pytanie, czy dywersyfikacja nisz, pozwoli im zagościć na stałe, albo choć na dłużej... I czy zaliczyć możemy do tego zjazd na jednej narcie, zjazd na krótkich nartkach ( przepraszam, ale nie mam pojęcie czy one mają fachowe nazwy, jeżeli tak to znowu przepraszam, ale ja ich nie znam )
Pamiętam kilka lat temu buummm na tą formę narciarstwa, ale ostatnio widuję fanów tej formy dość rzadko! Słyszałam od jednego chłopaka, który jeździ na jednej narcie i uwielbia to robić poza trasami, że zabawa przednia, ale sprzęt dość szybko można zniszczyć poza trasą i na niej! Myślę, że jest to związane z siłą ciężkości i utrzymaniem całej masy i siły w jednym wiązaniu. Mam świadomość, że funkcjonuje też zjazd na desce, czyli "odwieczni wrogowie" narciarzy, ale w tym przypadku mamy do czynienia z inną szerokością deski. Zresztą koniec dywagacji, bo przygotowanie techniczne i merytoryczne w tym temacie funkcjonuje u mnie na poziomie zero

Co do przygotowań..., hmmm...zimy ostatnio u nas goszczą, jak rodzina z zagranicy i to ta zza oceanu , może dlatego tęsknota za czapami śniegu na drzewach (piękne widoki!!!) Czasy się zmieniły i wszędzie będzie, ale w pędzie! Modnym jest centrum handlowe i siłownia i to nie byle jaka, ale sieciowa z kartą członkowską. Pocić się i owszem, ale w luksusie i za spore pieniądze! Moja rodzina spędza każdą wolną chwilę bardzo aktywnie: rowery,spacery, basen, narty, sanki, koszykówka i piłka nożna. Nie przygotowujemy się do sezonu jakoś specjalnie, może powinniśmy? nie wiem, może po prostu wystarcza nam spora aktywność fizyczna całoroczna. Póki, co bez sztucznej bieżni dajemy radę i już w przyszłym tygodniu kolejny wyjazd narciarski, ale pierwszy w tym roku
Dla mnie to już lub aż 3 wyjazd z nowymi nartami , ale przed wyjazdem i tak popatrzę na moje ołówki...

#13 axyz

  • Użytkownik
  • 406 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja: 4
+

Napisano 14 kwiecień 2009 - 15:56

Nie wiedzialam gdzie to zamiescic...czy w zawodach, czy w humorze...padlo na historie, ale w sumie wszedzie by sie chyba nadawalo to nadac:)
Goralskie jaja na nartach:)
http://wiadomosci.wp...gid,11033693,ti ... caid=17d98
Hmmm, zupelnie nie mam problemu z wyobrazeniem siebie w sukienicy na nartach:) Zreszta Marysia tez mi sie po glowie kolacze jako calkiem niezla spodnicowa narciarka:)
Pozdrawiam bez jajecznie;)
Ania

#14 Mitek

    zwykły narciarz

  • Użytkownik
  • 1910 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Warszawa
  • Narty:Różne
  • Imię :Mitek
Reputacja: 271
+

Napisano 16 kwiecień 2009 - 14:31

Witam
http://www.zakopane....ideo/377/XI-Zaw ... arciarskim
Wspaniała sprawa.

Witam

"Osetia":3kzx9k07 napisał:

Znowu popadam w zadumę na czym i gdzie będą jeździć nasze dzieci???? Zastanawiam się też, czy ktoś, kto zaczynał już na nartach taliowanych, potrafiłby zjechać na kredach????

jak nauczył sie jeździc to problemu najmnijeszego nie widzę. Mechanika jazdy się nie zmieniła specjalnie.
Pozdrawiam




Podobne tematy




Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych