Skocz do zawartości


Giełda narciarska

Sprzedaj lub kup. Sprawdź!


Wróciłem cały i zdrowy - czy to w przyszłości będzie celem narciarstwa???


68 odpowiedzi w tym temacie

#1 Mitek

    zwykły narciarz

  • Użytkownik
  • 1910 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Warszawa
  • Narty:Różne
  • Imię :Mitek
Reputacja: 271
+

Napisano 17 luty 2010 - 00:05

Cześć

Wyświetl postUżytkownik kiedar dnia 16.02.2010, 23:44 napisał

Witaj Marku
najważniejsze, że cały i zdrowy, a ten tydzień przeleciał, jak z bicza strzelił :hysterical: - Tobie pewnie nawet szybciej. Czekamy cierpliwie, aż skreślisz parę słów relacji i koniecznie fotki jakieś wrzuć (na konkurs również coś zapodaj :lusterko: ).

Pozdrawiam

P.S.
i może jeszcze zapiszesz się na zlocik, bo Deczko liste nową zrobił? :tease2:

I to jest właśnie tragiczne!!!. Kiedyś cieszylismy sie przeżyciami, teraz że po 6 dniach na nartach cali i zdrowi.
Nie czujecie paranoi koledzy i koleżanki???
Pozdro

Użytkownik Mitek edytował ten post 17 luty 2010 - 00:06


#2 AdamSlask

    Nadworny Fotograf

  • Junior-Mod
  • 1421 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Pawłowice
  • Narty:Atomic GS9, Salomon Streetracer 600
  • Imię :Adam
  • Ulubiony stok:pusty i dobrze przygotowany
Reputacja: 530
+

Napisano 17 luty 2010 - 09:39

Czy aż taka ekstrema ma sens? Czytając Twoje słowa na myśl przychodzi mi zjazd z 8tyśięcznika, a nie urlop narciarski.
Nie wiem jak dla Ciebie, ale uprawiając każdy sport, liczy się to by mieć "tyle samo startów co lądowań"?

#3 Mitek

    zwykły narciarz

  • Użytkownik
  • 1910 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Warszawa
  • Narty:Różne
  • Imię :Mitek
Reputacja: 271
+

Napisano 17 luty 2010 - 11:05

Cześć
[quote name='AdamSlask' date='17.02.2010, 10:39' post='13612']
Czy aż taka ekstrema ma sens? Czytając Twoje słowa na myśl przychodzi mi zjazd z 8tyśięcznika, a nie urlop narciarski.
Nie wiem jak dla Ciebie, ale uprawiając każdy sport, liczy się to by mieć "tyle samo startów co lądowań"?
Dokałdnie o to Mi chodzi Adaś. Marecki spędził fajny urlop w nadzwyczaj fajnym skądinąd ośrodeczku Rendeny. Może się ta fajnośc skończyc jak poączą go z Madonną ale narazie jest przyjemnie i kameralnie.
Niewienne zdanie Kiedara spowodowało u mnie długa chwile zastanowienia nad faktem jak niebezpiecznie zboczyło nasze (podkreslam NASZE - nie Kiedara czy Mareckiego) tylko nasze pojmowanie narciarstwa.
Kontuzje sa i były zawsze ale obecnie zaczyna byc juz dokładnie tak jak napisała Kiedar:
Wróciłeś - udało Ci się. Ciesz się, że prztrwałeś.
Kiedyś 9-10 lat temu i wczesniej na autokar zdarzało a sie czasami jedna powazniejsza kontuzja. Obecnie wyjazd autokaru bez kontuzji to rzadkość. W zeszłym roku moja żona była na wyjeździe gdzie pierwszego dnia skasowało sie 4 osoby (5 interwencji szpitalnych ostatnia to załmana reka w czasie tańca więc sie nie liczy.:hysterical:)
Pomysl 4 osoby czyli 10 % stanu osobowego w jeden dzień.
To nie jest normalne i trzeba zacząc o tym mówic i zacząć z tym walczyć bo niedługo wyjazd narciarski bez trupa będzie nieudanym.
Pozdro

#4 jabol

  • Moderator
  • 2024 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Narty:Rossignol 9X
  • Imię :Jan
  • Ulubiony stok:Szczyrk
Reputacja: 469
+

Napisano 17 luty 2010 - 11:24

Wyświetl postUżytkownik Mitek dnia 17.02.2010, 12:05 napisał

Kiedyś 9-10 lat temu i wczesniej na autokar zdarzało a sie czasami jedna powazniejsza kontuzja. Obecnie wyjazd autokaru bez kontuzji to rzadkość. W zeszłym roku moja żona była na wyjeździe gdzie pierwszego dnia skasowało sie 4 osoby (5 interwencji szpitalnych ostatnia to załmana reka w czasie tańca więc sie nie liczy.:hysterical:)
Pomysl 4 osoby czyli 10 % stanu osobowego w jeden dzień.
To nie jest normalne i trzeba zacząc o tym mówic i zacząć z tym walczyć bo niedługo wyjazd narciarski bez trupa będzie nieudanym.
Pozdro


hej Mitku, to jest materiał na osobny temat przyklejony gdzieś wysoko na każdym forum narciarskim
mam praktycznie identyczne doświadczenia z "moją grupą"
Dołączona grafika
pozdrawiam Janusz narciarki i narciarzy, początkujących i zaawansowanych, a także ośrodki narciarskie: Szczyrk , Wisła , Istebna , Ustroń , Zwardoń , Koniaków , Korbielów , Zawoja , Rabka , Zakopane , Bukowina Tatrzańska , Krynica , Karpacz , Szklarska Poręba , Czarna Góra , Tatrzańska Łomnica , Szczyrbskie Jezioro , Stary Smokovec , Jasna , Zell am See , Saalbach , Hinterglemm , Mayrhofen , Tux , Hintertux , Stubai , Sölden , Obergurgl , Ischgl , Obertauern , Livigno , Wolkenstein , Selva , Santa Christina , Sankt Ulrich , Arabba , Colfosco , Canazei , Cortina , Sulden , Gressoney , Cervinia , Kronplatz , Coumayeur , Sestriere , Zermatt , Saas Fee , Grächen , Bettmeralp , Aletsch , Crans Montana , Verbier , Les Collons , Rosswald , Belalp , Samnaun, Serre Chevalier, Vialattea, Val dIsere , La Mongie , Montgenevre , Alpe dHuez , Les Duex Alpes , Sybelles , Tignes , Val dIsere , Les Arcs , La Plagne , Champagny , Courchevel , Meribel , Les Menuires , Val Thorens , La Grave , Oz , Sain Sorlin , Chamonix , Megeve , Flaine , Morzine , Les Portes du Soleil

#5 skiman6

  • Użytkownik
  • 619 Postów:
  • Skąd:Wrocław
  • Imię :adam
Reputacja: 31
+

Napisano 17 luty 2010 - 11:25

Wyświetl postUżytkownik AdamSlask dnia 17.02.2010, 10:39 napisał

Czy aż taka ekstrema ma sens? Czytając Twoje słowa na myśl przychodzi mi zjazd z 8tyśięcznika, a nie urlop narciarski.
Nie wiem jak dla Ciebie, ale uprawiając każdy sport, liczy się to by mieć "tyle samo startów co lądowań"?


Witam
...nie chcąc tłumaczyć cudzych myśli...ale...
...kiedyś wyjazd na narty był sam w sobie przeżyciem, często ekstremalny dojazd, pobyt również taki a bezpieczeństwo było wówczas sprawą drugorzędną, coś nieraz sobie ktoś złamał lub nadwyrężył, ale to było w cenie wyjazdu, zresztą narciarstwo było kosztownym rodzajem wypoczynku, a samo leczenie ewentualnych urazów było prawie bezkosztowe... Narciarstwo było rodzajem golfa, jeździli tylko nieliczni, stylem eleganckim, bogaci/bądź od "tatusia"/ i mimo, że stoków było niewiele, to niewielu było też na nich narciarzy... Obecna dostępność do sprzętu i stoków spowodowała wysyp narciarzy w miejscach znanych, co stwarza niebezpieczeństwo urazów w kolizji...szukanie miejsc mniej zatloczonych, gdzieś poza trasą, również jest przyczyna wielu wypadków... a miejsc bezpiecznych, jak i Cyganów, już nie ma...stąd troska głównie o bezpieczeństwo na takim wyjeździe... I, Adamie, tu nie chodzi o ekstremalny zjazd ze "szczytu"...sam najbardziej obawiam się kolizji z innym użytkownikiem na niebieskich nartostradach...
Pozdrawiam-adam
Dołączona grafika

#6 Mitek

    zwykły narciarz

  • Użytkownik
  • 1910 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Warszawa
  • Narty:Różne
  • Imię :Mitek
Reputacja: 271
+

Napisano 17 luty 2010 - 11:52

Cześć

Wyświetl postUżytkownik jabol dnia 17.02.2010, 12:24 napisał

hej Mitku, to jest materiał na osobny temat przyklejony gdzieś wysoko na każdym forum narciarskim
mam praktycznie identyczne doświadczenia z "moją grupą"

Jasne i juz niejeden taki tamat był tu czy na innych forach - sam wiesz. Sęk w tym, żę w końcu wszystko zastaje sprowadzone do poziomu, który chcąc niechcąc w dobrej wierze promuje i moja macierzysta organizacja:
"kupcie sobie wszyscy kaski i będzie ekstra" - tylko, że nie o to chodzi.
Pozdrawiam

#7 fan

    TOEG

  • Użytkownik
  • 447 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja: 105
+

Napisano 17 luty 2010 - 13:56

może jestem mało kumaty,ale to dobrze że Marecki przyjechał cały i zdrowy?...czy powinien przyjechać w gipsie ze śrubami?....bo już nic nie rozumiem :hysterical:

#8 JarekS

    bezczelny dyletant

  • Użytkownik
  • 909 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Police (Zachodniopomorskie)
  • Narty:Fischer RC4 Race SC
Reputacja: 55
+

Napisano 17 luty 2010 - 14:00

Wyświetl postUżytkownik jabol dnia 17.02.2010, 11:24 napisał

Wyświetl postUżytkownik Mitek dnia 17.02.2010, 12:05 napisał

Kiedyś 9-10 lat temu i wczesniej na autokar zdarzało a sie czasami jedna powazniejsza kontuzja. Obecnie wyjazd autokaru bez kontuzji to rzadkość. W zeszłym roku moja żona była na wyjeździe gdzie pierwszego dnia skasowało sie 4 osoby (5 interwencji szpitalnych ostatnia to załmana reka w czasie tańca więc sie nie liczy.:tease2:)
Pomysl 4 osoby czyli 10 % stanu osobowego w jeden dzień.
To nie jest normalne i trzeba zacząc o tym mówic i zacząć z tym walczyć bo niedługo wyjazd narciarski bez trupa będzie nieudanym.


hej Mitku, to jest materiał na osobny temat przyklejony gdzieś wysoko na każdym forum narciarskim
mam praktycznie identyczne doświadczenia z "moją grupą"

W mojej kontuzji nabawiła się jedna osoba (z 12) - według mnie przede wszystkim wskutek przeciążenia. Tzn. zemściła się zasada "jestem raz w roku tydzień na nartach, więc jeżdżę do bólu".
Ja wróciłem poobijany, ale to inna para kaloszy. Deska nie jest dla starych ludzi, na dodatek przekonanych, że wiedzą lepiej :hysterical:
Ale np. kolejny raz odpuściłem Harakiri, chociaż z boku wcale już nie przerażała (a i wszystkie inne trasy, te przejechane, były jakieś takie łatwiejsze niż rok temu), a w ostatni dzień była prawie pusta. Widziałem za to chłopaka, który nie odpuścił i zjechał 100 m w dół na plecach. Nic mu się nie stało, tylko narty zostały na górze - a nie zanosiło się na to, że prędko pojawi się kolejny narciarz, który je zwiezie :lusterko:
Może nie jest więc tak źle? Może trochę rozsądku wystarczy?
pozdrawiam
Jarek

#9 HisToriA

  • Użytkownik
  • 573 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Imię :Kasia
Reputacja: 5
+

Napisano 17 luty 2010 - 15:04

Wiem, na pewno się narażę...
Trudno.

Zgadzam się z częściowo z Waszymi spostrzeżeniami, choć chyba najlepiej moje stanowisko przedstawia wypowiedź Adama (skiman6), jednak...
Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że zaczynamy się (my, użytkownicy) napędzać narzekaniem na to, jacy to fatalni narciarze obecnie jeżdżą na stokach. W wielu tematach wypowiedzi zaczynają sprowadzać się do tego jednego. A przecież - jeśli już o innych mamy tak fatalne zdanie - na tych stokach jesteśmy też i my... I my wpływamy na ten odbiór.

Nigdzie nie przeczytałam, że kask załatwi wszystko, chociaż czytałam, że może będzie on większym zabezpieczeniem. Jednak prostowanie takiego odbioru słów (ba, sama to zrobiłam w innym temacie), jak widać, nie odnosi skutku (niektórzy i tak czytają to, co chcą, aby było napisane).
Piszecie o kulturze, a jednocześnie słyszę przy tym, że:

Cytat

"WON" - takie niech będzie nasze hasło

(moim takie nigdy nie będzie)

I choć przyznam, że cel jest szczytny, bo najprawdopodobniej chodzi o pewną świadomość, o odpowiedzialność i właśnie bezpieczeństwo, to jednak cel nie uświęca środków. Powinniśmy raczej rozmawiać o tym, jak tę świadomość zmieniać, jak swoją postawą wpływać na innych, a nie wyrzucać ich ze stoków. W ten sposób buduje się jedynie niechęć, niezrozumienie i agresję. Poza tym bardzo wyraźnie zostaliśmy w takich wypowiedziach postawieni jako ci lepsi, bo my wiemy, jak się zachować... A oni - WON!
I pytanie: czy nigdy w życiu nie popełniliście błędu? (zjechaliście nazbyt szybko, stworzyliście zagrożenie choćby upadku innej osoby, zaczepiliście o kogoś) Swoje zdanie o tych osobach przedstawiacie na bazie jednego zdarzenia (chyba nieczęsto zdarza się obserwowanie zachowania tej samej osoby na stoku) - to prawda, że może nawet niebezpiecznego, ale czy to oznacza, że jest to Człowiek, któremu WOLNO powiedzieć - WON!!???

Góry, a przy tym ośrodki narciarskie mamy, jakie mamy (nie ma co liczyć na jakieś szalone zmiany w najbliższym czasie), chętnych do jazdy całe mnóstwo, kulturę i odpowiedzialność.... (im więcej ludzi, tym więcej charakterów, a to znaczy też coraz większe natężenie złych cech). A do tego - i to dość ważne - narciarstwo stało się modne, przyciąga więc tych, którzy za takich chcą być uważani; nie ma się co dziwić, że na stoku tak łatwo dostrzec przebojowość, balansowanie na krawędzi, czy wręcz głupotę.

"Wróć cały i zdrowy" - to pożegnanie stare. Zawiera przede wszystkim życzenie pomyślności, wyraża tęsknotę za tym, kto nas opuszcza...
Wracamy cali i zdrowi z wyprawy. Nie dopatrywałabym się w tym innych podtekstów.
"Wróć cały i zdrowy" - to prawie jak błogosławieństwo.
Niech się więc spełnia nawet wtedy, gdy rano wychodzicie do pracy...

#10 kiedar

    ..i..

  • Użytkownik
  • 1771 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja: 243
+

Napisano 17 luty 2010 - 17:33

Wywołanie tej powyższej burzy nie było moim zamiarem, ale czuję się odpowiedzialny napisać kilka słów, by jasne były moje słowa. Zacytowany przez Mitka mój post był jak to najlepiej określiła Kasia:

Wyświetl postUżytkownik KaBeSz dnia 17.02.2010, 15:04 napisał

"Wróć cały i zdrowy" - to pożegnanie stare. Zawiera przede wszystkim życzenie pomyślności, wyraża tęsknotę za tym, kto nas opuszcza...
Wracamy cali i zdrowi z wyprawy. Nie dopatrywałabym się w tym innych podtekstów.
"Wróć cały i zdrowy" - to prawie jak błogosławieństwo.
Niech się więc spełnia nawet wtedy, gdy rano wychodzicie do pracy...


Dokładnie taką miałem intencję jak wyżej opisana. Tak mnie uczono i wychowano, by cieszyć się, gdy ktoś znajomy, lub bliski, z długiej wyprawy wraca cały i zdrowy!!! Nawet gdy córka wraca ze szkoły, też cieszę się, że jest cała i zdrowa! To jest tylko radość, a nie utyskiwanie nad niebezpieczeństwami świata. Ja po prostu cieszyłem się, że Marek odbył bezpiecznie całą podróż do Włoch, a i pobyt tam był dla niego bezpieczny (mógł się tam poprostu przeziębić, zatruć jedzeniem, grype złapać, nie koniecznie akurat zostać rozjechanym na stoku). Czy to dziwne? No chyba, że się za bardzo spoufaliłem, jeśli tak Marka przepraszam serdecznie.


W wakacje miałem taką przygodę: zawiozłem rodzinę na wakacje do Chorwacji, wróciłem bo musiałem i za tydzień pojechałem znowu. Będąc na miejscu w jeden dzień wybraliśmy się na małą wycieczkę i wtedy miałem wypadek (w moje-kierowcy drzwi wjechał Chorwat), było bum poduszki lekki szok, a pierwsze moje pytanie było "Jesteście całe?" To było pytanie wynikające z troski, a nie ze złości na to, że we mnie wjechał(hehe powinienem założyć post ?Uwaga na chorwackich cwaniaków?- ale to inny temat bardzo podobny do tematu Deczka, ale nie mający nic wspólnego z prędkością). Ot trudno auto rzecz nabyta, a zdrowia kupić się nie da!!!

A co do hasła WON!!! Kasiu jeśli dobrze przeczytasz to co napisałem na ten temat, to powinnaś wyciągnąć taki wniosek: WON dla nieodpowiedzialnych, nagminnie łamiących zasady zdrowego rozsądku i bezpieczeństwa narciarzy i snowboardzistów Nic poza tym. Ja niestety jestem zdania, że jak ktoś nie umie współistnieć z innymi (np. na stoku) to nie powinien z nimi przebywać, bo dla mnie nie jest pociechą, że jak ktoś mnie połamie lub zabije to wtedy wszyscy powiedzą o nim ?wariat, takich powinno się usuwać ze stoków?, a jak się mu uda to wtedy udajemy, że jest ok i nie ma sprawy, bo tym razem nie zrobił nikomu krzywdy!!! To tak jakby tolerować, że ktoś w Polsce jeździ po angielskiej stronie, i do póki nikogo nie zabije lub z nikim się nie zderzy mówić o nim - ekscentryk, wariat, ale niech sobie jeździ jak lubi, byle by nikomu nic nie zrobił. Dla takiej osoby również jestem za kategorycznym WON!

Pozdrawiam

Darek

Użytkownik kiedar edytował ten post 17 luty 2010 - 18:00

Żegnam!

#11 Guest_pytek 23_*

  • -->
  • GUESTS

Napisano 17 luty 2010 - 17:40

Narciarstwo zyskalo w ostatnich latach olbrzymia rzesze fanow,stalo sie bardziej dostepne to i ludzi na stokach wiecej.Niestety nie kazdy z nas grzeszy pokora i rozwaga.Przecenianie wlasnych umiejetnosci i postawa "ja wiem lepiej" jest na porzadku dziennym.Stad i wypadkow wiecej.Wiele wody uplynie zanim cos sie w tym kierunku zmieni.
Mitku napisales zeby walczyc z taka sytuacja.Tylko jak...?

Użytkownik pytek 23 edytował ten post 17 luty 2010 - 17:41


#12 kiedar

    ..i..

  • Użytkownik
  • 1771 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja: 243
+

Napisano 17 luty 2010 - 17:53

Wyświetl postUżytkownik pytek 23 dnia 17.02.2010, 17:40 napisał

Narciarstwo zyskalo w ostatnich latach olbrzymia rzesze fanow,stalo sie bardziej dostepne to i ludzi na stokach wiecej.Niestety nie kazdy z nas grzeszy pokora i rozwaga.Przecenianie wlasnych umiejetnosci i postawa "ja wiem lepiej" jest na porzadku dziennym.Stad i wypadkow wiecej.Wiele wody uplynie zanim cos sie w tym kierunku zmieni.
Mitku napisales zeby walczyc z taka sytuacja.Tylko jak...?



Pytek zadał znaczące pytanie: "Jak?"

Już kilka razy spotkałem się z taką sytuacją: siedzą panowie i panie z parapetami u nóg na środku stoku w miejscu, gdzie jadący z góry ich nie widzi, przejeżdżają koło nich inni, przejeżdża obsługa stoku i nic, nikt nic nie powie. Podjeżdżam ja i zwracam uwagę, że siadanie w tym miejscu jest niebezpieczne. Odpowiedź raz otrzymałem taką "spier...." a drugi raz " a co się interesujesz, ty tu siedzisz?" No i co wtedy robić? Chciałoby się powiedzieć właśnie "WON, rusz dupę" itp, ale ktoś musi mieć więcej kultury, tylko kto ? Ściana, czy ty?

P.S.
Pawle fanie carvingu to rewelacyjnie, że Marek wrócił cały i zdrowy. :hysterical:

Użytkownik kiedar edytował ten post 17 luty 2010 - 18:30

Żegnam!

#13 JarekS

    bezczelny dyletant

  • Użytkownik
  • 909 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Police (Zachodniopomorskie)
  • Narty:Fischer RC4 Race SC
Reputacja: 55
+

Napisano 17 luty 2010 - 18:15

A Kasia, jak zwykle, drugim policzkiem naprzód... :hysterical:

Wyświetl postUżytkownik KaBeSz dnia 17.02.2010, 15:04 napisał

I choć przyznam, że cel jest szczytny, bo najprawdopodobniej chodzi o pewną świadomość, o odpowiedzialność i właśnie bezpieczeństwo, to jednak cel nie uświęca środków. Powinniśmy raczej rozmawiać o tym, jak tę świadomość zmieniać, jak swoją postawą wpływać na innych, a nie wyrzucać ich ze stoków. W ten sposób buduje się jedynie niechęć, niezrozumienie i agresję. Poza tym bardzo wyraźnie zostaliśmy w takich wypowiedziach postawieni jako ci lepsi, bo my wiemy, jak się zachować... A oni - WON!
I pytanie: czy nigdy w życiu nie popełniliście błędu? (zjechaliście nazbyt szybko, stworzyliście zagrożenie choćby upadku innej osoby, zaczepiliście o kogoś) Swoje zdanie o tych osobach przedstawiacie na bazie jednego zdarzenia (chyba nieczęsto zdarza się obserwowanie zachowania tej samej osoby na stoku) - to prawda, że może nawet niebezpiecznego, ale czy to oznacza, że jest to Człowiek, któremu WOLNO powiedzieć - WON!!???

Oczywiście, że popełniałem błędy. I pewnie popełnię jeszcze niejeden.
Ale przecież ten facet, który uszkodził Ewę, żadnego błędu nie zrobił. To ona winna. Środkowy palec dowodem. Ten ciemny bolid, który przewrócił Kamila, też nie miał najmniejszych wątpliwości. Zwolnić? To przecież dzieciak mu na tor jazdy wjechał, on zdążył skręcić i nawet się nie zachwiał, więc nic się nie stało.
Ja może jestem cham i prostak, ale we łbie mi się nie mieści, że można się z kimś zderzyć albo o włos tego uniknąć i nawet się nie zainteresować, czy z tym drugim wszystko w porządku. I dlatego - nawet gdybyś miała postawić mnie z nimi w jednym rzędzie - takim jak dwaj opisani chciałbym móc skutecznie powiedzieć: WON! Wróćcie, gdy z człekokształtnych staniecie się ludźmi.
pozdrawiam
Jarek

#14 Guest_pytek 23_*

  • -->
  • GUESTS

Napisano 17 luty 2010 - 18:35

Wyświetl postUżytkownik JarekS dnia 17.02.2010, 19:15 napisał

Ja może jestem cham i prostak, ale we łbie mi się nie mieści, że można się z kimś zderzyć albo o włos tego uniknąć i nawet się nie zainteresować, czy z tym drugim wszystko w porządku. I dlatego - nawet gdybyś miała postawić mnie z nimi w jednym rzędzie - takim jak dwaj opisani chciałbym móc skutecznie powiedzieć: WON! Wróćcie, gdy z człekokształtnych staniecie się ludźmi.

To wynika z kierunku obranego przez ludzkosc.Coraz mniej czlowieka w nas.Wypadaloby przywrocic ludzki gatunek na planecia ziemia.

#15 HisToriA

  • Użytkownik
  • 573 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Imię :Kasia
Reputacja: 5
+

Napisano 17 luty 2010 - 21:22

Wyświetl postUżytkownik kiedar dnia 17.02.2010, 18:33 napisał

A co do hasła WON!!! Kasiu jeśli dobrze przeczytasz to co napisałem na ten temat, to powinnaś wyciągnąć taki wniosek: WON dla nieodpowiedzialnych, nagminnie łamiących zasady zdrowego rozsądku i bezpieczeństwa narciarzy i snowboardzistów Nic poza tym. Ja niestety jestem zdania, że jak ktoś nie umie współistnieć z innymi (np. na stoku) to nie powinien z nimi przebywać, bo dla mnie nie jest pociechą, że jak ktoś mnie połamie lub zabije to wtedy wszyscy powiedzą o nim ?wariat, takich powinno się usuwać ze stoków?, a jak się mu uda to wtedy udajemy, że jest ok i nie ma sprawy, bo tym razem nie zrobił nikomu krzywdy!!! To tak jakby tolerować, że ktoś w Polsce jeździ po angielskiej stronie, i do póki nikogo nie zabije lub z nikim się nie zderzy mówić o nim - ekscentryk, wariat, ale niech sobie jeździ jak lubi, byle by nikomu nic nie zrobił. Dla takiej osoby również jestem za kategorycznym WON!

Podziękowałam, Darku, choć co do tej części mam wątpliwości :hysterical:
Chciałam zauważyć, że najczęściej nie jesteśmy w stanie określić, czy mamy do czynienia z kimś, kogo zaliczysz do:

Cytat

nieodpowiedzialnych, nagminnie łamiących zasady zdrowego rozsądku i bezpieczeństwa narciarzy i snowboardzistów

czy tylko z kimś, kto nie zapanował nad nartami (może najechał na coś?), kto nie przewidział, że takie mogą być konsekwencje jego zachowania (za mało jeszcze jeździ, by wszystko przewidzieć). Nie potrafimy tego ocenić, bo widzimy człowieka przez chwilę, w jednej sytuacji.
Wyobraziłam sobie Białkę. Kotelnica - stok przeraźliwie oblegany przez ludzi, często zdenerwowanych 50-minutowym oczekiwaniem w kolejce do wyciągu (wtedy nie zawsze odzywają się zgodnie z oczekiwaniami). Dużo tam urazów, tak piszecie. A przecież to idealny (bo nie nazbyt trudny) stok do nauki jazdy. Ten, kto uczy się jazdy (lub pamięta, jak to jest) wie, że często trudno zapanować nad nartami. Nie tak, żeby kogoś połamać, ale najechać na niego, może nawet przewrócić... Nie chciałabym, by te osoby były odbierane na takim stoku, jak Kotelnica, jako stwarzający zagrożenie, bo... gdzie mają doskonalić swoje umiejętności? (ośla łączka to już za mało, z czym mierzyć się dalej, gdzie ćwiczyć?)
Zupełnie co innego, gdy takiego początkującego spotkamy na Harendzie... Ja też stawałam w zdumieniu kilka lat temu, kiedy widziałam osoby uczące się jeździć właśnie w tym miejscu... ale... te osoby czasami były z instruktorem (!)
I tu powtórzę to, co napisałam gdzie indziej (a jakoś wydaje mi się, że tego nie doczytali niektórzy...)

Wyświetl postUżytkownik KaBeSz dnia 16.02.2010, 17:33 napisał

Nie czarujmy się jednak: nie wszyscy korzystający ze stoków to ludzie odpowiedzialni, nie wszyscy osiągnęli wymagane umiejętności...

... może nie był zbyt doświadczony, popełnił błąd... To wielu się zdarza. W takiej sytuacji jednak na pewno powinien się zatrzymać, pomóc, zapytać, czy wszystko w porządku. Z kultury i empatii nie ma zwolnienia.
A błędy... niestety się zdarzają. Czasami bardzo bolesne.

A propos, Darku, w tamtym temacie wyraźnie napisałam: winę ponosi ten, kto był wyżej, więc odnosząc się do moich słów, nie mów, że to nasza koleżanka winna, bo pomyślę, że przypisujesz mi te słowa.
Prawda jest taka, że uczymy się jeździć na nartach, ale - nawet jeśli instruktor potwierdzi nasze umiejętności - nie gwarantuje to (niestety!) kultury na stoku. I nie powinno nas to dziwić: dokładnie tak samo jest z kierowcami (nie muszę tłumaczyć, o co chodzi, prawda?).
Ale używanie słowa "WON" (które pewnie bardziej wyraża nasze emocje, w tym także bezsilność), nie rozwiąże sytuacji, bo... jeśli to człowiek tego typu, stoku nie opuści. Poza tym nie spotkasz go na stoku, to zobaczysz takiego w czasie podróży samochodem lub trafi się w innej równie zaskakującej sytuacji.

A teraz pozwolę sobie na nauczycielskie dywagacje...
Odpowiedzialności u nas, niestety, coraz mniej (obserwuję przecież ludzi, mam też jakieś doświadczenie). Co na to wpływa? Wiele spraw. Jedno dziecko w rodzinie nie musi troszczyć się o nikogo, to nad nim wszyscy się pochylają. Nie uczy się tej odpowiedzialności w kontaktach z innymi, bo wiele czasu spędza w domu przed telewizorem lub komputerem, w swoim wymyślonym świecie, którego ono jest panem. Przed odpowiedzialnością w domu można umknąć, bo rodzice zajęci są pracą, a w szkole... to raczej z nim mają się liczyć... Wzór życia, jaki się obecnie lansuje, to: ty jesteś najważniejszy! realizuj się! zaspokajaj swoje potrzeby!
Gdzie tu miejsce na dostrzeganie drugiego człowieka, a przecież odpowiedzialność to nade wszystko postrzeganie siebie tak jak innych.

Po co ten kwaśny wywód?
Nie wyrzucajmy ludzi (ze stoku... i z innych miejsc), którzy nie są przygotowani do życia z innymi. Ich nieodpowiedzialność dość często jest następstwem błędów, które niekoniecznie oni sami popełnili, a czasami też dziwnych splotów okoliczności, na które nie mieli wpływu Starajmy się ich uczyć, przekonywać do tego, że zrezygnowanie z bycia pępkiem świata może być bardzo przyjemne, a już na pewno może dać szczęście.
To czasami naprawdę się udaje! Wiem coś o tym... :lusterko:
Aha, i dla tego "czasami" - warto!
... chociaż czasami boli, szczególnie gdy chodzi o naszych bliskich skrzywdzonych przez takich ludzi albo o nas samych, gdy spotkanie z takim człowiekiem zostawia głęboki (bolesny) ślad....

Wyświetl postUżytkownik JarekS dnia 17.02.2010, 19:15 napisał

Ja może jestem cham i prostak, ale we łbie mi się nie mieści, że można się z kimś zderzyć albo o włos tego uniknąć i nawet się nie zainteresować, czy z tym drugim wszystko w porządku. I dlatego - nawet gdybyś miała postawić mnie z nimi w jednym rzędzie - takim jak dwaj opisani chciałbym móc skutecznie powiedzieć: WON! Wróćcie, gdy z człekokształtnych staniecie się ludźmi.

Być może, aby mogli wrócić, należałoby im pomóc. Zapewne zachowują się tak, bo nie widzą nic w tym złego. Gdyby tak było, o zmianie ich zachowania nie ma mowy.
Co do "cham i prostak" - oby takich jak Ty było więcej!

#16 Guest_MirekN_*

  • -->
  • GUESTS

Napisano 17 luty 2010 - 21:53

Wyświetl postUżytkownik Mitek dnia 17.02.2010, 12:05 napisał

Cześć
........................................
To nie jest normalne i trzeba zacząc o tym mówic i zacząć z tym walczyć bo niedługo wyjazd narciarski bez trupa będzie nieudanym.
Pozdro

Na podstawie kilku zdarzeń kreślisz "spiskowa teorię dziejów". Obdzwoniłem właśnie 5 osób (5 róznych wycieczek autokarowych w Alpy) z grona moich znajomych i tam urazowość jest znacznie mniejsza 1 wybity kciuk i 1 naciagniete wiazadło wszystko efekty najechania raz przed barem, a raz przed bramkami. I co bedziemy sie teraz licytować ? Nie bo ty juz postawiłes jedynie słuszna diagnoze i co gorsza masz juz pomysl na rozwiazanie tego "problemu". Moze go powtórzysz bo pewno nie wszyscy czytali (mam na mysli ten o reglamentowaniu dostepu do stoków i inne tego typu kwiatkach rodem z głebokiej komuny) . Pod płaszczykiem głebokiego zatroskania lansujesz .... no właśnie co? . Szkoda ,że nie zaczałeś od sytuacji na naszych drogach , tam tez "jezdziectwo" stalo sie masowe a co gorsza grono młodych poszukiwaczy speeda bez gruntownej wiedzy ale z odpowiednim papierkiem ,nabywszy rumaki za pare tysiecy jezdzi nieodpowiedzialnie i peremamentnie stwarza zagrozenie dla pozostałych uzytkowników stoku ... sory drogi. Próby "naprawy" już były (akcyzy, wyzsze ubezpieczenia, kary , WON z ulicy) i co jest bezpieczniej ?. Ano nie. Masz pole do popisu napisz, ze nowe samochody sa za szybkie wiec powinny byc sprzedawane na kartki a kurs powinien trwac 4 -lata a nastepne 4 po kursie kazdy musi jezdzic w syrence zeby poznac jak sie jezdzilo w czasach gdy "na drogacg było bezpiecznie". Napiszesz to ?
Ludzie na nartach jezdzi/zsuwa sie/stoi przy barze w butach narciarskich cos kolo 2 milionów osób. Ilosc ludzi aktywnie piszacych na roznego rodzaju bytach internetowych to okolo 200 osob i nie wydaje ci sie ,ze pisanie

Cytat

tylko nasze pojmowanie narciarstwa.
(mnie z tego wyłacz) dotyczy ułamka % wszystkich narciarzy i nie jest reprezentatywne zeby nie powiedzic dobitniej...... Ja wiem ty masz zawsze racje i nigdy sie nie mylisz a twoje diagnozy sa jedynie słuszne i nie podlegaja negocjacja ale te 2 miliony pozostałych narciarzy tego niestety nie wie i sadze ,ze wiekszosci wizje reglamentacj dostepu,przeganiania ze stoku moga wydac sie zbyt radykalne.
Nie wydaje ci sie ,ze nie jestes reprezentantem Wszystkich Narciarzy ?
Ja wiem zaraz napiszesz ,ze zminie zdanie jak we mnie/kogos z mojej rodziny/znajomych wjedzie "demon szykosci" i spowoduje wypadek wiec uprzedze pytanie NIE nie zmienie bo uwazam ,ze od robienia "won ze stoku" sa inne słuzby a nie garstka "wszechwiedzacych" ,ktora uzurpuje sobie prawo do bycia stokowym ORMO. (te czasy juz minely).
W ewidentnych(np. pjany jezdziec na stoku) przypadkach naruszenia norm panujacych na stoku zawsze reaguje (łacznie z udostepnianiem swoich danych osobowych ) wiec akurat w tym zakresie nie mam sobie nic do zarzucenia . Ciekawe dlaczego taka postawa nie jest norma.
Sytuacja jest trudna bo zmienił sie profil wypadków (dominuja zderzenia i najechania) ,narciarstwo stało sie masowe przez co na stokach pojawił sie przekrój całego społeczeństwa (łacznie z tymi "zlymi") i wyglada na to, ze nie ma wyjscia. Moze jednak jest ale wymagalo by ono wspólpracy wielu podmiotow od samorzadu lokalnego, policji,ubezpieczycieli,włascicieli wyciagow,gremia szkolace przez wszystkie słuzby odpowiedzialne za ratownictwo no i Nas użytkowników stoków. A tu sie nie zanosi na "dogadanie" bo jest konflikt interesow.
Ale jest fajny temat zeby podyskutowac.
Mirek
ps. sory za literowki i bledy ale manualna obsluga klawiatury nie jest ostatnio moja mocna strona.

#17 Bzyk

  • Użytkownik
  • 406 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:W-wa
  • Narty:Fischer RX Fire
  • Imię :Rysiek
Reputacja: 53
+

Napisano 17 luty 2010 - 21:58

:hysterical: dla Kasi

Użytkownik Bzyk edytował ten post 17 luty 2010 - 22:07


#18 HisToriA

  • Użytkownik
  • 573 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Imię :Kasia
Reputacja: 5
+

Napisano 17 luty 2010 - 22:23

Mirku, a ja tak bardzo starałam się jednak użyć delikatniejszych słów....
... mam dziwne wrażenie, że mówimy o czymś... bardzo zbliżonym...

#19 kiedar

    ..i..

  • Użytkownik
  • 1771 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja: 243
+

Napisano 17 luty 2010 - 22:57

Wyświetl postUżytkownik KaBeSz dnia 17.02.2010, 21:22 napisał

Podziękowałam, Darku, choć co do tej części mam wątpliwości
Chciałam zauważyć, że najczęściej nie jesteśmy w stanie określić, czy mamy do czynienia z kimś, kogo zaliczysz do:

Cytat

nieodpowiedzialnych, nagminnie łamiących zasady zdrowego rozsądku i bezpieczeństwa narciarzy i snowboardzistów

czy tylko z kimś, kto nie zapanował nad nartami (może najechał na coś?), kto nie przewidział, że takie mogą być konsekwencje jego zachowania (za mało jeszcze jeździ, by wszystko przewidzieć). Nie potrafimy tego ocenić, bo widzimy człowieka przez chwilę, w jednej sytuacji.
Wyobraziłam sobie Białkę. Kotelnica - stok przeraźliwie oblegany przez ludzi, często zdenerwowanych 50-minutowym oczekiwaniem w kolejce do wyciągu (wtedy nie zawsze odzywają się zgodnie z oczekiwaniami). Dużo tam urazów, tak piszecie. A przecież to idealny (bo nie nazbyt trudny) stok do nauki jazdy. Ten, kto uczy się jazdy (lub pamięta, jak to jest) wie, że często trudno zapanować nad nartami. Nie tak, żeby kogoś połamać, ale najechać na niego, może nawet przewrócić... Nie chciałabym, by te osoby były odbierane na takim stoku, jak Kotelnica, jako stwarzający zagrożenie, bo... gdzie mają doskonalić swoje umiejętności? (ośla łączka to już za mało, z czym mierzyć się dalej, gdzie ćwiczyć?)


Kasiu za podziękowania dziękuję, ale nie po to napisałem swoje posty by zbierać podziękowania, tylko by zabrać głos w dyskusji, a wbrew pozorom ja cenię tak samo głosy zgodne ze mną, jak i przeciwne mi, bo tylko przez dyskusje i wymianę poglądów można się uczyć i pozyskiwać wiedzę o odczuciach innych.

Kasiu, choć jestem tu - w zdecydowanej mniejszości - fanem Białki i Kotelnicy i nie ukrywam, że ze zdziwieniem przeczytałem i umieściłem informacją o wypadkach na niej, to właśnie tam najłatwiej zauważyć i dostrzec

Cytat

nieodpowiedzialnych, nagminnie łamiących zasady zdrowego rozsądku i bezpieczeństwa narciarzy i snowboardzistów

A wiesz jak? Bardzo prosto, jeśli ciągle pewna grupa ludzi z upodobaniem jedzie z Kotelnicy przez Banię na krechę, to to właśnie jest

Cytat

nieodpowiedzialnych, nagminnie łamiących zasady zdrowego rozsądku i bezpieczeństwa narciarzy i snowboardzistów

Dla niebywających w Białce informuję, iż Bania to miejsce tuż obok i pod Kotelnicą, na którym jest miejsce do nauki, a panowie i panie "kozacy" popisują się tam swoimi "umiejętnościami" pędząc z pełną prędkością między sporą gromadą uczących się osób (Bania jest głównie miejscem nauki lub doskonalenia się dla mniej pewnych siebie i początkujących). Bo z nich właśnie tacy "kozacy" co nie pójdą na trudną trasę, tylko "szpan" odstawiają na oślej łączce niemal!!! I takim chciałbym móc powiedzieć WON z tego miejsca!

Wyświetl postUżytkownik KaBeSz dnia 17.02.2010, 21:22 napisał

A propos, Darku, w tamtym temacie wyraźnie napisałam: winę ponosi ten, kto był wyżej, więc odnosząc się do moich słów, nie mów, że to nasza koleżanka winna, bo pomyślę, że przypisujesz mi te słowa.


Kasiu odpowiem ci na to innym cytatem:

Wyświetl postUżytkownik kiedar dnia 16.02.2010, 17:53 napisał

Ewo ten co jedzie z góry powinien obserwować tych poniżej i jechać tak by nie stwarzać zagrożenia ( wiadomo, jeśli ten niżej skręci nagle i nie ma szans nic zrobić to nie wina tego u góry), ale resztę trzeba umieć przewidzieć i pomyśleć, że jak ktoś skręca to skręca i zostawić mu margines na błędy (a to nie jest 2 cm). A jak nie panuje nad deską i nartami, to niech jedzie z taką szybkością by panować nad nimi!!!

P.S.
Błądzić jest rzeczą ludzką Kasiu, jednak jak się zbłądzi też trzeba umieć się zachować - to już jest kultura, a to się albo ma albo nie!!! Błędy błędami, ale brawura, czy brak umiejętności + brawura to niestety już nie jest kultura.


Więc nie bardzo rozumiem, gdzie wywnioskowałaś, że Tobie przypisuje nie Twoje słowa? Przecież nie mówię, że to Ewy wina wręcz przeciwnie.

Mirku, a teraz dla Twojej wiedzy i jasności sytuacji: nie chce być ani funkcjonariuszem stokowego ORMO, ani funkcjonariuszem służby porządkowej, ani tym bardziej nie chcę mieć jedynie słusznej teorii, prawdy czy czegoś podobnego. Tak na stoku, jak i na drodze chciałbym móc powiedzieć - nie wiem jak to nazwać by nie podpaść - "wariatom", WON! Jest to takie samo życzenie, jak to by wygrać w totka choć 100 tyś, być pięknym i młodym itp. Nie zrozum mojej zgody na hasło WON jako akcesu, do grona MITKO-ORMO-Brygad, które będą eliminować niemieszczących się w szablonie ludzi. Mam w sobie dużą dawkę tolerancji, ale wbrew temu co pisze Kasia potrafię poznać, czy ktoś się uczy, czy nie panuje nad nartami, bo akurat popełnił błąd (sam też je popełniam i nie jestem super narciarzem, a jedynie małym amatorem) lub po prostu przeliczył siły, od tego czy po prostu nie panuje nad nartami wcale (lub nie panuje nad nimi bo jeździ np. za szybko) i za każdym razem wali z Kotelnicy na "rympał", krechę, czy jak to tam nazwać (dla nich miejsce jest na zlocie Red Bula na Kasprowym) nie patrząc na innych (nie toleruję tego również na każdym innym stoku, bo skoro jedzie się wśród ludzi, należy wśród nich umieć przebywać, a jak się tego nie umie, to tylko pozostaje wynająć stok prywatnie). Tego w zaciszu swojego umysłu nie toleruję i tolerował nie będę, dlatego z pasją i upodobaniem zaglądam do Białki wieczorami (broń boże w ferie), gdy ludzi jest mało i wiem, że będę w stanie sam zminimalizować wariactwo innych, przez swoją zdwojoną uwagę, równocześnie nie będę zagrażał innym gdy sam popełnię błędy.

A forum uważam, iż jest doskonałym miejscem na dyskusję, oczywiście nie toleruję (co również nieraz pokazałem na tym forum) postawy Mitka mówiącej:

Wyświetl postUżytkownik MirekN dnia 17.02.2010, 21:53 napisał

Ja wiem ty masz zawsze racje i nigdy sie nie mylisz a twoje diagnozy sa jedynie słuszne i nie podlegaja negocjacja ale te 2 miliony pozostałych narciarzy tego niestety nie wie i sadze ,ze wiekszosci wizje reglamentacj dostepu,przeganiania ze stoku moga wydac sie zbyt radykalne.
Nie wydaje ci sie ,ze nie jestes reprezentantem Wszystkich Narciarzy ?



Jeśli zostałem odebrany jako bezkrytyczny naśladowca i klakier Mitka, to niestety będę musiał się poważnie zastanowić, czy zabierać głos w jakiejkolwiek dyskusji - znaczy to, że przy całym swoim słowotoku nie umiem przekazać esencji swoich myśli.

Pozdrawiam serdecznie

Darek

Użytkownik kiedar edytował ten post 17 luty 2010 - 23:16

Żegnam!

#20 Guest_MirekN_*

  • -->
  • GUESTS

Napisano 17 luty 2010 - 23:22

Wyświetl postUżytkownik kiedar dnia 17.02.2010, 23:57 napisał

....................................
Jeśli zostałem odebrany jako bezkrytyczny naśladowca i klakier Mitka, to niestety będę musiał się poważnie zastanowić, czy zabierać głos w jakiejkolwiek dyskusji – znaczy to, że przy całym swoim słowotoku nie umiem przekazać esencji swoich myśli.
.......................

Nie zostałes tak odebrany. Zapewniam. Wiem, ze łatwo "dogadywac" a trudniej cos konstruktywnego maznac .. ale chcialbym zeby postawa roszczeniowa "mnie przeszkadzaja na stoku......" zostala zastapiona czyms innym. Zacznijmy moze od siebie popatrzmy czy i jak reagujemy na "objawy lamania zasad na stoku" moze sie cos z tego urodzi choc watpie zeby to cos bylo na miare rozwiazania problemu. Musimy jako "ogół" stac sie lepsi a na to trzeba czasu bo ...... (zawsze mozna sie tlumaczyc "trudnym dziecinstwem")
pozdrawiam
Mirek




Podobne tematy




Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych