Skocz do zawartości


Giełda narciarska

Sprzedaj lub kup. Sprawdź!


25-latek wypadł z trasy i uderzył w drzewo. Zginął na miejscu.


24 odpowiedzi w tym temacie

#21 Mitek

    zwykły narciarz

  • Użytkownik
  • 1910 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Warszawa
  • Narty:Różne
  • Imię :Mitek
Reputacja: 271
+

Napisano 16 luty 2010 - 11:35

Cześć
Myslę, że tak właśnie jest w wiekszości wypadków.
Uprawianie sportów wysokiego ryzyka polega zazwyczaj na pewnej umowie osób sobie bliskich i sytuacja w której byłoby realizowane bez akceptacji wydaje sie chora. Z ryzyka jakie sie z tym wiąże zdawac sobie powinni sprawę wszyscy zainteresowani.
Myslę, że bardzo często z ryzyka uprawiania narciarstwa nie zdaje sobie sprawy tak naprawdę nikt z osób z otoczenia narciarza łącznie z nim samym i stąd mój post, w tym akurat temacie, który traktuje jako krzyk-apel.
Pozdro

Użytkownik Mitek edytował ten post 16 luty 2010 - 11:36


#22 newbie46

  • Użytkownik
  • 58 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:.com.au
  • Narty:K2Silencer/Salomon
  • Imię :Antek
Reputacja: 6
+

Napisano 16 luty 2010 - 13:26

Dziewiczy stok , wczesnie rano, brak kogokolwiek na stoku, to sa warunki ktore "zapraszaja"
do jazdy na granicy wlasnych mozliwosci. Kazdy z nas chce te "poprzeczke" posunac troche wyzej,
troche dalej. Tylko tak mozemy sie rozwijac. Cena jaka trzeba czasem placic jest jednak wysoka.

#23 JarekS

    bezczelny dyletant

  • Użytkownik
  • 909 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Police (Zachodniopomorskie)
  • Narty:Fischer RC4 Race SC
Reputacja: 55
+

Napisano 16 luty 2010 - 14:08

Wyświetl postUżytkownik Mitek dnia 16.02.2010, 11:35 napisał

Myslę, że bardzo często z ryzyka uprawiania narciarstwa nie zdaje sobie sprawy tak naprawdę nikt z osób z otoczenia narciarza łącznie z nim samym

W piątek na wąskim odcinku czerwonej 5 w Kaltenbach jakiś rozpędzony debil w ciemnych ciuchach przewrócił mi syna. Na szczęście Kamil akurat robił zwrot, więc skończyło się na potrąceniu i niegroźnym upadku. A ten [censored] nawet nie zwolnił...
Myślę, że już zdaję sobie sprawę.
pozdrawiam
Jarek

#24 Mitek

    zwykły narciarz

  • Użytkownik
  • 1910 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Warszawa
  • Narty:Różne
  • Imię :Mitek
Reputacja: 271
+

Napisano 16 luty 2010 - 14:49

Cześć

Wyświetl postUżytkownik JarekS dnia 16.02.2010, 15:08 napisał

Wyświetl postUżytkownik Mitek dnia 16.02.2010, 11:35 napisał

Myslę, że bardzo często z ryzyka uprawiania narciarstwa nie zdaje sobie sprawy tak naprawdę nikt z osób z otoczenia narciarza łącznie z nim samym

W piątek na wąskim odcinku czerwonej 5 w Kaltenbach jakiś rozpędzony debil w ciemnych ciuchach przewrócił mi syna. Na szczęście Kamil akurat robił zwrot, więc skończyło się na potrąceniu i niegroźnym upadku. A ten [censored] nawet nie zwolnił...
Myślę, że już zdaję sobie sprawę.

Jarku Ty sobie zdajesz ale przeczytaj mój pierwszy post w tym temacie. Stwierdzenien nie jest gołosłowne tylko oparte na obserwacji oraz informacjach od osób zorientowanych lepiej niz przecietnie w temacie. Taki wychodzi obraz po prostu.
Pozdro

#25 kiedar

    ..i..

  • Użytkownik
  • 1771 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja: 243
+

Napisano 16 luty 2010 - 18:35

W odpowiedzi na post Mitka odnośnie WON, pozwole sobie zacytować całą informację z Gazety Krakowskiej:

Warszawskie ferie już za nami. Cieszą się z tego przede wszystkim ratownicy Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Wtedy to bowiem mieli najwięcej roboty z połamanymi na stokach narciarzami.

Jak zaznacza Piotr Bednarz, ratownik dyżurny TOPR, w czasie warszawskich ferii kontuzji doznało aż 364narciarzy. - Między 8 a 14 lutego, czyli w drugim tygodniu ferii gości z Warszawy, było 170 wypadków. Pierwszy zaś tydzień był bogatszy w kontuzje. Naliczyliśmy 194 wypadki. Jak na dwa tygodnie to bardzo dużo - zaznacza Bednarz.

Ze statystyk wynika, że najwięcej wypadków zdarza się na Kotelnicy Białczańskiej, potem w Małem Cichem, a następnie na Szymoszkowej. - Kotelnica przoduje, bo jest tam najwięcej narciarzy amatorów, takich najmniej umiejących jeździć - zaznacza Bednarz.

Jak dodaje ratownik Adam Marasek, wynika, że dziennie było po 26 kontuzji. - Wygląda na to, że narciarstwo to najbardziej kontuzjogenny sport - dodaje Marasek. Od początku ferii na tatrzańskich stokach doszło do ponad 670 wypadków, podczas gdy od początku sezonu narciarskiego doszło do blisko 1100 wypadków.

Jak dodają ratownicy TOPR, w porównaniu z ubiegłym rokiem wypadków na stokach jest więcej, mimo że wciąż nie działa trasa narciarska w Kotle Goryczkowym. Nie tylko TOPR miał dużo pracy. Również na urazówce w zakopiańskim szpitalu był ciągły ruch.

Każdego dnia - jak mówi Marian Papież, wicedyrektor szpitala oraz ordynator oddziału urazowo-ortopedycznego - lekarze przyjmowali ponad 100 pacjentów. Głównie są to złamania podudzia i kolan. - Teraz, gdy skończyły się ferie województwa mazowieckiego, mamy trochę mniej przyjęć, bo około 80 osób dziennie - zaznacza Papież.


Dobrze, że Kotelnice, przez cały okres ferii omijam szerokim łukiem :hysterical:
Żegnam!




Podobne tematy




Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych