Skocz do zawartości


Giełda narciarska

Sprzedaj lub kup. Sprawdź!


25-latek wypadł z trasy i uderzył w drzewo. Zginął na miejscu.


24 odpowiedzi w tym temacie

#1 Guest_MirekN_*

  • -->
  • GUESTS

Napisano 12 luty 2010 - 16:38

http://www.tvn24.pl/-1,1642886,0,1,narciar...,wiadomosc.html

#2 HisToriA

  • Użytkownik
  • 573 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Imię :Kasia
Reputacja: 5
+

Napisano 12 luty 2010 - 17:09

Słyszałam tę informację w radio.
Cóż dodać?
Przykro...
Kolejny dowód na to, że ostrożność i kask potrzebne są na stoku.

#3 deczko inny

  • Użytkownik
  • 1262 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:czarna d...ziura
  • Narty:tanie
Reputacja: 967
+

Napisano 12 luty 2010 - 22:20

Wyświetl postUżytkownik KaBeSz dnia 12.02.2010, 17:09 napisał

Słyszałam tę informację w radio.
Cóż dodać?
Przykro...
Kolejny dowód na to, że ostrożność i kask potrzebne są na stoku.


Niestety był wypadek na Bieńkuli. Niestety w komentarzach medialnych znowu robi się krzywdę narciarzom o niewielkim stopniu wtajemniczenia pisząc, że pechowiec nie miał kasku, sugerując że jakby miał to może by żył.
Nie podważając oczywiście znaczenia kasku jako jakiegoś tam, kolejnego zabezpieczenia może jednak jeden z drugim tzw. dziennikarz napisał by w ostatnim zdaniu newsa: Narciarze! Nie jeździjcie, z dużymi prędkościami, a najlepiej w ogóle w pobliżu skraju trasy, przy drzewach, przy słupach wyciągów, nie kozaczcie ze skrętami w pobliżu armatek, bo nawet dwa kaski jeden na drugim wam nie pomogą!
Dzisiejszemu nieszczęśnikowi kask by nie pomógł, uderzył tułowiem.
Kilka lat temu zginął mój znajomy. Wpadł w drzewa, uderzył tułowiem. Nikt nie widział samego wypadku, ale wszyscy wiedzieli, ze musiał przykozaczyć koło lasu i nie wyszło. Miał kask, a śmiało mógł nie mieć i jechać środkiem pustego Beskidu.

#4 bacteria

  • Użytkownik
  • 226 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:Bielsko-Biała
  • Narty:ELAN SL 09/10
  • Imię :Justyna
  • Ulubiony stok:ten na którym jest pusto
  • Instruktor:po prostu nie lubię instruktorów
Reputacja: 123
+

Napisano 12 luty 2010 - 23:02

D_i ma rację! Dlaczego wszyscy czepili się kasku? Taka moda? Zróbmy obowiązkowe chodzenie po chodniku w kasku, bo przecież można się potknąć i uderzyć głową w chodnik, czy też w latarnię.
Wspominiany instruktor miał albo strasznego pecha i wjechał na jakąś potwornie dużą muldę (o czymś takim wypowiadała się jakaś pani prokurator) , albo jak to większość młodych przykozaczył zbyt blisko krawędzi stoku. Na pewno nie jechał sobie wolniutko środkiem. Wypadki się zdarzają, oczywiście szkoda młodego człowieka, ale nie wpadajmy w kaskowe skrajności.

#5 deczko inny

  • Użytkownik
  • 1262 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:czarna d...ziura
  • Narty:tanie
Reputacja: 967
+

Napisano 12 luty 2010 - 23:50

Chodzi o to miła Bacterio, żeby nie wkraczać na tory niezwykle jałowej i niesmacznej nawet dyskusji o wyższości jakiegoś tam zabezpieczenia nad innym zabezpieczeniem, a takie są od dawna serwowane w różnych miejscach internetu.
Ja osobiście lubię wyciągać wnioski, więc wolę czytać co i dlaczego się wydarzyło, a nie czego ktoś nie miał, czy co miał.
Dzięki wyciągniętym wnioskom jest mało prawdopodobne, ze wykręcę sobie ponownie nogę w kolanie, czy wpadnę ponownie do lasu łamiąc się i rozbijając sobie łeb.
Polecam wyciągać wnioski ze swoich i cudzych nieszczęść.

#6 bacteria

  • Użytkownik
  • 226 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:Bielsko-Biała
  • Narty:ELAN SL 09/10
  • Imię :Justyna
  • Ulubiony stok:ten na którym jest pusto
  • Instruktor:po prostu nie lubię instruktorów
Reputacja: 123
+

Napisano 13 luty 2010 - 10:03

Zgadza się drogi Deczko, ja (jak w sumie wiesz) mogłam tych wniosków sporo wyciągnąć i wiem że fisem należy jechać szybko, a ondraszkiem w ogóle nie należy :hysterical:

#7 Guest_MirekN_*

  • -->
  • GUESTS

Napisano 13 luty 2010 - 12:50

Wyświetl postUżytkownik deczko inny dnia 12.02.2010, 23:20 napisał

.....................Nie podważając oczywiście znaczenia kasku jako jakiegoś tam, kolejnego zabezpieczenia może jednak jeden z drugim tzw. dziennikarz napisał by w ostatnim zdaniu newsa: Narciarze! Nie jeździjcie, z dużymi prędkościami, a najlepiej w ogóle w pobliżu skraju trasy, przy drzewach, przy słupach wyciągów, nie kozaczcie ze skrętami w pobliżu armatek, bo nawet dwa kaski jeden na drugim wam nie pomogą!
.................

Zapodałem tego newsa i juz zaluje. Stwierdzenie (w tekscie), ze wedlug rzeczniczki policji był bez kasku wywolalo lawine. Tam nie pisze, ze gdyby mial kask to by zyl - to moze byc manipulacja ale nie musi. Nikt tych kaskow na sile dla doroslych nie wprowadzi sa mozliwosci odwolania sie do organow UE. Natomiast sugestia ,ze dzinnikarz powinien napisac "nie jezdzicie za szybko, nie kozaczcie" umieszczone w takim tekscie jednoznacznie juz sgeruje ,ze ofiara wypadku "niedostosowala predkosci, kozaczyla itd.." . Sprawe zbada prokuratura beda wnioski( sugerujace ,ze zachodzi duze prawdopodobienstwo, ze tak bylo) to wtedy mozna cos takiego napisac nie teraz na goraco. To oczywiscie tylko moje zdanie. Pomyslmy tez o rodzinie ,ktora przeczyta, ze "jechal nieodpowiedzialnie, kozaczyl, przeszarzowal, jechal nieodpowiedzialnie, byl bez kasku, jechal na slalomce, nie byl prawdziwym intruktorem tylko rekreacji ruchowej, jak nie mieszka w Szczyrku to nie powinien byc instruktorem" i pare podobnych kwiatkow ,ktore sa cytatami z roznych forow narciarskich. We wszystkich tych komentarzach brakuje mi slow "ja sadze, w/g mnie, itp" wszyscy feruja wyroki i przypuszczenia przedstawiaja jako fakty. To tyle z perspektywy czlowieka ,ktory 40pare dni temu po 38 latach jazdy na nartach mial wypadek (wypadlem z trasy przy okolo 50 km/h, 10 metrow lotu, dzrzewo, 3 metry i skaly) i wie jakie to czynniki oprucz wymienionych moga miec wlyw na takie zdarzenie -- ot takie luzne przemyslenia czlowieka ,ktory ma teraz duzo czasu na myslenie.
Tragedia zginal czlowiek mlody, tym wieksza
Pozdrawiam Mirek

#8 deczko inny

  • Użytkownik
  • 1262 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:czarna d...ziura
  • Narty:tanie
Reputacja: 967
+

Napisano 13 luty 2010 - 14:44

Wyświetl postUżytkownik MirekN dnia 13.02.2010, 12:50 napisał

Zapodałem tego newsa i juz zaluje.


Szczerze mówiąc czułem że nie powinienem trzaskać dziobem, ale nie mogłem się powstrzymać czytając po internecie tradycyjne w takiej i nie tylko sytuacji arcyżałosne wypociny.
Z mojej strony koniec, a reszta ewentualnie tylko osobiście przy pomocy dźwięków.
Nie miałem odwagi prosić o streszczenie wypadku, więc dzięki za opis. Mimo braku części danych znalazł się na moim "twardym dysku", w katalogu z moim osobistym dłuuugim lotem na dużej wysokości przez las i wytracaniu prędkości lotu na kolejnych drzewach :hysterical: Czy wtedy przykozaczyłem? Chyba nie. Wtedy zachowałem się jak rasowy debil.

#9 Guest_MirekN_*

  • -->
  • GUESTS

Napisano 13 luty 2010 - 15:02

Wyświetl postUżytkownik deczko inny dnia 13.02.2010, 15:44 napisał

...............
Szczerze mówiąc czułem że nie powinienem trzaskać dziobem, ale nie mogłem się powstrzymać czytając po internecie tradycyjne w takiej i nie tylko sytuacji arcyżałosne wypociny.
................

Bez urazy :hysterical: mnie tez pisanina w stylu "zla slalomka pociagnela niedouczonego instruktora do lasu ... " przyprawia o migotanie.
Nigdy nie twierdzilem, ze moje kuku to byly "obiektywne trudnosci" nalozylo sie na to pare spraw: zmeczenie, zla ocena odleglosci no i chyba nie do konca dobra decyzja (zeby gwaltownie sie zatrzymac a nie probowac wyminac) , moze tez predkosc .... a kamien/berga wratrakowana w stok to był tylko zapalnik :lusterko: a moze nie ....
Co do wypadku to Chlopa szkoda bo to był pasjonat tak jak my "rano,pierwszy na stoku,sztruksik i takie tam"
To tyle.
Mirek

#10 filinator

  • Użytkownik
  • 418 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja: 8
+

Napisano 13 luty 2010 - 17:42

W zeszłym sezonie był podobny przypadek,też zginął młody człowiek,też poruszano sprawę kasku.
Nie w tym rzecz ,żeby zadawać pytania o potrzebę posiadania,rozwagę itp.
Narty to sport urazowy,dla jednych to tylko skręcone kolano,dla innych poważna kontuzja(vide Mirek),czasem przytrafia się tragedia.
Miałem wypadek ,i gdybym miał zapięte pasy, już bym nie żył,ale nigy nie zachęcę nikogo do niezapinania,bo akurat w moim przypadku był to fuks.
Młody człowiek może "przekozaczył".Ale te same media zjadły by Go na śniadanie,gdyby realizują swoją pasję zabił innego uczestnika stoku.Pojechał na granicy ryzyka na pustym stoku,bez zagrożenia dla innych,tylko miał niefart,że Go wyniosło.W wielu stacjach tam gdzie trasa styka się z lasem są siatki ochronne,przecież nie dla sarenek,a Bieńkula ma homologację-więc się pytam kto ją dał i dlacego,jakoś nikt o tym nie wspomina.A przecież tą trasą poruszają się nie tylko lokalsi znający trasę,ale też osoby przyciągnięte znaczkiem FIS w opisie trasy.
Szkoda straszna się stała,ubyło jednego z nas-zafascynowanych dwoma deskami....

#11 Guest_pytek 23_*

  • -->
  • GUESTS

Napisano 13 luty 2010 - 19:51

Sprawa kasku to sprawa indywidualna narciarza.Narciarz w kasku to nie narciarz bezpieczny tylko w jakims stopniu zabezpieczony.Filip dobrze zauwazyl,ze chlopak nie sprawial zagrozenia dla innych jechal pusta trasa.Takie tragiczne wypadki sa pozywka dla mediow,ktore tak naprawde w d...ie maja Jego los.

P.S.Osobiscie jezdze w kasku i zolwiku.W tym sezonie podczas nocnej jazdy zaliczylem jeden z najciezszych upadkow w moim zyciu i gdyby nie kask to tyl mojej glowy wygladalby troche inaczej,a tak skonczylo sie na szoku i problemami z obracaniem glowa przez pare dni.

#12 HisToriA

  • Użytkownik
  • 573 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Imię :Kasia
Reputacja: 5
+

Napisano 13 luty 2010 - 21:01

Pewnie wypowiem się na zasadzie: "uderz w stół, a nożyce się odezwą". Cóż jednak.... mam wrażenie, że to ja wywołałam dyskusję.
A przecież napisałam tylko:

Cytat

Kolejny dowód na to, że ostrożność i kask potrzebne są na stoku.

Czy napisałam nieprawdę???

Na początku wymieniłam: OSTROŻNOŚĆ.
Ta wydaje mi się najważniejsza.
Czy nie powinniśmy jej zachowywać na stoku? Szczególnie ci, którzy uczą innych, są instruktorami...
Rozumiem wypowiedź Mirka, który zwraca uwagę jeszcze na jeden aspekt: zdarzenia niezależne od nas... i takie mają miejsce... Chociaż - jak widać z perspektywy - Mirek zaczyna mówić o swojej decyzji: nie do końca właściwa

Cytat

nalozylo sie na to pare spraw: zmeczenie, zla ocena odleglosci no i chyba nie do konca dobra decyzja

Mój mąż, którego uważam za świetnego kierowcę, przeżył ostatnio wypadek samochodowy, z którego, dzięki Bogu, wyszedł bez szwanku (samochód tego nie przeżył). Z perspektywy też swoją decyzję ocenia jako niewłaściwą.
Czego to dowodzi? Pewność siebie wynikająca z posiadanych umiejętności i konieczność podjęcia szybkiej decyzji nie sprzyjają ostrożności...
Czy amator w tej sytuacji zachowałby się ostrożniej? - śmiem wątpić. W przypadku takiej osoby doszłaby zapewne panika będąca następstwem świadomości swoich braków.

Potem napisałam o kasku...
Nie wiem niczego o tym wypadku, poza tym, co usłyszałam w radio i przeczytałam w tym artykule. Wypowiedź pani, informującej o braku kasku sugerowała obrażenia głowy. Dlatego napisałam o kasku, sugerując, że gdyby kask był, obrażenia być może mogłyby być inne...
"Mogłyby", niestety, wcale nie oznacza, że człowiek by przeżył...
Niewątpliwie jednak w takiej sytuacji moglibyśmy powiedzieć, że zrobił wszystko, co mógł, by zadbać o swoje bezpieczeństwo....

Tamte słowa poprzedziłam słowem: PRZYKRO...
Bo odszedł człowiek. Nawet, jeśli powodem jego odejścia byłby jego błąd, nie zmienia to faktu, że odszedł... Młody człowiek, który zostawił tych, którzy go kochali... Że wiąże się to z traumatycznymi przeżyciami, z cierpieniem...
Z tym zawsze trudno się pogodzić...

... więc nie sądźcie, że to kask był głównym tematem mojej wypowiedzi....
... widzę cierpienie tych, którzy zostali....
... a ostatnie zdanie, które napisałam, miało tylko nam wszystkim przypomnieć o tym, by zadbać o każdy szczegół, który w takich sytuacjach może ratować nam życie...
... "może", niestety, nie oznacza pewności...

#13 skiman6

  • Użytkownik
  • 619 Postów:
  • Skąd:Wrocław
  • Imię :adam
Reputacja: 31
+

Napisano 13 luty 2010 - 21:34

...ile wiemy o sobie...

...doświadczenie nas uczy, pozwala oceniać własne możliwości, wskazuje nam miejsce w danym szeregu... i choć te oceny subiektywne, zwykle są przecenione, to jednak dają nam poczucie własnej wartości, którą w papierowych tabelach bez skrupułów wstawiamy, a w praktyce, to jak w złotej sentencji Pani Wisławy:"tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono" i często, w trzeźwym spojrzeniu na siebie, zadajemy sobie pytanie: ile mogę naprawdę? I często jest to nasz wolny, swobodny wybór, by to sprawdzić, by poznać granicę...ile mogę... Myślę, że to nieszczęście nie było wypadkiem, który się zdarzył, bo coś tam...a było to szukanie tej granicy właśnie... Wielu szuka granicy, choć niewielu ma odwagę, by do niej dotrzeć, bo racjonalne działanie odwodzi nas od zachowań na krawędzi, od działań ryzykownych i tylko wybrana garstka wchodzi na szczyty, zjeżdża gdzieś w kotle, penetruje miejsca niedostępne lub by chciała lecieć na księżyc...i po co, skoro nie musi, skoro to niewygodne, skoro to groźne...?- pytanie zadaje prawie każdy "rozumny"- myślę- po to, by tylko sprawdzić siebie...

...i można ścieżką wygodną i można graniami...
Dołączona grafika

#14 kajro

  • Użytkownik
  • 159 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Szczecin
Reputacja: 32
+

Napisano 15 luty 2010 - 11:55

Zdarzył się wypadek....
Szkoda ofiary.
Współczucie dla pozostawionych przez niego bliskich.
Tylko o mdłości mnie przyprawia to usilne szukanie winnego.
Czy zawsze ktoś musi byc winny za wypadek? Nie ważniejsze jest poznanie " dlaczego' niż "przez kogo" ?
Czy nie istnieje splot niepomyślnych okoliczności?

A swoją drogą w Spindlerovym Mlynie na słupach kanap jest takie chasło:
"przy jeździe między słupami nawet najlepszy kask to nie wszystko"
oraz " w odróżnieniu o słupa człowiek nie ma kości z żelaza".
Czyli rozsądek potrzebny od zaraz. Choćby taki, że jadę na maxa, gdy jedynym zagrozonym moim zachowabniem jestem ja. Tak, to też przejaw rozsądku.
A wypowiedzi w komentarzach? Często ich poziom to żenada, więc litościwie okryjmy je całunem milczenia.

#15 HisToriA

  • Użytkownik
  • 573 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Imię :Kasia
Reputacja: 5
+

Napisano 15 luty 2010 - 19:37

Właściwie to chyba powinnam przeprosić, że ciągnę ten temat, trudno mi jednak zmilczeć....

Wyświetl postUżytkownik kajro dnia 15.02.2010, 12:55 napisał

Nie ważniejsze jest poznanie " dlaczego' niż "przez kogo" ?
Czy nie istnieje splot niepomyślnych okoliczności?

Zarówno pytanie "dlaczego", jak i "przez kogo", są pytaniami o przyczynę. "Splot niepomyślnych okoliczności" to też przyczyna...

Wyświetl postUżytkownik kajro dnia 15.02.2010, 12:55 napisał

Czyli rozsądek potrzebny od zaraz. Choćby taki, że jadę na maxa, gdy jedynym zagrozonym moim zachowabniem jestem ja. Tak, to też przejaw rozsądku.

NIE MA TAKIEJ SYTUACJI!!! (żebyś Ty był tym jedynym, który jest zagrożony własnym działaniem)
Żeby spełnić ten warunek, na całym świecie nie mógłby istnieć żaden człowiek, któremu by na Tobie zależało.
To mało prawdopodobne.
Zawsze jest ktoś...
Ktoś, komu jesteś bliski, komu na Tobie zależy, kto będzie cierpiał, gdy nie wrócisz... Nigdy więc nie będziesz jedynym zagrożonym, nawet, jeśli na stoku będziesz sam, bo tam, gdzieś daleko zawsze jest ktoś, kto czeka, ma nadzieję, że wszystko będzie dobrze, że... wrócisz...

Cytat

A wypowiedzi w komentarzach? Często ich poziom to żenada, więc litościwie okryjmy je całunem milczenia.

Jeśli mówisz o komentarzach w Internecie na portalach takich jak np. Onet - to prawda. Może lepiej więc tych wypowiedzi nie czytać?....
Niestety, nie zmieni to faktu, że są ludzie, którzy myślą w ten sposób, a to dość.... bolesne...

#16 Mitek

    zwykły narciarz

  • Użytkownik
  • 1910 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Warszawa
  • Narty:Różne
  • Imię :Mitek
Reputacja: 271
+

Napisano 15 luty 2010 - 22:14

Cześć
Przyczyny takich zdarzeń są proste i będą one jeszcze częstsze dopóki nie zmienimy podejścia do narciarstwa, które obecnie jest lansowane. Jeżlie ktoś ryzykuje na własny rachunek i czasami nie wyjdzie to tylko trudno wypada powiedzieć. Gorzej, że zazwyczja jest gorzej.
Spędziłem ostatnio na nartach w naszym kraju koło dwóch tygodni i wnioski z obserwacji stoków są jednoznaczne.
Prędkośc do umiejetności potrafi dostosowac na naszych stokach mniej więćej co dwudziesty narciarz. Co trzydziesty ma jakieś pojęcie o technice jazdy a co pięćdziesiąty umie połączyc te cechy.
Bardzo jaskrawym przykładem na to jeste zakopiańska Harenda.
Obserwacja osób korzystających ze stoku głównego bardzo przypomina zabawę w rosyjską ruletę czyims kosztem. Chłopcy w wieku 8-10 lat zaawansowani narciarsko podczas pojedynczego podjazdu krzesełkiem nie znaleźli żądnej osoby, która jechałaby z pełną kontrola predkości nie mówiąc o jeździe technicznej na tym przeciez sporym i szerokim stoku.
Spostrzeżenia te potwierdzili miejscowi, znajomi instruktorzy a także Panowie z obsługi kasowej, którzy na moje pytanie ile zwózek maja tu srednio tygodniowo odpoarli:
"A wie Pan że jak na to co się dzieje na stoku to stosunkowo niewiele"
Taka jest prawda - niestety tragiczna.
Narciarstwo to sport wolności i przestrzeni i nie zamierzam teych walorów narciarstwa kogokolwiek z kim mam do czynienia ani siebie również pozbawiać dlatego postawić nalezy stanowcze weto stokowym maniakom predkości, chocby mieli na sobie nawet pełna zbroję płytową by byc bezpiecznymi.
Przecież jak ktoś chce się realizowac sportowo to mozna kupić pare tyczek wynająć sobie kawałek góry i poćwiczyć, nie trezba tego robic miedzy ludźmi na stokach otwartych. Tam można zjechać spokojnym smigiem lub poczekac aż stok jest wolny.
Jak komus to sie nie podoba i musi gnac na złamanie karku to "WON" - takie niech będzie nasze hasło a bezpieczniejsi będą Ci którzy w spokoju chcą sobie po prostu pojeździć i niepotrzeba będzie żółwików ani innych atrybutów narciarza sportowca.
Pozdrawiam i jak najmniej takich doświafdczeń życzę.

#17 Guest_MirekN_*

  • -->
  • GUESTS

Napisano 15 luty 2010 - 23:47

Wyświetl postUżytkownik Mitek dnia 15.02.2010, 23:14 napisał

Cześć
Przyczyny takich zdarzeń są proste i ....

Mozna wiedziec dlaczego napisales to akurat w tym watku ? Czyzbys wiedział jaka była przyczyna tej tragedi ?
Zginał młody człowiek , pasjonat nart a wiec wydawalo by sie ,ze osoba nam narciarzom bliska ale nie bo dla ciebie to "stokowy maniak predkosci nie panujacy nad nartami i WON......." . Jak juz wczesnie zauważył Filip zginał nie stwarzajac zagrozenia dla innych na stoku wiec nie masz prawa talk o NIM pisać. Wiec proponuje przynajmnie w tym watku nie znizac sie do poziomu tych co to "zawsze wszystko lepiej wiedza" a taki materialy zamieszczac w osobnych watkach tak aby np. matka tragicznie zmarłego chcac poczytac o synu nie musiała przeczytac ,ze syn to był "nieodpowiedzialny debil - maniak predkosci bez prawa wstepu na stoki" bo pewno przykro by sie jej zrobiło.

#18 Mitek

    zwykły narciarz

  • Użytkownik
  • 1910 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Warszawa
  • Narty:Różne
  • Imię :Mitek
Reputacja: 271
+

Napisano 16 luty 2010 - 08:19

Cześć

Wyświetl postUżytkownik MirekN dnia 16.02.2010, 0:47 napisał

Wyświetl postUżytkownik Mitek dnia 15.02.2010, 23:14 napisał

Cześć
Przyczyny takich zdarzeń są proste i ....

Mozna wiedziec dlaczego napisales to akurat w tym watku ? Czyzbys wiedział jaka była przyczyna tej tragedi ?
Zginał młody człowiek , pasjonat nart a wiec wydawalo by sie ,ze osoba nam narciarzom bliska ale nie bo dla ciebie to "stokowy maniak predkosci nie panujacy nad nartami i WON......." . Jak juz wczesnie zauważył Filip zginał nie stwarzajac zagrozenia dla innych na stoku wiec nie masz prawa talk o NIM pisać. Wiec proponuje przynajmnie w tym watku nie znizac sie do poziomu tych co to "zawsze wszystko lepiej wiedza" a taki materialy zamieszczac w osobnych watkach tak aby np. matka tragicznie zmarłego chcac poczytac o synu nie musiała przeczytac ,ze syn to był "nieodpowiedzialny debil - maniak predkosci bez prawa wstepu na stoki" bo pewno przykro by sie jej zrobiło.

Przeczytaj Mirek trzy pierwsze zdania mojego posta. Jeżeli ktoś ryzykuje na własny rachunek to jest to tylko iwyłącznie jego decyzja i nic nam do tego wypada współczuć niefarta. Zresztą wielokrotnie o tym pisaliśmy i wielokrotnie dawałeś przykład jak można bezpiecznie i jednicześnie szybko.
A dlatego post jest tutaj bo obecnie podejście do narciarstwa jest zbytnio ukierunkowane na zbliżenie do wyczynu i szybkość a mniej na swiadomość i bezpieczeństwo. Na stokach widac to aż za dobrze i stąd wypadki.
Celowo umieściłem w wątku o czyjejeś smierci bo takie wypaczenie jest na dłużsża metę przyczyną tych i innych smierci.
Pozdro

#19 kajro

  • Użytkownik
  • 159 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Szczecin
Reputacja: 32
+

Napisano 16 luty 2010 - 09:35

Kasiu.
Dlaczego ? Pojmuję jako pytanie o przyczynę.
Przez kogo ? Jako usilne szukanie winnego , którym może być producent nart (bo narty miały taką a nie inną charaktrystykę), kierowca ratraka (bo opminął jakąś muldę), orczykowy ( bo nie uprzedził dość gorliwie o zagrożeniu płynącym z prędkości), producent smarów (bo ... ), leśniczy (bo...) itp.( np w prawie katastrofy Concorda tak usilnie szukano winnego, że odarczają winą mechanika serwisującego... zupełnie inne samoloty. Paranoja?).
" ... NIE MA TAKIEJ SYTUACJI!!! (żebyś Ty był tym jedynym, który jest zagrożony własnym działaniem)... "
Może jednak trzeba rozgraniczyć kwestię fizycznego zagrożenia od cierpienia?
On swoją jazdą nie stanowił zagrożenia dla nikogo oprócz siebie, a że w wyniku wypadku cierpią jego bliscy- to przykre.
Lepiej tak niż gdyby zabrał kogoś ze sobą.
Ogónie szkoda chłopa i tyle.

Użytkownik kajro edytował ten post 16 luty 2010 - 09:37


#20 JarekS

    bezczelny dyletant

  • Użytkownik
  • 909 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Police (Zachodniopomorskie)
  • Narty:Fischer RC4 Race SC
Reputacja: 55
+

Napisano 16 luty 2010 - 10:25

Wyświetl postUżytkownik KaBeSz dnia 15.02.2010, 19:37 napisał

NIE MA TAKIEJ SYTUACJI!!! (żebyś Ty był tym jedynym, który jest zagrożony własnym działaniem)
Żeby spełnić ten warunek, na całym świecie nie mógłby istnieć żaden człowiek, któremu by na Tobie zależało.
To mało prawdopodobne.
Zawsze jest ktoś...
Ktoś, komu jesteś bliski, komu na Tobie zależy, kto będzie cierpiał, gdy nie wrócisz... Nigdy więc nie będziesz jedynym zagrożonym, nawet, jeśli na stoku będziesz sam, bo tam, gdzieś daleko zawsze jest ktoś, kto czeka, ma nadzieję, że wszystko będzie dobrze, że... wrócisz...

Kasiu, to nie tak. Kajro pisał o stwarzaniu fizycznego zagrożenia dla innych ludzi na stoku. Ty piszesz o odpowiedzialności.
Nie ryzykuję nadmiernie (nie tylko na nartach), bo się boję. Ale nie tylko o siebie. Boję się, że w razie czego rodzina zostanie sama z wszystkimi kłopotami, a może nawet z jednym dodatkowym... Według mnie to nie jest cena, którą warto płacić za trochę więcej frajdy.
Z drugiej strony - czy mam prawo wymagać, aby syn nie robił tego, co lubi, bo mogę go stracić? Żeby np. nie został kierowcą wyścigowym (to na szczęście teoria), bo to nadmierne ryzyko?
I wreszcie: czy mam prawo oceniać kogoś, kto takie - nadmierne z mojego punktu widzenia - ryzyko podejmuje?
Tu nie ma prostych odpowiedzi.
pozdrawiam
Jarek




Podobne tematy




Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych