Skocz do zawartości



Z dzieckiem w podróży... na narty... też


41 odpowiedzi w tym temacie

#1 Osetia

    "Królowa Trolka"

  • Administrator
  • 1971 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:SO
  • Narty:Heady biało-czerwone i Volki z paniusią
  • Imię :Trolka
  • Ulubiony stok:odkryty i nieodkryty, ale pokryty białą warstwą tego na eś
Reputacja: 161
+

Napisano 11 luty 2010 - 15:20

Witam!

Wyjazd z dziećmi na narty, to często długa droga. Wyjątkiem oczywiści jest jechać do Szczyrku, mieszkając w Szczyrku itp. :zab: Niektóre dzieci czując w nozdrzach dym z rury wydechowej od razu zasypiają, inne nie. Jazda trwająca kilka lub kilkanaście godzin jest tak samo męcząca dla dorosłych jak i dla dzieci, a może nawet bardziej, bo zwiększona energia ograniczona pasami bezpieczeństwa bywa nieznośna.

Mamy dzieci w liczbie dwa. Starszy syn 9 lat, coś poczyta, pogra na dostępnych telefonach, pośpiewamy, posłuchamy i jakoś tam jest ok. Młodsza 2 lata i 3 m-ce, samochodom od urodzenia mówi nie!!! To znaczy bardzo lubi jeździć, ale nie w foteliku, najchętniej za to z Tatą, u taty na kolanach... za kierownicą. Urodzona dyktatorka, indywidualistka, z własna jej tylko znaną drogą. Wyjazd z nią samochodem nawet na kilka kilometrów jest masakrą!

Kiedy była oseskiem jeszcze jakoś sobie radziliśmy... Czekaliśmy z wyjazdem do jej wycieńczenia organizmu :lusterko: i wtedy zasypiała. Szału nie było, ale jakoś można ja było okiełznać. Teraz już nie, niestety.

Generalnie jakikolwiek wyjazd z nią, tym bardziej w kilku godzinna podróż do Austrii , napawał nas dorosłych rodziców.... PRZERAŻENIEM :hysterical:

Wymyśliliśmy, że skorzystamy z nowinek technicznych i zamontujemy telewizorek. Normalnie wbrew temu, co traktuje psychologia rozwojowa o ilości bajek w życiu dziecka. Wybieramy bezpieczeństwo!

Znajomi odradzili montaż na stałe, a doradzili przenośnie dvd. Wczoraj dokonałam zakupu... z kwoty ponad 4000 zł, ze stałego, zrobiło niewiele ponad 400 zł, za dobry sprzęt Philipsa.

Pewnie macie doświadczenia w tym temacie i wiecie, czy dzieciakom się podoba czy nie? czy nuda jest mniejsza, czy nie ma różnicy. Nasi znajomi chwalą. jak u nas będzie zobaczymy. mam nadzieję, że kupione bezpieczeństwo dziecka i nie ma co ukrywać, spokój reszty rodziny w samochodzie wart będzie wydanych pieniędzy :tease2:

Dam znać po powrocie. jeżeli macie jeszcze jakieś sposoby na diabelskie dziecko, to proszę o sugestie...

Pozdrawiam, Ola

#2 Pit

  • Administrator
  • 3436 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:ZPY
  • Narty:Dynastar Course 178
  • Imię :Piotr
  • Ulubiony stok:Szczyrk
Reputacja: 824
+

Napisano 11 luty 2010 - 15:25

Jednym z powodów może być nieodpowiedni fotelik. Zbyt mały.

Z wiekiem spada zapotrzebowanie na zysk, a rośnie popyt na święty spokój...


#3 fan

    TOEG

  • Użytkownik
  • 447 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja: 105
+

Napisano 11 luty 2010 - 22:32

też w tym roku na wyjazd do Saalbach zakupiłem takie ustrojstwo jak dvd i to na dzień przed wyjazdem....looknąłem na allegro i szybki zakup z odbiorem własnym w wawie na ul.Powązkowskiej ...cena 390 pln jakiś "No name" o nazwie Lark z fajnym ekranem w zestawie z ładowarka samochodowa i pokrowcem do powieszenia w aucie na siedzeniu,choć ja mam stoliki rozkładane na oparciach przednich siedzeń to ułatwia sprawę....bardzo fajne rozwiązanie z tym dvd...mimo że moja córa jest w trasie niemożliwa,to zestaw filmów jej ulubionych,które katuje w domu spowodował że nie było dziecka :lusterko: ....syn gra na PSP ze słuchawkami na uszach i jest totalny spokój :hysterical: ....jak doda sie jeszcze do tego Aviomarin to podróż jest bardzo komfortowa....po prostu 1 klasa :tease2:

#4 Pazur

    TOEG

  • Użytkownik
  • 422 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja: 71
+

Napisano 12 luty 2010 - 05:53

Wyświetl postUżytkownik funcarving dnia 11.02.2010, 23:32 napisał

też w tym roku na wyjazd do Saalbach zakupiłem takie ustrojstwo jak dvd i to na dzień przed wyjazdem....looknąłem na allegro i szybki zakup z odbiorem własnym w wawie na ul.Powązkowskiej ...cena 390 pln jakiś "No name" o nazwie Lark z fajnym ekranem w zestawie z ładowarka samochodowa i pokrowcem do powieszenia w aucie na siedzeniu,choć ja mam stoliki rozkładane na oparciach przednich siedzeń to ułatwia sprawę....bardzo fajne rozwiązanie z tym dvd...mimo że moja córa jest w trasie niemożliwa,to zestaw filmów jej ulubionych,które katuje w domu spowodował że nie było dziecka :lusterko: ....syn gra na PSP ze słuchawkami na uszach i jest totalny spokój :hysterical: ....jak doda sie jeszcze do tego Aviomarin to podróż jest bardzo komfortowa....po prostu 1 klasa :tease2:

Witam,
A żona? Co robi żona?

Pazur

#5 fan

    TOEG

  • Użytkownik
  • 447 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja: 105
+

Napisano 12 luty 2010 - 12:19

Wyświetl postUżytkownik Pazur dnia 12.02.2010, 6:53 napisał

Wyświetl postUżytkownik funcarving dnia 11.02.2010, 23:32 napisał

też w tym roku na wyjazd do Saalbach zakupiłem takie ustrojstwo jak dvd i to na dzień przed wyjazdem....looknąłem na allegro i szybki zakup z odbiorem własnym w wawie na ul.Powązkowskiej ...cena 390 pln jakiś "No name" o nazwie Lark z fajnym ekranem w zestawie z ładowarka samochodowa i pokrowcem do powieszenia w aucie na siedzeniu,choć ja mam stoliki rozkładane na oparciach przednich siedzeń to ułatwia sprawę....bardzo fajne rozwiązanie z tym dvd...mimo że moja córa jest w trasie niemożliwa,to zestaw filmów jej ulubionych,które katuje w domu spowodował że nie było dziecka :lusterko: ....syn gra na PSP ze słuchawkami na uszach i jest totalny spokój :hysterical: ....jak doda sie jeszcze do tego Aviomarin to podróż jest bardzo komfortowa....po prostu 1 klasa :tease2:

Witam,
A żona? Co robi żona?

Pazur



ma święty spokój :zab:

#6 kiedar

    ..i..

  • Użytkownik
  • 1771 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja: 243
+

Napisano 21 luty 2010 - 12:08

Muszę dorzucić swoje 5 groszy do tematu.

Choć już okres wyjazdów z małymi dziećmi mam za sobą – w końcu 11 lat to już nastolatka!!! Bo inaczej jak jej powiesz, że jest dzieckiem to :hysterical: :lusterko:

Ale pamiętam jak to bywało jak Julka miała kilka latek, więc podzielę się pewnymi uwagami - ale nie uważam, że są jedynie słuszne i powinny stać się prawem :zab:

1.

Wyświetl postUżytkownik Osetia dnia 11.02.2010, 15:20 napisał

Młodsza 2 lata i 3 m-ce, samochodom od urodzenia mówi nie!!! To znaczy bardzo lubi jeździć, ale nie w foteliku, najchętniej za to z Tatą, u taty na kolanach... za kierownicą. Urodzona dyktatorka, indywidualistka, z własna jej tylko znaną drogą. Wyjazd z nią samochodem nawet na kilka kilometrów jest masakrą!


Olu to podstawowy błąd dziecko nigdy nie powinno nawet na podwórku jechać u rodzica na kolanach (nawet do garażu), ponieważ ten maluszek jest tak skubany, że jak mu raz pokażesz, że się da to będzie chciało zawsze tak jechać, bo on - choćby nie wiadomo jak mu tłumaczyć - nie zrozumie czemu do garażu wjechać na kolanach może, a w drogę jechać już nie. Po prostu nie należy się złością dziecka przejmować i choć to męczące trzeba wziąć je na przetrzymanie, a po kilku, kilkunastu próbach dziecko zrozumie, że auto = fotelik (czy to się mu będzie podobać, czy nie to inna bajka).

2. Co do wyboru fotelika: zawsze wybierajcie go z dzieckiem!!! Fotelik ma być wygodny w montarzu, bezpieczny (o tym decydują rodzice) i ładny i wygodny (tzn. ma się podobać dziecku - nie koniecznie rodzicom - bo ono będzie w nim siedzieć). Ze swojego doświadczenia wiem, że foteliki zmieniałem częściej niż mówiła o tym metka na nich (jak Julka była już wg nas za duża, to kupowaliśmy jej nowy fotelik, mimo, że wg metki powinien być dla niej dobry tak ze względu na wiek jak i wagę). Przeżyliśmy 3 foteliki, ale ten trzeci to były praktycznie 2 w 1. Bo jak Julka podrosła, to zdemontowało się oparcie i z fotelika była podstawka (tak przewidział producent). Zawsze wato było dopłacić trochę więcej za dobry fotelik bo, raz że był lepiej wykonany, ładniejszy, to jeszcze był na tyle trwały, że 2 pierwsze podarowaliśmy znajomym, bo były niemal niezniszczone.

3. Nasza pociecha bardzo dużo jeździła od maleńkości z nami i muszę wam powiedzieć, że rozpoznawać pierwsze litery nauczyła się w dużej mierze na bilbordach reklamowych :(. Zawsze zabawialiśmy ją rozmową, lub kolorowymi książeczkami i zabawkami, jak podrosła bawiliśmy się w różne gry:

- sylaby – mówiliśmy pierwszą sylabę wyrazu, a córcia musiała dopowiedzieć resztę (bez wzglądu o czym myśleliśmy my, jeśli jej dalsza część pasowała i tworzyła wyraz z naszą sylabą, to był sukces)

- mówienie jakiegoś wyrazu, a potem następna osoba mówi inny wyraz na taka literkę, na jaką skończył się wyraz wcześniejszy
- jedzie pociąg wyładowany na literkę ... - mówimy literkę i każdy mówi np. po 3 wyrazy na taką literę
- liczenie samochodów - jedni liczą czerwone inni białe itp.
- jak już mamy dość gadania, to gramy "cisze na morzu" - wszyscy odpoczną od jazgotu i gwaru, a jak się ktoś odezwie to śmiechu co niemiara.
- jak juz trochę podrosła, graliśmy w skojarzenia - mówimy wyraz, a każda kolejna osoba w aucie mówi wyraz który skojarzył się jej z wyrazem poprzednim (radości i śmiechu jest co niemiara), a przyznam, że gramy w to do tej pory!!!



Takie zabawy dobre są nie tylko w aucie, w domu też można się bawić, a co ciekawe, to rozwijają one i uczą nasze pociechy bawiąc równocześnie.
Należy jednak pamiętać, iż nie można nauczyć dziecka, że zawsze w czasie jazdy jest zabawiane!!! Musi być w aucie i okres wspólnej zabawy, ale też odpoczynku i ciszy i dla każdego dziecka samemu trzeba umieć znaleźć odpowiednie proporcje wspólnej zabawy i czasu gdy samo zajmuje się sobą (jeśli nie to dziecko będzie szczęsliwe, a my wykończeni nieustannym zajmowaniem się nim w czasie jazdy)!

4. Wybierając się w dłuższą podróż planowaliśmy ja zazwyczaj na noc, by córcia po prostu spała w czasie jazdy jak najwięcej ( w zimie wiadome, że nie jest to zbyt dobre rozwiązanie, bo w lecie jak kierowca zmęczony, to staje na parkingu i też przesypia się trochę - mnie zazwyczaj godzinka takiego snu wystarczała).

5. Każde dziecko jest inne i nie ma jedynie słusznej drogi na spokojną jazdę ( moje dziecko od zawsze dużo jeździło z nami więc polubiło auto od początku - innego wyjścia nie miała), bo każde dziecko jest inne i niepowtarzalne. Jedna rada jest standartowa - nie przekarmiajcie dziecka przed drogą!!! Niech dostanie coś lekko strawnego i niedużo, nie będzie mu niedobrze, a na drogę zawsze trzeba zabrać ze sobą coś do picia dla dziecka :( i jakąś lekką przekąskę.

6. Gdy moje dziecko było małe, o takich cudach jak DVD w aucie można było pomarzyć tylko - lub mieć kasę na drugi taki wóz by założyć ten system w swoim :zab:. W zeszłym roku pełnie szczęścia Szokobonsa (po zakupieniu PSP 2 lata temu) dopełniło zakupienie jej odtwarzacza przenośnego DVD ( spowodowane to było planowaną podróżą 1100 km i jakichś 13 godzin jazdy w jedną stronę) Po analizie oferty zakupiłem LG model DP 471 B. Polecam go wszystkim - odtwarzacz ten w zestawie miał uchwyt do zamocowania go do zagłówka, ładowarkę samochodową i sieciową, torbę ochronną, do której mieściły się też wszystkie akcesoria, wejście USB tak, że może on robić za odtwarzacz MP3, ruchomy monitor (można go przekręcić nie tylko w prawo i lewo o 360 stopni, ale też i w pionie o 180 stopni) a co ważne z tego odtwarzacza dzieci mogą korzystać we dwoje, ponieważ ma dwa wyjścia słuchawkowe (a odtwarzany dźwięk nie przeszkadza rodzicom w słuchaniu np. radia), wbudowany akumulator wystarcza na ok 3 godziny pracy.

Hehe gdy Pit szukał dużego podwieszanego pod dachem TV, mówiłem mu, że taniej i praktyczniej jest kupić mały przenośny, ale on wtedy mówił, że mała nie poradzi sobie z nim :zab: ciekaw jestem jakie jest teraz jego zdanie po wyprawie :tease2:.



Dziecku nie może się nudzić w podróży, więc droga Olu co tam opinia purystów, dziecku nie wmówisz, że ma się nie nudzić i podziwiać piękno krajobrazu. Ja uważam że przenośne DVD jest inwestycją ze wszech miar opłacalną i zapewni dziecku dużo radości, a przy okazji nasza pociecha nie będzie mieć alergii na wyjazdy, bo będzie wiedzieć, że w autku jej ukochana „baja” jedzie razem z nią :(
Żegnam!

#7 Pit

  • Administrator
  • 3436 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:ZPY
  • Narty:Dynastar Course 178
  • Imię :Piotr
  • Ulubiony stok:Szczyrk
Reputacja: 824
+

Napisano 22 luty 2010 - 09:13

DVD super zagrało. Spełniło swoją rolę.

Z wiekiem spada zapotrzebowanie na zysk, a rośnie popyt na święty spokój...


#8 Osetia

    "Królowa Trolka"

  • Administrator
  • 1971 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:SO
  • Narty:Heady biało-czerwone i Volki z paniusią
  • Imię :Trolka
  • Ulubiony stok:odkryty i nieodkryty, ale pokryty białą warstwą tego na eś
Reputacja: 161
+

Napisano 24 luty 2010 - 06:58

Cześć!
pojechaliśmy z tym ustrojstwem :thumbsup: i na dawce aviomarinu po konsultacji z lekarzem. Wynik: filmy oglądała maksymalnie do połowy, chyba jakiś o rybkach poszedł cały :thumbsup: Generalnie bardzo ja kręciło grzebanie w płytach i szukanie wciąż nowych, oczywiście innych niż te, które chciał oglądać Igorek. Aviomarin w drodze do Austrii zadział po 3 godzinach na 1,5 godziny, w drodze powrotnej po 5 godzinach, ale za to na prawie 3 godziny :thumbsup:
Polecam urządzenia! U nas końcówki były już hardcorowe, ale w stosunku do komfortu jazdy bez tego cuda, to był istny raj!

Darek, to nie jest tak, że my wsadzamy dzieci do auta i mówimy, ok jedziemy teraz 8 godzin, proszę o spokój bez względu na wiek, płeć i stan posiadania dookoła siebie :thumbsup:
Są zabawy, książeczki, wyliczanki, śpiewanki itp. Mamy dwa dzieci. Z Igorem dało się jeździć, dał się zabawić i rozumiał, że w foteliku jest jego miejsce. Anka też chętnie się zabawi, ale! nie w foteliku... ona preferuje jazdę jak lata temu w fiacie 125 p, tak jak pamiętam ja jeździłam z rodzicami. Stać za Tatą i trzymać się za uchwyty zagłówka :okulary: po tym, jak jej wytłumaczymy, że u taty na kolanach za kierownicą to niekoniecznie :thumbsup: Tak ma dziewczyna, jurna i zadziorna i tyle!

Na takie okazy polecam przenośne dvd... pomaga! :thumbsup:

Ola

#9 kiedar

    ..i..

  • Użytkownik
  • 1771 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja: 243
+

Napisano 24 luty 2010 - 07:37

Wyświetl postUżytkownik Osetia dnia 24.02.2010, 6:58 napisał

Darek, to nie jest tak, że my wsadzamy dzieci do auta i mówimy, ok jedziemy teraz 8 godzin, proszę o spokój bez względu na wiek, płeć i stan posiadania dookoła siebie :thumbsup:



OLKA a czy ja powiedziałem, że tak robicie??? To co napisałem odnosi się do podróży z dzieckiem ogólnie, wszystkich, a nie bazowałem na Waszym przypadku. Moja wyliczanka, to tylko przedstawienie pomysłów innym co można robić w aucie z dzieckiem by się nie nudziło. Samo DVD i tak nie zadziała bo ile można oglądać, a i jeszcze jak dziecko ma chorobę lokomocyjną, to już niestety dla dziecka jest masakrą każda wyprawa dłuższa niż 5 minut.

P.S.
A jakbyś wytłumaczyła dzieciom że "jedziemy teraz 8 godzin, proszę o spokój bez względu na wiek, płeć i stan posiadania dookoła siebie " to może by zrozumiały??? Niedobra mama :thumbsup: :thumbsup:

Użytkownik kiedar edytował ten post 24 luty 2010 - 07:43

Żegnam!

#10 Osetia

    "Królowa Trolka"

  • Administrator
  • 1971 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:SO
  • Narty:Heady biało-czerwone i Volki z paniusią
  • Imię :Trolka
  • Ulubiony stok:odkryty i nieodkryty, ale pokryty białą warstwą tego na eś
Reputacja: 161
+

Napisano 24 luty 2010 - 10:13

Wyświetl postUżytkownik kiedar dnia 24.02.2010, 7:37 napisał

Wyświetl postUżytkownik Osetia dnia 24.02.2010, 6:58 napisał

Darek, to nie jest tak, że my wsadzamy dzieci do auta i mówimy, ok jedziemy teraz 8 godzin, proszę o spokój bez względu na wiek, płeć i stan posiadania dookoła siebie :thumbsup:


OLKA a czy ja powiedziałem, że tak robicie???


oł gad!!!! Gdzie są moje sole trzeźwiące :thumbsup: krzyczy, normalnie na mnie krzyczy :thumbsup:

przeca wiem, tak tylko napisałam, bo do kogo jak nie do Ciebie, skoro Ty to napisałeś.... :thumbsup:

Ola

#11 Mitek

    zwykły narciarz

  • Użytkownik
  • 1910 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Warszawa
  • Narty:Różne
  • Imię :Mitek
Reputacja: 268
+

Napisano 24 luty 2010 - 10:44

Cześć
Podróżujemy z dziećmi odkąd zaistaniały w naszym zyciu i może mamy troche szczęścia po prostu a może pewną receptę.
Zaakceptujmy podróż nie jako zło konieczne ale jako cel sam w sobie.
Wyluzować się, przygoda zaczyne sie w momencie jak wsiadamy do samochodu. Ja zawsze jadę dłużej niz mozna bo mam zasadę diretissimy z mapy więc często ląduje przed brodami czy nieczynnymi promami na przykład ale jak coś się dzieje nawet jak podróż dłuższa to naprawdę jest fajniej niz jak sie jedzie 5 czy 6 godzin po autostradzie.
Z nad morza potraflismy wracac 10-11 godzin pomiomo iz normalnie mozna dojecha w 5,5 własnie dlatego żeby podróż była ciekawa.
DVD, PSP i inne tego typu zabawki nie zastąpią wizyty na zamku czy odwiedzin w zabytkowym browarze
czy półgodzinnego postoju na grzyby albo kapiel w jeziorze.
Nie gońcie - podróz to piekny kawałek wakacji i nie warto go marnowac.
Pozdrowienia

#12 SNOWflake

  • Użytkownik
  • 8 Postów:
Reputacja: 0
+

Napisano 25 listopad 2010 - 14:40

Jak się tak teraz zastanowiłam, to ja i moja siostra jednak byłyśmy święte niemalże jako dzieciaki, cała drogę samochodem (kilkugodzinną) grzecznie siedziałyśmy, podekscytowane samym faktem wyjazdu na narty;)

A teraz te dzieciaki takie nieznośne, tutaj DVD, tutaj PSP, trzeba przekupić, przekabacić, zająć;)

#13 o_andrzej

  • Użytkownik
  • 1204 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Kraków
Reputacja: 342
+

Napisano 25 listopad 2010 - 15:57

Mysle, ze dzieci sie nie zmienily. Po prostu zalezy na jakie padnie. Moje czasem strasznie dawaly w kosc. Syn jest starszy o ponad 6 lat od corki. Trasy robilismy czasem b. dlugie. Pamietam, raz tak sie wkurzylem, ze na autostradzie sie zatrzymalem, wyciagnalem z auta i spralem tylki obojgu sprawiedliwie. Pomoglo. Dzis pewnie mialbym na karku jakas organizacje obrony dziecka przed przemoca. :)

Użytkownik o_andrzej edytował ten post 25 listopad 2010 - 15:58


#14 decent

  • Użytkownik
  • 372 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź
  • Narty:Fisher Rx8
  • Imię :Radek
  • Ulubiony stok:Brak :((
Reputacja: 195
+

Napisano 26 listopad 2010 - 15:07

Też czasami mam ochotę wysadzić swoje pociechy jak już zaczyna im odbijać palma. Niestety ja lubię jechać od punku A do punktu B najlepiej bez przerwy ale faktycznie od czasu gdy zaczęliśmy stosować takie drobne przerwy w podróży dzieciaki trochę są bardziej znośne choć nie omieszkałem kupić przenośnego DVD na zagłówki :) które po 10 m-c szlak trafił i jest w reklamacji firma Manta :). Czasami mi się marzy jakiś teleporter :) rachu ciachu i jesteśmy na miejscu.
Choć jest też druga strona medalu kiedyś oglądałem jakiś film o autostradach jakie to one są wygodne że szybko że bezpiecznie i urywki z trasy pola, ekrany akustyczne, pole, MOP, i tak sobie pomyślałem że taka podróż jest po prostu nudna nie widzimy architektury miejsc przez które przejerzdżamy ludzi całego otoczenia jaki jest nasz kraj czy nawet kraje przez które jedziemy jak jadę z Łodzi nad Morze to tak fajnie zmienia się krajobraz i architektura otoczenia trochę tego żal jak się pomyśli że dla wygody ominiemy takie miejsca dzieci nie będą oglądać krówek i koników za oknem tylko pole, ekran akustyczny, MOP.

Pozdrawiam,

#15 o_andrzej

  • Użytkownik
  • 1204 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Kraków
Reputacja: 342
+

Napisano 26 listopad 2010 - 15:28

Wyświetl postUżytkownik decent dnia 26 listopad 2010 - 15:07 napisał

Choć jest też druga strona medalu kiedyś oglądałem jakiś film o autostradach jakie to one są wygodne że szybko że bezpiecznie i urywki z trasy pola, ekrany akustyczne, pole, MOP, i tak sobie pomyślałem że taka podróż jest po prostu nudna nie widzimy architektury miejsc...


Racja, tez mam takie odczucia. Autostradami europejskimi (raz jechalem tez ameryklanskimi) najezdzilem sie co niemiara. Zwlaszcza we Francji, ale i w Niemczech, Wloszech i Beneluksie. Nuda i to nie ta osetiowa. Zdarzalo mi sie natomiast pojezdzic drogami narodowymi i bocznymi we Francji, we Wloszech, nawet w Niemczech. Zupelnie inaczej. Zaczynasz czuc kraj. Pamietam np. male miasteczka we Wloszech w drodze na Lazurowe Wybrzeze. Celowo zjechalismy z autostrad. Rozmaicie, czasem troche balaganu, brudku, swojskosci. Widzisz wiejskie sklepiki, kawiarenki, lokalnych mieszkancow. Slowem, widzisz lokalne zycie. Albo jazda we Francji przez Masyw Centralny z Prowansji (poludnie) do Paryza. Zagubione katy, tzw. gleboka Francja. Niesamowite serpentyny, lasy, stare mosty gdzies w okolicach Clermont-Ferrand. Nie da sie tego zobaczyc z autostrady.

#16 Zbój

  • Użytkownik
  • 40 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Narty:Fisher RC4 Progressor Flowflex
Reputacja: 31
+

Napisano 12 luty 2011 - 14:59

Parę moich przemyśleń w temacie pacyfikatorów podróżnych.

W poprzednim samochodzie mieliśmy jeden odtwarzacz DVD montowany na zagłówku i dwóch synów podłączonych do niego za pomocą słuchawek przewodowych.
Niestety rozwiązanie to ma pewne wady:
1. Pomimo najlepszych mocowań, DVD na zagłówku jest potencjalnie śmiertelnie niebezpieczne podczas wypadku. Siły są tak duże, że większość uchwytów nie wytrzymuje i takie DVD potrafi urządzić masakrę. Stawianie DVD na stoliku, jak w którymś z postów wyżej jest jeszcze bardziej ryzykowne, bo przy każdym wypadku odtwarzacz sobie lata po samochodzie jak chce
2. Dobór bajek jest problematyczny. Wprawdzie tylko 2 lata różnicy ale właściwie aż dwa lata różnicy (bo 2 i 4) i to co jednego interesuje to drugiego nudzi, a co by chciał drugi oglądać to nie odpowiednie dla pierwszego
3. Konieczność przechodzenia przez DVD menusy - ktoś musi patrzeć na ekran w trakcie przeklikiwania a często są jeszcze reklamy
4. Płyty w samochodzie się niszczą a wielu nie da się skopiować (łatwo)
5. Kable od ładowarki i słuchawek plączą się po całym tyle samochodu, co jest szczególnie uciążliwe gdy trzeba wsiadać/wysiadać

W związku z tym wraz ze zmianą samochodu zainwestowaliśmy w zagłówki z odtwarzaczami DVD (ale nie fabrycznymi) - taki zagłówek dobrej jakości (800x480) to około 600 PLN a montaż od 150 do 200 PLN za fotel.
Zalety rozwiązania:
1. W razie wypadku bezpiecznie
2. Odtwarzacze mają nadajniki podczerwieni, więc można używać słuchawek bezprzewodowych
3. Odtwarzacze poza DVD obsługują USB i karty SD. Zakupiłem takie malutkie klucze USB (wystają niecały centymetr po włożeniu w port) o pojemności 8 GB i nagrywam na nie po kilka różnych bajek. Dla każdego chłopaka inne (teraz już mają 3 i 5 lat). Trzeba chwilę poświęcić aby pozgrywać bajki z DVD i pozamieniać na .avi ale jak już się ściągnie programy, to banalnie proste i na noc można nastawić kilka do konwersji.
4. Mam centralny wyłącznik prądu do odtwarzaczy, więc sami nie włącza jak tego nie chcę
5. Do kompletu są jakieś game-pady i gry - nie sprawdzałem, bo są za młodzi
6. Zagłówki mogą działać w trybie jeden odtwarzacz a drugi jako wyświetlacz - jakby chcieli oglądać to samo
7. Przy odtwarzaniu z USB jak się kończy jedna bajka, to się zaczyna druga automagicznie

Rezultatem jest absolutna cisza z ewentualną prośbą o zmianę na inną bajkę jeśli akurat jakiejś nie chcą. Jak się pamięta kolejność na USB, to bez patrzenia można pilotem pozmieniać.
Podczas ostatniej wyprawy do Ustronia zatrzymaliśmy się tylko na jedzenie i to był jedyny okres gadania przez dzieciaki. Droga powrotna jeszcze fajniejsza - ponieważ byli najedzeni, to przez 4 godziny cisza jak makiem zasiać była.
Pozdrawiam,
Zbój

#17 Mitek

    zwykły narciarz

  • Użytkownik
  • 1910 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Warszawa
  • Narty:Różne
  • Imię :Mitek
Reputacja: 268
+

Napisano 12 luty 2011 - 18:22

Cześć

Wyświetl postUżytkownik Zbój dnia 12 luty 2011 - 14:59 napisał

Parę moich przemyśleń w temacie pacyfikatorów podróżnych.

W poprzednim samochodzie mieliśmy jeden odtwarzacz DVD montowany na zagłówku i dwóch synów podłączonych do niego za pomocą słuchawek przewodowych.
Niestety rozwiązanie to ma pewne wady:
1. Pomimo najlepszych mocowań, DVD na zagłówku jest potencjalnie śmiertelnie niebezpieczne podczas wypadku. Siły są tak duże, że większość uchwytów nie wytrzymuje i takie DVD potrafi urządzić masakrę. Stawianie DVD na stoliku, jak w którymś z postów wyżej jest jeszcze bardziej ryzykowne, bo przy każdym wypadku odtwarzacz sobie lata po samochodzie jak chce
2. Dobór bajek jest problematyczny. Wprawdzie tylko 2 lata różnicy ale właściwie aż dwa lata różnicy (bo 2 i 4) i to co jednego interesuje to drugiego nudzi, a co by chciał drugi oglądać to nie odpowiednie dla pierwszego
3. Konieczność przechodzenia przez DVD menusy - ktoś musi patrzeć na ekran w trakcie przeklikiwania a często są jeszcze reklamy
4. Płyty w samochodzie się niszczą a wielu nie da się skopiować (łatwo)
5. Kable od ładowarki i słuchawek plączą się po całym tyle samochodu, co jest szczególnie uciążliwe gdy trzeba wsiadać/wysiadać

W związku z tym wraz ze zmianą samochodu zainwestowaliśmy w zagłówki z odtwarzaczami DVD (ale nie fabrycznymi) - taki zagłówek dobrej jakości (800x480) to około 600 PLN a montaż od 150 do 200 PLN za fotel.
Zalety rozwiązania:
1. W razie wypadku bezpiecznie
2. Odtwarzacze mają nadajniki podczerwieni, więc można używać słuchawek bezprzewodowych
3. Odtwarzacze poza DVD obsługują USB i karty SD. Zakupiłem takie malutkie klucze USB (wystają niecały centymetr po włożeniu w port) o pojemności 8 GB i nagrywam na nie po kilka różnych bajek. Dla każdego chłopaka inne (teraz już mają 3 i 5 lat). Trzeba chwilę poświęcić aby pozgrywać bajki z DVD i pozamieniać na .avi ale jak już się ściągnie programy, to banalnie proste i na noc można nastawić kilka do konwersji.
4. Mam centralny wyłącznik prądu do odtwarzaczy, więc sami nie włącza jak tego nie chcę
5. Do kompletu są jakieś game-pady i gry - nie sprawdzałem, bo są za młodzi
6. Zagłówki mogą działać w trybie jeden odtwarzacz a drugi jako wyświetlacz - jakby chcieli oglądać to samo
7. Przy odtwarzaniu z USB jak się kończy jedna bajka, to się zaczyna druga automagicznie

Rezultatem jest absolutna cisza z ewentualną prośbą o zmianę na inną bajkę jeśli akurat jakiejś nie chcą. Jak się pamięta kolejność na USB, to bez patrzenia można pilotem pozmieniać.
Podczas ostatniej wyprawy do Ustronia zatrzymaliśmy się tylko na jedzenie i to był jedyny okres gadania przez dzieciaki. Droga powrotna jeszcze fajniejsza - ponieważ byli najedzeni, to przez 4 godziny cisza jak makiem zasiać była.

????????????
Jestem w szoku.
Pozdro

#18 o_andrzej

  • Użytkownik
  • 1204 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Kraków
Reputacja: 342
+

Napisano 12 luty 2011 - 19:29

Wyświetl postUżytkownik Zbój dnia 12 luty 2011 - 14:59 napisał

W związku z tym wraz ze zmianą samochodu zainwestowaliśmy w zagłówki z odtwarzaczami DVD (ale nie fabrycznymi) - taki zagłówek dobrej jakości (800x480) to około 600 PLN a montaż od 150 do 200 PLN za fotel.


Łoł, jak sie to popularnie wzdycha. Ale fajny bajer. Gdyby to bylo dostepne 20 lat temu bardzo ulatwiloby mi zycie. Jezdzilem wtedy regularnie, co najmniej raz w roku na trasie Paryz Krakow z dwojka malych dzieci na pokladzie. Prawie cala droge szly bajki na kasecie. Polskie i francuskie. Do znudzenia dla rodzicow. Ile sie tych bajek wtedy nasluchalem. Skadinad byly swietne. To dzieki tym bajkom i intesywnym szkoleniom syna moja mala corka nauczyla sie polskiego "r", ktore jak wiadomo znacznie rozni sie od francuskiego.

Malo jezdze samochodem, a jesli to robie slucham najczesciej radia: dwojki, trojki, tok fm, itp. Ale zona, ktora jezdzi na codzien bardzo sobie chwali tzw. audiobooki, a wiec czytane ksiazki. Mam znajomych, ktorzy juz ksiazek nie czytaja, ale sluchaja. I znowu moge zalowac, ze 20 lat temu ten prosty wynalazek byl nieznany, przynajmniej mnie.

#19 Pit

  • Administrator
  • 3436 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:ZPY
  • Narty:Dynastar Course 178
  • Imię :Piotr
  • Ulubiony stok:Szczyrk
Reputacja: 824
+

Napisano 12 luty 2011 - 20:07

Wyświetl postUżytkownik Mitek dnia 12 luty 2011 - 18:22 napisał

Jestem w szoku.


Możesz rozwinąć Mitosławie swoje słowa ? Zabrzmiałeś jakby ktoś ukradł Twoje auto !

Z wiekiem spada zapotrzebowanie na zysk, a rośnie popyt na święty spokój...


#20 decent

  • Użytkownik
  • 372 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź
  • Narty:Fisher Rx8
  • Imię :Radek
  • Ulubiony stok:Brak :((
Reputacja: 195
+

Napisano 12 luty 2011 - 20:18

albo zagłówki :)
choć ........ może nie o to chodzi

Pozdrawiam




Podobne tematy




Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych