Wyjazd rodzinny do tej austryjackiej huśtawki okazał sie bardzo udany.Podróż od punktu A do punktu B absolutnie po "czarnym" bez grama śniegu czy lodu
Zwiedziłem z synem większość ośrodka w tym 2 razy pokonująć trasę z Spieleckkogel do Leogangu i z Zwolferkogel poprzez trasę 2b i póżniej do Schonleitenbahn na Asitz i do naszych kobiet,które ćwiczyły jazdę na nartach w Leogangu w Leokinder.Trudno opisać każdy dzień z osobna bo sporo sie działo,szczególnie że celem przewodnim całej eskapady była nauka jazdy na nartach mojej córci 5-letniej....i cel został osiągnięty...w ciągu 4 dni nauki pod okiem 2 instuktorów,którzy mieli średnio 5-6 malców,na podstawie zabawy,powoli dzieciaki uczyły się jazdy od absolutnego zera.
Po 2 dniach córka jeżdziła pługiem,regularnie skręcając i pokonywała stok o długości 150 metrów i z dnia nadzień było coraz lepiej.Dla zainteresowanych ta szkółka w Leogangu jest bardzo fajna,bo płacąć za dzień nauki w zasadzie mamy pełną obsługę przez 5 godzin z lunchem i opieką typu WC,wytarcie noska pociechy itp
Wracając do jazdy na stokach to nie miałem odwagi pojechać z córką nawet na proste niebieskie trasy,choć niebieskie w zasadzie nie różnią się od czerwonych i chwilami zupełnie nie czułem różnicy na jakiej trasie jadę.Oczywiście infrastruktura jest lepiej niż dobra,połączenia z dwoma stronami areałów narciarskich doskonałe.
Warunki na stokach bardzo dobre,choć czuję się brak śniegu naturalnego i o godzinie 13-tej są już spore połacie szkła i śniegu zepchanego przez narciarzy,szczególnie na stromszych ściankach,ale typowych muld nie zaobserwowałem,szczególnie że śnieg sztuczny z armat nie potęgował tego zjawiska.....fajnie śmigało sie między kupkami śniegu i płatami lodu było chociaż trochę adrenaliny a nie taka ciągła nuda jakby powiedziała Olka
Dla mnie najciekawsze trasy to 13a gdzie codziennie były ustawione tyczki i mozna było sie sprawdzić,choć ja nie jestem fanem tyczek
W jakimś sensie Saalbach dla mnie jest do powtórki,bo wyjazd rodzinny z założenia w pewnym sensie ogranicza całodzienną beztroską jazde na nartach,szczególnie jak się chce poswięcic więcej czasu dzieciom,a w tym przypadku córce,która się uczyła jazdy na nartach.
Jestem bardzo zadowolony z wyjazdu bo córka się nauczyła jeżdzić na nartach,oczywiście to są początki(pług,wolniutko,i jeszcze nie do końca pewnie)ale w domu mam już ze mną licząc 3 narciarzy i to jest NAJWAŻNIEJSZE
Powrót do kraju znów po "czarnym" nie licząc padającego rano śniegu w Saalbach
P.S Wracając do domu zachaczyliśmy na 4 dni do Wisły i w Istebnej jeżdziliśmy w trójkę z córka krzesłem i bardzo ta górka jej przypadła do gustu












