Nie mialem okazji calowac kogos w takich okolicznosciach jak pit opisuje. Ale kilka lat temu zdarzylo mi sie cos podobnego. Kubinska Hola, kiepska widocznosc, padajacy snieg. Zalozone kaptury i ograniczona w zwiazku z tym widocznosc. Zjezdzalismy rownolegle z kolega oddaleni od siebie o dobrych kilkanascie metrow. Jechalem dosc krotkim skretem, kolega podobnie. I udalo nam sie wpasc na siebie, na szczescie bokiem. Poniewaz ja waze ok. 90 kg, a kolega dobrze ponad 100-ke, wiadomo kogo bardziej sponiewieralo. Na szczescie bez uszczerbku.
A pitowy pocalunek ogladal niedawno moj syn. Ostatni dzien pobytu, jeden z ostatnich zjazdow, puste, duze, szerokie polko (Lungau) z wyjatkiem dwoch jadacych na krawedzi osob. Wpadli na siebie. Efekt: dziewczyna zlamala obojczyk.
P.S. Pozdrowienia z Uppsali. Pelno tu rowerow, na ktorycy jezdza wszyscy, mlodzi i starzy. Prawie jak w Holandii. I prawie nie ma tu grubasow. Jak oni to robia? Moze to przez te rowery?
Użytkownik o_andrzej edytował ten post 13 kwiecień 2010 - 12:38